piątek, 19 lipca 2013

Reinhard Heydrich i religia - Paganus Erat


       Podejmuję dzisiaj mało przetarty temat i postaram się zebrać wszystkie możliwe fragmenciki, które udało mi się wyłowić w natłoku heydrichowych informacji w jedno miejsce.
   Jak już pisałam w notatce o rodzinie i dzieciństwie Reinharda, młody Heydrich urodził się w rodzinie katolickiej. Ojciec co prawda był wcześniej ewangelikiem, jednak za sprawą teścia i przyszłej żony zmienił wyznanie na rzymskokatolickie. Matka Reinharda, Elżbieta, nazwijmy rzecz po imieniu, była fanatyczną dewotą, której głównym celem w wychowaniu dzieci było, by były one pobożne i brylowały w towarzystwie, obie rzeczy w przypadku jej synów spaliły na panewce. Silna wiara jednak nie przeszkadzała jej by bić swojego Reinharda trzcinką za źle odmówione pacierze i inne, równie błahe przewinienia. Bruno również z czasem przesiąknął tą namodloną atmosferą i w jego operach zaczęło się pojawiać coraz więcej katolickich wątków, które godziły w ewangelików. Stąd jego kariera stanęła w miejscu. Ta atmosfera niezdrowego zaangażowania odbiła się z pewnością na jego późniejszym życiu i obsesji w tępieniu Kościoła Katolickiego i prześladowaniu księży. Kościół zdecydowanie był jego wrogiem numer jeden.
               O stosunku małego Reiniego do religii nie wiemy zbyt wiele. Z zasady na początku XX wieku ryby i dzieci głosu nie miały. Jak podaje Lina, jako dziecko był on ministrantem, ale czy z przymusu, czy z dobrych chęci, tego raczej się nie dowiemy.
              Również okres marynarki stanowi pewną zagadkę, ale wydaje się, że młody człowiek już wtedy stworzył sobie podwaliny pod później wyznawany system. Podobno już wtedy przestał uczęszczać na nabożeństwa o czym wspominali jego zdegustowani eks-koledzy, ci sami, którzy nie widzieli nic złego w wyśmiewaniu go i wołaniu na niego per "17". Ślub z Liną von Osten był ślubem ewangelickim. Heydrich pozostał jednak katolikiem. Co prawda zamiast gołąbków i wstążeczek kościół przystrojony był swastykami, a zamiast Mendelssohna zagrano Horst Wessel Lied, to jednak oficjalnie była to ceremonia ewangelicka z prawdziwym pastorem, co nie za dobrze o nim świadczy.

           Lina, która zazwyczaj regularnie uczęszczała na mszę opuściła kościół w 1935. W rok później dołączył do niej jej mąż, który argumentował, że koliduje to z jego poglądami politycznymi. Lina rozgraniczyła tu, że ona rzeczywiście wierzyła w co innego, a Reinhard odszedł, bo raziło go polityczne zaangażowanie księży. Mówił o sobie, że jest "heretykiem". Niedługo potem stał się jednym z neopogan pod auspicjami Himmlera. Czcili oni germańskie bóstwa i próbowali rekonstruować antyczne rytuały z różnym skutkiem. Jak pisała Lina, u Heydricha raczej budziło to wesołość niż rzeczywiste zaangażowanie, jednak istnieją fotografie potwierdzające, że brał udział w pogańskich świętach, w których pełnił wysoką funkcję (na zdjęciach Reinhard Heydrich w roli kapłana rzuca wieńce, najprawdopodobniej w Noc Letniego Przesilenia). Wiadomym było, że Heydrich jeździł do Wewelsburga i nosił jeden z pierścieni od Himmlera, więc zapewne te fotki nie są odosobnionym przypadkiem.
           Prywatnie, jak mówi Lina, Reinhard znacznie bardziej ochoczo chodził co niedzielę do lasu, gdzie jak uważał "Pan Bóg jest bliżej". Podobnie Boga upatrywał w czasie swoich podniebnych wojaży, które sprawiały mu niebywałą frajdę. Bez wątpienia nie był on ateistą, bardziej agnostykiem poszukującym swojej ścieżki. O Bogu, nie wiemy jakim, pewnie jego własnym, mówił nawet, gdy żegnał się z Himmlerem cytując operę swojego ojca: " Tak, świat jest jedynie katarynką, na której gra nasz dobry Bóg. Każdy musi tańczyć w takt melodii, zapisanej na jej wałku".


Źródła:
G. Deschner tłum.M. Ilgmann; Reinhard Heydrich namiestnik władzy totalitarnej 
M. Williams Reinhard Heydrich: The Biography, Vol. 1: The Road to War
L. Heydrich  Můj život s Reinhardem 

Zdjęcia: Natrafiłam w googlach przypadkiem parę lat temu na jakimś neonazistowskim forum, które na szczęście zostało już zamknięte. 

7 komentarzy:

  1. Podziwiam te Twoje, pełne pietyzmu posty o Heydrich'u. ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jest to tyle pietyzm co do osoby, ale do jej historii, staram sie jak moge i dziekuje

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że napiszesz kiedyś jeszcze coś w tej tematyce. Jakby na to nie patrzeć sprawa tajemnicza i przez to niezwykle ciekawa. W potocznej opinii, przez sensacyjne książki i programy, uważa się, że wszyscy wysoko postawieni naziści byli wręcz fanatykami swojej wiary ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu ciezko powiedziec jak bylo pewnie sam Heydrich do konca nie wiedzial ale sprawie sie przypatruje dosyc uwaznie ;) Bardzo mnie interesuje jaki mial poglad na wiare i cos bardzo mi sie podoba w tym, gdzie widzial boskosc

      Usuń
    2. Chyba z tej grupy najbardziej w głowie miał porobione Himmler, który bodaj twierdził że jest wcieleniem Henryka Ptasznika... nie lepszy był Jurgen Stroop, który podobno miał mieć wizje Hermana der Cheruschker'a. Generalnie ciekawy cyrk, a może właściwiej burdel na kółkach :D

      Usuń
    3. tak bylo :D no coz Himmler bardzo sie wkrecil jak teraz new ageowcy wydaje mi sie ze do tego poganstwa zdrowe podejscie mial heydrich, ktory cos tam wyznawal ale nie spercyzowal co to bylo i szukal tego w naturze. Himmler poszedl w ceremonie ;)

      Usuń
    4. Himmler to bardzo teatralna postać... ale na zdrowy rozum, chyba większość z tych przywódców SS i w ogóle Rzeszy miało w sobie coś z szaleńców

      Usuń