niedziela, 21 kwietnia 2013

Heydrich w Marynarce- cz. I - Cierpienia młodego Reinharda

Decyzja o wstąpieniu Heydricha do marynarki była zadziwiająca dla każdego. Jako pierwszy syn mógł wszakże dostać w spadku po rodzicach konserwatorium, bądź iść na studia chemiczne. W 1922 roku po otrzymaniu świetnych ocen końcowych praktycznie wszystkie drzwi stały przed nim otworem. Reinhard jednak miał w głowie marzenie: zostać admirałem. I co gorsza, miał zamiar je zrealizować, ignorując fakt, że dziecięce fantazje odbiegają znacznie od rzeczywistości marynarskiego żywota. Co tak bardzo zamieszało mu w głowie? Tropów jest całkiem sporo. Pierwszy z nich prowadzi do osoby hrabiego Felixa von Lucknera, przyjaciela rodziny Heydrichów, który w książce „Diabeł Morski” opisał swoje przeżycia podczas pierwszej wojny światowej. Młody Reinhard był nią zachwycony. Kolejny trop podaje Lina, Heydrich jako dziecko miał zakochać się w marynarce widząc manewry floty w Świnoujściu. Ostatnim podejrzanym jest Erich Schultze, kolega z dzieciństwa Reinharda, z którym razem czytali i rozmawiali po francusku. Młodzian ten wstąpił do marynarki w 1921 roku. 1
             Rodzice Heydricha byli podzieleni jeśli chodzi o decyzję syna. Matka uważała, że kariera oficera jest wystarczająco prestiżowa, podczas gdy Bruno złościł się, że syn nie przejmie konserwatorium. W końcu przekonany argumentami w postaci przychodów jakie mogła przynieść kariera młodzieńca stał się bardziej przychylny jego marzeniom. Reinhard wyjechał z domu ze skrzypcami, które wręczył mu ojciec na odchodne i rozpoczął służbę 1 kwietnia 1922 roku (jak podaje Gerwarth) albo 30 marca 1922 roku (jak podaje Williams i Deschner) w Kilonii. Trening przygotowawczy był dla niego morderczy. Pierwsze sześć miesięcy spędził na pokładzie Braunschweiga, a potem trzy kolejne na Niobe (Lina Heydrich podaje, że najpierw była Niobe, potem Berlin, potem Braunschweig, wersje są zatem dwie). Między lipcem 1923 i marcem 1924 Reinhard spędził na krążowniku Berlin2.
Akademia Morska w Kilonii
Trening w Kilonii był niezwykle ciężki, ze względu na fizys Reinharda. Jak podawali jego koledzy miał on bardzo zniewieściałą budowę. O to jak pisał o nim jeden z nich:
            „Jego kończyny jakoś nie pasowały do siebie. Pociągła, wąska i za mała głowa osadzona na podłużnej szyi z krótkimi, blond włosami, długi nos, nieufne, zmrużone i osadzone blisko siebie oczy i małe usta (ja bym powiedziała, że miał całkiem pełne, ale cii...), które zazwyczaj zaciskał. Podłużny korpus, z niemalże małpimi, zgarbionymi ramionami, szeroka miednica, potężnie zbudowana z podłużnymi, nieumięśnionymi nogami. Wyglądał na mięczaka, był miękki i kobiecy.”3

            Heydrich wyróżniał się na tle innych kadetów tym, że stronił od alkoholu i papierosów, chodził wszędzie ze swoimi ukochanymi skrzypcami, a dodatkowo miał dziwaczny wygląd. Już w czasach gimnazjalnych Reinhard był przezywany „kozą” ze względu na swój niebywale wysoki głos. Ten sam przydomek otrzymał w marynarce. Innymi ksywkami były: „bekas”, jako, że młodzieniec pocieszał się grą na skrzypcach w samotności, do tego pogłoski o żydowskim pochodzeniu sprawiły, że wołano za nim „jasnowłosy Mojżesz”, „biały Mojżesz”, i „Mojżesz Haendel”. Reinhard źle znosił wyzwiska i docinki. Stopniowo zamykał się w sobie i wszystko traktował bardzo serio. Dzięki awansom jego sytuacja się poprawiła, jednak początkowe lata były koszmarne. Nie miał w marynarce żadnych przyjaciół i przestał ufać ludziom, co zostało mu aż do śmierci. Znęcał się nad nim jeden z matów, Polak z pochodzenia. Kazał on wszystkim kadetom klęknąć, skrzyżować ramiona z tyłu i upaść do przodu. Sam był gruby i padał na brzuch. Jednak wysoki i chudy Reinhard upadał najczęściej na twarz. Ten sam mat kazał wyciągać „bekasa” z łóżka gdy ten już spał i ledwie wybudzonemu grać na skrzypcach koszmarnie ckliwą serenadę Toselliego. Młodzieniec musiał grać co noc i zawsze na odchodne słyszał „Heydrich, może pan odejść. Wzruszył mnie pan”. Po latach gdy w czasie wojny w grano serenadę Reinhard wyłączał radio.
                 W czasie przepustki Heydrich wracał do domu i słyszał kolejne szykany od ludzi z Halle. Pewien student wyzywał go od „Itziga Sussa w marynarskim mundurze”. Heydrich zapytany jak na to zareagował, odpowiedział koledze marynarzowi „A co miałem zrobić?”. Po tym wyznaniu wszyscy koledzy odsunęli się od niego jeszcze bardziej i Reinhard został zupełnie sam.4

 Źródła: 
1R. Gerwarth; Hitlers Hangman. Londyn 2011. s. 33
2M. Williams Reinhard Heydrich: The Biography, Vol. 1: The Road to War, Shropshire 2001, s. 14
3R. Gerwarth; Hitlers Hangman. Londyn 2011. s. 35
4G. Deschner tłum.M. Ilgmann; Reinhard Heydrich namiestnik władzy totalitarnej, Warszawa 2000. s. 27-28

Źródła zdjęć:
 akademia morska w Kilonii i zdjęcie grupowe: M. Williams Reinhard Heydrich: The Biography, Vol. 1: The Road to War,
Heydrich-kadet - Můj život s Reinhardem - L. Heydrich 

4 komentarze:

  1. Oni się śmiali z niego w marynarce.

    On się śmiał podpisując ich wyrok śmierci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o jego zemście na kolegach nic mi nie wiadomo ;)

      Usuń
  2. Kto by pomyślał, że taki "kobiecy mięczak", będzie nazywany potem "Archaniołem Zła"...

    OdpowiedzUsuń