sobota, 20 kwietnia 2013

Walter Schellenberg- Wspomnienia- recenzja

               
                 "Wspomnienia" Waltera Schellenberga to książka niezwykła. W sumie nie wiadomo ile w niej prawdy, a ile fantazji autora, jednak lektura sprawia niebywałą frajdę i jest ona doskonałym źródłem plotek na temat dygnitarzy Trzeciej Rzeszy. Ja mam w posiadaniu stare wydanie z PRL-u, które jest okropnie pocięte, jednak parę lat temu, chyba w 2010 albo 2009 roku ukazała się nowa edycja po polsku i zdecydowanie tą polecam wam kupić, bo jest więcej, lepiej i weselej. Oczywiście wznowione wydanie zyskało mroczną okładkę i podtytuł "Wspomnienia arcyszpiega Hitlera", no tak wszystko z Hitlerem w tytule sprzedaje się lepiej.
                Walter Schellenberg był jednym z podkomendnych Reinharda Heydricha, a potem Ernsta Kaltenbrunnera, a mało brakowało, że sam nie został szefem RSHA. W urzędzie bezpieczeństwa pełnił rolę szefa wywiadu i znany jest historii głównie z grania głównej roli w incydencie z Venlo i próby porwania Edwarda VIII (akcja nie powiodła się, bo Schellenberg został podtruty co spowodowało u niego ciężką chorobę nerek). W procesie norymberskim skazany został na 6 lat więzienia. Wolnością długo się nie cieszył, ponieważ zmarł na raka w Turynie w 1952 roku.
              W swoich zapiskach Walter kreuje się na niewiniątko i sprawia wrażenie, że on jedynie podawał szefowi kawę i ciasteczka, ewentualnie radośnie plotkował jak pani z dziekanatu. Prawda rzecz jasna była zgoła inna, jednak Schellenberg w swojej pisaninie jest tak uroczy, że na wszystko przymyka się oko i kiwa głową.
              Heydricha, a przecież o nim na tym blogu piszę, Schellenberg opisuje w niezwykle interesujący sposób, do tej pory zachwyty nad atletyczną sylwetką szefa i dodanie, że efekt psuły "złowieszcze biodra" budzi na mojej twarzy szeroki uśmiech. Walter ma love/hate stosunek do Reinharda. Raz zachwyca się nad nim, potem stwierdza, że go nie lubił, by potem pisać, że był niezastąpiony. Podaje szereg fantastycznych anegdotek, swoją drogą ciekawe ile z nich faktycznie miało miejsce, które doskonale opisują naturę Płowej Bestii i dodają do jej mrocznej aparycji odrobinę, a może nawet całkiem dużo przedziwnego poczucia humoru. Heydrich śmieje się z horoskopów Himmlera, ratuje Schellenberga, niczym damę w opresji, przed byciem polanym piwem w Norwegii, słysząc, że Walter wybrał się na wycieczkę z Liną, Reinhard zatruwa, bądź tylko tak mówi, martini podwładnego i próbuje z niego wyciągnąć informacje na temat przebiegu spotkania. I tak dalej i tak dalej... Czyta się to momentami z wielkim niedowierzaniem, jednak trudno nie uśmiechnąć się i nie zadziwić, że ci mroczni panowie z dokumentów na Discovery zachowywali się jak stado plotkar i tylko brakuje żeby ktoś w końcu wyciągnął lakier do paznokci i zaczął robić sobie manicure nad kolejnym podpisywanym wyrokiem śmierci. I śmiesznie i straszno.
              "Wspomnienia" Schellenberga warto mieć na półce dla samej ciekawości i lekkości pióra autora. Ufać mu we wszystkim nie należy, ale zdecydowanie jego dziełko znać wypada.

Moja ocena:

3 komentarze:

  1. Ledut.
    Piczykov Schellenbergov fotografikov posiadaczov Dextellov? Vihor Ledut rzadkov fotografikov ledut na neciov byciov.
    A teraz po radziecku:
    Schellenberg to pan, który mnie zainteresował Heydrichem, w sumie skoro w swoich posranych czasach okazał się takim śliskim węgorzem, mógł pożyć troszkę dłużej. Zapewne wiele by o dało do biografii bonzów III Rzeszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam trochę fotek schella
      Schell strasznie homoero pisze o Heydrichu, zawsze mnie to zastanawialo

      Usuń
  2. Das Pedałen? Chyba niee :D Może wtedy po prostu o sobie tak pisano....

    OdpowiedzUsuń