sobota, 6 kwietnia 2013

Hitler's Hangman, The life of Heydrich - R. Gerwarth

            

                 Dziś recenzja książki, z którą mam pewien problem. Bardzo, bardzo trudno ją ocenić i bardzo, bardzo warto ją mieć. Robert Gerwarth postawił sobie za zadanie napisać pierwszą, naprawdę porządną historyczną biografię Heydricha, mimo szczerych chęci i ogromu materiału, w tym wszystkim zabrakło jednak pasji.
               W wywiadach promujących książkę autor wydawało się, że wybitnie rozumie co stało się z Heydrichem, jakie przemiany przechodził i przede wszystkim dlaczego. Nie ukrywam, że to niejako rozpaliło moją ochotę na biografię, która oparta miała być na tym, że Heydrich nie przeczytał nigdy "Mein Kampf" i dociekaniu dlaczego niewinny chłopak zamienił się w architekta Holocaustu. Wywiady z Gerwarthem to cud miód i orzeszki, nie da się im niczego odmówić i często przyłapuję się, że powtarzam jego słowa. Co do samej książki jest niestety trochę inaczej.
              Na wstępie autor informuje, że napisze coś czego jeszcze nie było, chociaż było, krytykuje wszystkich możliwych biografów Heydricha. A potem, w pierwszym rozdziale opisuje zamach. I jest cudownie. Podobnie jak w dwóch pierwszych rozdziałach, może nawet trzech, w których bardzo przypomina stylem Deschnera (a miał tego nie robić, bo i Deschnerowi się od Gerwartha we wstępie dostało). i wplata dodatkowe informacje jakie zdobył po drodze. I to działa, mimo, że czyta się zdania, które wałkowało się po 500 razy w "Namiestniku władzy totalitarnej" to jednak wzbogacone o nowości są miodem na serce.
                  A potem dzieje się coś złego. Wraz z rozwojem kariery Reinharda w SS autor traci nim zainteresowanie i z rozdziału na rozdział pisze o samym Heydrichu mniej, zaś więcej o tym, co go otaczało, aż w końcu odchodzi nawet od tego kręgu i leci w niewiadomym kierunku. Zaczyna panować absolutny chaos i właściwie Heydrich pojawia się jako jakaś postać drugoplanowa, kiedy to właśnie w Protektoracie wypadałoby zwrócić na niego trochę większą uwagę. Coś takiego trwa aż po ostatnie strony i właściwie przez drugą połowę „Hitler's Hangman” trudno się przedziera, a potem i tak z natłoku informacji mało co zostaje w głowie. Mimo to warto mieć, warto przeczytać, warto przejrzeć bajeczną bibliografię (ona może być wykorzystana w fantastyczny sposób i zaprowadzić nas w wartościowe miejsca).
                 Dużo miejsca Gerwarth poświęca na opis mieszkań Heydricha jego rodziny. Przypomina w tym odrobinę Linę Heydrich, jednak powiedzmy sobie szczerze jest to jakiś tam smaczek, który okaże mi się bardzo pomocny w przyszłym tygodniu (wyjazd do Halle).
Niemniej doceniam starania Gerwartha, chcącego zrobić Heydrichowe opus i zmieścić w nim wszystko, wydaje mi się jednak, że autor nie do końca sprostał temu zadaniu i zanim postawimy kropkę nad Katem Pragi, należałoby napisać jeszcze kilka biografii, ta mimo wszystko nie wyczerpała tematu samego Reinharda Heydricha. Czekam na kolejne.
Książka ukazała się po niemiecku, angielsku i czesku. 
 
Moja ocena:





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz