wtorek, 2 kwietnia 2013

Gunther Deschner- Reinhard Heydrich namiestnik władzy totalitarnej- recenzja

                   Pora mi w końcu napisać o mojej absolutnie ulubionej książce o Heydrichu. „Reinhard Heydrich namiestnik władzy totalitarnej” pióra G. Deschnera. Mimo że biografia ta ma już swoje lata, to dla mnie pozostaje nadal numerem jeden, mimo wydania „Hitlers Hangman” R. Gerwartha, która zaczęła się dobrze, to jednak z czasem odeszła od tematu i popłynęła w kierunku odległym od samej osoby Heydricha. Deschner za to sukcesywnie trzyma się Reinharda i jego historii i to właśnie postać szefa RSHA cały czas jest naświetlana z każdej strony. Bardzo dokładnie i bardzo szczegółowo. Autor zgromadził szeroką bibliografię, przypisy pojawiają się często i gęsto, tak więc nie puszcza on wodzy fantazji jak większość biografów. Jego styl nie jest jednak suchy i kronikarski. Deschner pisze ciekawie, jednak niesensacyjnie. Nie wartościuje, nie przypomina co pół strony, że mamy do czynienia ze zbrodniarzem wojennym, z drugiej strony nie wybiela go jak ma w zwyczaju Williams w swojej dwutomowej biografii. „... Namiestnik władzy totalitarnej” jest niezwykle wyważony i napisany ze smakiem. Mimo ogromu faktów, które atakują nas z każdej strony w książce panuje ład, nie da się w niej zgubić czy zostać przytłoczonym przez nadmiar informacji. Wszystko serwowane jest w odpowiedniej ilości i w odpowiednim zestawieniu.
                Trudno Deschnerowi cokolwiek zarzucić, jedynym mankamentem jest to, że nie miał dostępu do informacji jakimi dysponuje Gerwarth (ten jednak nie wykorzystał części z nich umiejętnie, jednak należą mu się podziękowania za naświetlenie ich nawet w małym stopniu). Czasami brakuje mi właśnie spraw przytoczonych przez Gerwartha. Nazwanie Liny Heydrich pięknością też budzi uśmiech na moich ustach, ale oprócz tych drobnych rzeczy jest to książka, którą przy zajmowaniu się Heydrichem trzeba po prostu mieć i to koniecznie. Wydaje mi się, że autor czuł tę postać doskonale i umiał o niej pisać bez dodatkowych udziwnień i poszukiwania niewiadomo czego. Życie Heydricha samo w sobie było niezwykle fascynujące i przerażające i niepotrzebne są plotki i sensacyjki żeby napisać o nim książkę. Deschner zebrał fakty, w miejscach, w których coś nie jest na 100% pewne porównywał kilka wersji wydarzeń nie próbując jednak narzucić tego, co jemu wydawało się jako najbardziej prawdopodobne.
              Bardzo bym chciała żeby kiedykolwiek ktoś napisał książkę na tym samym poziomie co „Namiestnik władzy totalitarnej”, jednak coraz to nowe podejścia do postaci Heydricha nie są w stanie zbić biografii pióra Deschnera z piedestału. Może pewnego dnia...
               Mankamentem tej pozycji jest fatalne tłumaczenie i spora ilość literówek, da się jednak przymknąć na nie oko.
                Książka nie jest łatwa do dostania. Wydana była w 2000 roku przez Bellonę i chodzi na allegro w cenach 80 zł wzwyż, lepiej jednak wydać 80 zł za używanego Deschnera niż sępić i kupować Kesslery i Dederichsy, czy inne koszmarki i tylko tracić nerwy na głupoty i nieścisłości. Wersja niemiecka jest bardzo tania i można za około 40 zł dostać ją na ebayu. Wersja angielska chodzi w cenie wersji polskiej. Wersja czeska z 2002 roku pojawia się okazjonalnie w antykwariatach na terenie Pragi, cena w okolicach 300 koron.

Moja ocena: 


                 
PS. Gunther Deschner bardzo ciekawie opowiada o Heydrichu (co prawda przeraża mnie jego brak mimiki, ale jednak warto obejrzeć) w dokumencie z 2002 roku pt Face of Evil, widziałam tylko wersję czeską, ale pewnie po internecie krąży również bez czeskiego lektora.

6 komentarzy:

  1. Już sam tytuł brzmi sensowniej niż tej, którą recenzowałaś wcześniej. Cokolwiek ma w tytule "zło" od razu budzi we mnie filozoficzną czujność, a następnie prawdopodobnie małego, filozoficznego hejtera ;)

    Jeśli zachęcisz mnie wystarczająco, to pewnie sięgnę po Deschnera właśnie. 80 zł za książkę tego rodzaju to nie jest dużo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, mnie od razu odpychają wszelakie ksiażki o nazistach z Archaniołami Aniołami Geniuszami... itp zła ewntualnie jakies mroki i inne gotycyzmy w tytułach :D

      Sięgaj, to jedyne co jest sensowne w Polsce i nie ukrywajmy ogólnie najlepsze co o Heydrichu kiedykolwiek się ukazało i na razie nic nie zapowiada na utratę pozycji litera. Gerwarth próbował, propsy dla niego, ale w drugiej połowie ksiażki tak okrutnie się zgubił, że w recce dostanie 3 łebki Heydricha.

      Usuń
    2. Aaa, pomysł z łebkami, kapitalny :D

      Usuń
    3. gwiazdki jakoś nie pasowały mi tu do reszty xD

      Usuń