środa, 3 kwietnia 2013

Lidice

                Lidice to miejsce jednej z największych nazistowskich zbrodni w Protektoracie Czech i Moraw. Na przeciętnym Polaku obytym z historią okupacji hitlerowskiej na terenach Rzeczypospolitej liczba zabitych nie robi może zbyt wielkiego wrażenia, jednak dla Czechów Lidice były niezwykle dotkliwym ciosem i szokiem, który wstrząsnął całym narodem.

               Lidice były wsią, niedaleko Kladna. Spokojna, niczym niewyróżniająca się miejscowość jakich wiele w Czechach. Przez jej środek przepływa rzeczka na pagórku stoi barokowy kościółek. Obraz pełnej sielanki... aż do dnia 10 czerwca 1942 roku.
               4 czerwca na skutek zakażenia rany odniesionej w zamachu w Pradze, w szpitalu Bulovka zmarł Reinhard Heydrich. Już 27 maja K. H. Frank ogłosił stan nadzwyczajny i rozpoczęły się łapanki. W dzień zgonu Heydricha zginęło około 160 osób. Pogrzeb zastępcy protektora Rzeszy odbył się 9 czerwca w Berlinie. Wówczas to Frank zasugerował Hitlerowi, że należy dokonać akcji odwetowej za zabicie Heydricha. Miała być ona przeprowadzona w Lidicach. Fuhrer przyjął to z entuzjazmem (ciekawym jest, że sam Heydrich jeszcze żyjąc przeciwny był vendetcie, wiedział bowiem że jego polityka kija i marchewki spełznie na niczym).
               Plan zagłady Lidic wyglądał następująco: dorosłych mężczyzn zabić, kobiety wysłać do obozów koncentracyjnych, dzieci podzielić na dwie grupy: zdolne do germanizacji oszczędzić, niezdolne wysłać do obozów, następnie wieś spalić.

               Mord zaczął się wieczorową porą 9 czerwca, 173 mężczyzn zgromadzono w gospodarstwie pana Horáka i rozstrzelano przy jego stodole. Ponad 180 kobiet wysłano do obozu w Ravensbrucku. Budynki wyburzano i podpalano w ciągu następnych tygodni, staw zasypano gruzem, próbowano nawet zmienić koryto rzeki, tak by Lidice zupełnie zniknęły z map i ludzkiej pamięci.

               Z lidickich dzieci 17 pozytywnie przeszło testy rasowe i zostało wysłane do niemieckich rodzin, bądź do przytułków. Pozostałe 88 zostało wysłanych do łódzkiego getta, stamtąd do obozu koncentracyjnego w Chełmnie nad Nerem, gdzie poniosły śmierć, zagazowane w ciężarówce. Upamiętnia to jedna z tablic. W samych Lidicach znajduje się posąg dzieci, pod którym ludzie zostawiają zabawki i znicze. Niestety pada on często ofiarą zbieraczy złomu, którzy odpiłowują maleństwa, przetapiają je i sprzedają na skupie. Gdy jednak byłam ostatnim razem nikogo nie brakowało być może dlatego, że zamontowano tam elektroniczny alarm. Jak widać, nie tylko w Polsce miejsca pamięci zostają niszczone w bezmyślny sposób.

              Obecnie na miejscu zbrodni znajduje się monument, muzeum (które oczywiście musiało być zamknięte w dzień mojej wizyty) i długa trasa ciągnąca się przez pole, które niegdyś było wsią. Miejsce jest niebywale zadbane i wypieszczone, co jest dla mnie bardzo miłe, po nieprzyjemnościach jakie spotkały mnie w obozie Płaszów. Jedynym zgrzytem było parę rodzin, które wyszły z psami na spacer. Czworonogi radośnie oddawały mocz na fragment ściany, pod którą życie straciło ponad 150 osób, właściciele zupełnie się tym nie przejmowali. Bardzo szokujący widok.

             W Lidicach stoją trzy posągi kobiet, wyglądających raczej na bóstwa i postawionych w latach 60. Jedna z nich to kobieta z różą, dziewicza i świeża, druga to matka broniąca swojego dziecka, trzecia zaś to płacząca, zrozpaczona matrona. Dosyć ciekawe, podobnie jak fakt, że w pobliżu znajdowało się wielkie neolityczne cmentarzysko, na którym składano całopalne ofiary z ludzi.

Jak dojechać?
Z Pragi: Jedziemy metrem na Dejvice. Wysiadamy i wychodzimy na zewnątrz, można zapytać kogoś po drodze odkąd odchodzi bus E 56. Wsiadamy w niego i za 32 korony jedziemy do Lidic. Autobus zatrzymuje się zaraz przy muzeum.

5 komentarzy:

  1. W Chełmnie nad Nerem był nie obóz koncentracyjny (jak np. w Gross Rosen) lecz ośrodek zagłady. Przywożonych zabijano zaraz po przybyciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tego co mi wiadomo, moze wiadomo mi zle, od 44 istnialy tam baraki gdzie wizniow przetrzymywano jakis czas.
      podobnie jak nieslawny wysadzony spichlerz
      btw skomentowales w zlym miejscu

      Usuń
    2. nie musialam nawet ruszyc tylka po ksiazki bo na oficjalnej stronie obozu stoi: Trwał od wiosny-lata 1944 r. do 18 stycznia 1945 r. Eksterminacji dokonywano w obrębie Lasu Rzuchowskiego, gdzie zbudowano baraki i przystosowano teren do przyjmowania kolejnych transportów ofiar. W okresie od 23 czerwca do 14 lipca 1944 r. przybyło z Łodzi dziesięć transportów Żydów. Zamordowano wtedy 7 196 mieszkańców getta łódzkiego. Po tym czasie akcję eksterminacyjną przerwano. We wsi pozostałą część załogi Sonderkommando oraz grupa ostatnich, prawdopodobnie 47 więźniów żydowskich. Przetrzymywano ich w spichlerzu obok zburzonego pałacu - a wiec jednak przetrymyano

      Usuń
  2. Bardzo chciałabym się tam kiedyś wybrać, mam nadzieję, że mi się to uda. Ogromna tragedia tej miejscowości, ludzka tragedia, śmierć zawsze robi "wrażenie", choć wiadomo, że Polacy z rąk Niemców ponieśli XXXX razy więcej ofiar. Chciałabym się łudzić, że Heydrichowi nie chodziło tylko o politykę kija i marchewki, a po prostu nie chciał wylewu krwi... Szkoda, że nie mogę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie chodzilo mu o rozlew krwi, bo po to byl wyslany i pare miesiecy wczesniej wymordowal duzo wiecej osob niz podczas rzezi lidic.

      Usuń