wtorek, 30 kwietnia 2013

Heydrich i szpada - Szermierz cz. II - Heydrich vs. Anspach - spór o FIE

Paul Anspach źródło: fie.org
             Jak wspomniałam przy notce poświęconej dokonaniom Heydricha na polu szermierki, dziś pora na historię sporu o prezesurę nad FIE (Międzynarodowy Związek Szermierzy). Bohaterami tragedii będą Reinhard Heydrich i Paul Anspach.
            Heydrich jak doskonale wiemy był człowiekiem o bezgranicznej ambicji i nie cofał się przed niczym by osiągnąć obrany wcześniej cel. Tym razem bardzo chciał zostać prezesem FIE. 
          FIE miało swoją siedzibę w Belgii, w Brukseli. W 1939 roku prezesem został wyżej wspomniany Belg Paul Anspach. Z Heydrichem nie znali się prawie w ogóle, spotkali się w 1935, kiedy Anspach został ostrzeżony przez jednego z olimpijczyków: "Niech pan uważa, ten człowiek jest niebezpieczny, bardzo niebezpieczny". Jego kadencja miała trwać do końca 1940 roku. Związek nie potrzebował więc innego przywódcy. Heydrich miał jednak na ten temat odmienne zdanie i oczywiście widział na tym miejscu siebie. Wybory zastępcy Anspacha nie odbyły się ze względu na niemiecką inwazję. Pech chciał, że Belg trafił do kwatery Gestapo w związku z oskarżeniami o deportację Niemców wiosną i zimą 1940 roku. Przesłuchujący go oficer spostrzegł, że piastował on wysokie stanowisko w FIE. Gestapowiec poinformował o tym Heydricha, a ten ochoczo wysłał do Belgii oddział, który skonfiskował zawartość archiwów FIE.
           Anspach po oszacowaniu strat skontaktował się z Hansem von Tschammerem i prosił go o interwencję w tej sprawie. Belg dowiedział się, że wszystkie skradzione przedmioty były "w dyspozycji gruppenfuhrera Heydricha". Zadziwiająco otrzymał odpowiedź, w której Tschammer napisał, że postara się o zwrot akt i będzie interweniował do skutku. Skutku oczywiście nie było. Nie wiedział jeszcze wówczas ani on, ani Tschammer, że Heydrich chce usiąść na kolejnym stołku, tym razem prezesa FIE. Co prawda Tschammer mianował Reinharda kierownikiem ds. Specjalnego Urzędu Szermierczego Rzeszy, jednak to Heydrichowi nie wystarczało. Już jako prawdziwa szyszka niemieckiego sportu Heydrich mógł rozpocząć negocjację, oczywiście na własnych warunkach. "Zaprosił" więc Anspacha 5.02.1941 na specjalne "spotkanie" w Berlinie.
Heydrich
           Heydrich postanowił zachowywać pozory, tudzież naprawdę miał tego dnia dobry humor (być może pewny był już swojego tryumfu) i ciepło powitał Anspacha. Deschner podaje jego słowa: "To dla mnie radość, panie Anspach, że mogę pana ponownie zobaczyć właśnie teraz, kiedy nasze narody odkrywają swoje wspólne cechy germańskie. Pan jest przecież typowym Flamandczykiem". Anspach posłał mu ciętą ripostę (albo głupi, albo odważny, albo jedno i drugie), w której stwierdził, że jest Belgiem. Heydrich nie chciał pozostać dłużny i nadal próbował wciskać swoje nieudolne komplementy: "(...) w każdym razie jest pan Germaninem". Po tej jakże miłej wymianie zdań Heydrich równie uroczo oświadczył, że dokumenty pozostaną w Berlinie, ale będą do dyspozycji Anspacha, zaś sam Reinhard widzi siebie jako tego, który "wniesie nowe życie w działania organizacji". Belgowi nie było to na rękę i zaprotestował. Heydrich naciskał wspominając, że okres urzędowania Anspacha upłynął z końcem 1940 roku i oczywiście nie kto inny ale szef RSHA powinien zostać jego następcą. Reinhard doskonale zdawał sobie sprawę, że bez wsparcia Belga nie zostanie dobrze przyjęty. Postanowił więc żeby Hoops (trener Heydricha) i Talman, obaj oczywiście oficerowie SS byli pośrednikami między Berlinem a Brukselą. Anspach miał dobę na przemyślenie sprawy. Mimo całej grozy sytuacji odrzucił propozycję. Zaskakująco Heydrich nie wtrącił go do więzienia ani nie wysłał do obozu, ale odesłał do Belgii.
           Myliłby się ten, który pomyślał, że tu historia ma swój finał. Heydrich nie odpuścił. Wysłał Talmana z listem do Anspacha jeszcze w lutym. Belg miał tylko podpisać dokument, w którym przekazywał władzę w ręce Heydricha. Anspach pozostawał nieugięty. Zirytowany Heydrich sprzymierzył się z Giulio Baslettą- prezesem Włoskiego Związku Szermierzy. W czerwcu 1941 roku obaj panowie życzliwie postawili Belga przed faktem dokonanym: na czas wojny Heydrich  prowadził sprawy FIE a kwestia prezesury miała zostać rozstrzygnięta po zakończeniu wojny. Oznaczało to tym samym, że piastował funkcję, o którą tak zaciekle się ubiegał.
          Anspach nie zgodził się z tym. Wysyłał do Heydricha listy, którymi ten zapewne palił w kominku. Tym samym Heydrich zdobył to, czego sobie życzył.

Źródła:
G. Deschner tłum.M. Ilgmann; Reinhard Heydrich namiestnik władzy totalitarnej, Warszawa 2000, rozdział "Obowiązek maksymalnej wydajności"
M. Williams Reinhard Heydrich: The Biography, Vol. 1: The Road to War, Shropshire 2001, s. 120

Źródła ilustracji:
www.fie.org
M. Williams Reinhard Heydrich: The Biography, Vol. 1: The Road to War


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz