poniedziałek, 8 kwietnia 2013

The Life and Times of Reinhard Heydrich - G. S. Graber - recenzja


            Zdjęcie jest dziwne jako, że kupiłam używany egzemplarz bez obwoluty.
            Książka Grabera to kolejna pomyłka z serii: "Biografie Heydricha" chociaż tytuł nie jest żadną wariacją "zła", "kata", "potwora", "mordercy" itp. to jednak jest to kolejny uroczy gniocik, który jednak zapowiadał się obiecująco.
            Największym mankamentem jest brak bibliografii, jakiejkolwiek. Nie ma tu żadnych przypisów, czy źródeł, absolutnie nic, historyczna Sahara. Ot, wiedza Deus (Dea?) ex Machina. Co do samej treści, no cóż, jak się nie ma wiedzy rzuca się epitetami, ale te nie rozpoczynają się z narodzinami Heydricha. Dzieciństwo i wczesna młodość opisane są w miarę poprawnie i nie ma w nich większych zgrzytów, a i cieszy fakt, że Graber zauważa, że młody Reinhard był "socially awkward". Sformułowanie to powtarza się notorycznie i w końcu staje się uciążliwe dla czytelnika. Jednak po początkowych stronach następuje to, co w "Posłańcu Śmierci" i "Twarzy Zła" epitety przejmują stery, fakty historyczne zastępowane są ocenami autora i z każdą stroną czyta się "The life and times of Reinhard Heydrich" coraz gorzej. Pojawia się parę domysłów z kosmosu i autor natarczywie doszukuje się żydowskiego pochodzenia Reinharda, a właściwie lękiem Heydricha przed tym, że jest Żydem. Graber to wyolbrzymia i robi z tego motor napędowy Płowej Bestii. Jego wersja wydarzeń wydaje mi się mało prawdopodobna. Zauważam bowiem dziwny trend, polegający na tym, żeby u każdego nazisty doszukiwać się żydowskiej babci (do cholery, przecież to jest jawny antysemityzm, chociaż Graber sam pochodził z żydowskiej rodziny, więc jestem mocno skonfundowana), bądź homoseksualizmu ( akurat Graber tego nie robi, jednak czyni to z zamiłowaniem Wołoszański). Denerwuje mnie to, bo uważam, że takie spekulacje są obraźliwe dla Żydów i homoseksualistów, którzy przecież ginęli z ręki nazistów. Rohm był gejem, to dosyć rozpowszechniony i udowodniony fakt, co do żydowskiego pochodzenia Heydricha to nie jest to jasne, ale nie ze względu na stronę ojca, ale matki. Nie ma jednak żadnego bitego dowodu na to, że Heydrich był Żydem. Sytuacja z Sarą Mautsch (żona Eugena Krantza) ma wiele wariantów, niektórzy mówią, że była Żydówką z Halle, bądź Drezna, inni, że katoliczką spod Norymbergii/Drezna. Jak było naprawdę ja nie będę osądzać, chociaż przychylam się do wersji Gerwartha który uważa, że była ona katoliczką. Podobno Heydrich przeraził się słysząc nazwisko Mautsch, ale czy rzeczywiście domniemana żydowska babcia, po wyjaśnieniu sytuacji straszyła go zza grobu i sprawiła, że nakręcony Reinhard podpisywał wyroki śmierci za 10? Pozostawiam to pytanie dla Was.
             Graber nadinterpretuje, dodatkowo zignorował sprawę bibliografii, źródła jego wiedzy mogą być równie dobrze wyssane z palca, więc nie liczmy na to, że dowiemy się czegokolwiek więcej niż z Wikipedii. Wszystko okraszone jest sensacyjnymi spekulacjami. Ech, nie warto, ale za rozdział o dzieciństwie jestem w stanie dać pół łebka więcej.

Moja ocena:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz