wtorek, 6 sierpnia 2013

Heydrich-Pilot cz. 2- Pierwszy upadek

            Reinhard Heydrich nie poprzestał na lataniu nad swoją wyspą i Rzeszą. Już przed wybuchem wojny planował wziąć w niej czynny udział. Skoro dostał porządnego kopa w marynarce i tam drzwi były dla niego zamknięte, a w piechocie raczej siebie nie widział, zwrócił się ku swojej innej pasji, lotnictwu. Choć w 1939 roku nie ukończył jeszcze kursu na pilota bojowego to mimo tego wsiadł na pokład jednego z bombowców jako strzelec. Jego pierwszy lot w warunkach bojowych odbył się 12.09.1939 nad Polską, podczas gdy jego Einsatzgruppen dziesiątkowały Polaków w lasach i odludziach, ich szef bawił się świetnie w powietrzu. O ewentualnych sukcesach Heydricha nic nie wiadomo.
        Co jest zaskakujące Heydrich nie gwiazdorzył przy innych lotnikach, koledzy wspominali go jako sympatycznego, zainteresowanego lotnictwem kolegę, który ochoczo stawiał im wino. Oczywiście czuli przed nim tremę i bali się go w jakiś sposób, ale Reinhard próbował zrobić dobre wrażenie i o dziwo w pewnym stopniu mu się to udało.
        Reinhard Heydrich jednak, bądźmy szczerzy za dobrym pilotem nie był i kiedy przesiadł się na swój ME 109 i wstąpił do JG1 dało to o sobie znać dosyć boleśnie. Podczas jednego z lotów nad Norwegią w 1940 roku Heydrich rozbił się po raz pierwszy. Podczas lądowania złamał sobie rękę i skasował samolot. Oczywiście próbował całą masakrę zamaskować i napisał do Himmlera, że wróci do swoich obowiązków w przeciągu tygodnia. Reichsfuhrer wysłał mu kartkę z pozdrowieniami o następującej treści:

"Mój drogi Heydrichu, otrzymałem twoją kartkę datowaną na 5. 05. 1940 roku. Od tego czasu wiele się wydarzyło. Od kilku dni jesteśmy w sztabie, jednak prawdziwy znajduje się obecnie w innym miejscu. Wiesz jak to jest, pamiętasz jak to było w Polsce. Myślę o Tobie dużo i mam nadzieję, że wszystko z Tobą w porządku. Życzę Ci wszystkiego najlepszego i wiele szczęścia. Mam nadzieję, że dasz znać każdego dnia, co się u Ciebie dzieje. Wiele pozdrowień od Wolffschen, Rudiego Brandta i Haschen (Hewdigi Pothast, kochanki Himmlera), ale szczególnie ode mnie. Heil Hitler! HH"

         Te urocze życzenia niosły za sobą jednak gorzką dla Heydricha informację, był obserwowany i musiał uważać żeby nic się nie stało, a także meldować szefowi w jakiej jest kondycji, wiedział, że w każdej chwili może być zawołany do Berlina i już więcej nie wrócić na front. Na osłodę dostał jednak brązową odznakę, która dumnie zawisła mu na piersi. Heydrich nie zamierzał na niej poprzestać.

Na podstawie:  
Max Williams, Heydrich biography vol. II
R. Gerwarth; Hitlers Hangman

Zdjęcie:
http://www.asisbiz.com/il2/Bf-109E/Bf-109E-JG77-%28z+-Heydrich/pages/Aircrew-Luftwaffe-pilot-SS-Obergruppenfuhrer-Reinhard-Heydrich-01.html

2 komentarze:

  1. Ostatnie zdanie zapowiada część następną? Czekam :) Kartka od HH faktycznie urocza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D oczywiście teraz będzie finisz na froncie wschodnim :D

      Usuń