piątek, 2 sierpnia 2013

Heydrich-pilot- Cz. I - Początek i lot z żoną


Reinhard w stylowym płaszczu na swoim bąku
Dzisiaj przytoczę jedną z moich ulubionych historyjek z książki Liny Heydrich. Nie jest to dosłowne tłumaczenie, bo brzmiałoby dosyć sucho i nadałam tekstowi trochę życia pod względem stylistycznym. Pani Heydrich miała bowiem dosyć nieznośny styl obfitujący w zdania pojedyncze.  Co do samego Heydricha-pilota. Cóż, o ile Reinhard Heydrich naprawdę był doskonałym szermierzem, wioślarzem itp. To latanie zdecydowanie nie było jego działką. Nawet z wyglądu przypominał strusia, a jak wiemy, strusie nie latają. Heydrich też nie powinien, o tym jednak dowiecie się w następnych odcinkach.
             W roku 1936 Reinhard otrzymał samolot na potrzeby służbowe. Pilotem tej maszyny był kapitan Leopold. Wraz z Reinhardem wymyślili oni cały radosny plan mający nauczyć Heydricha latać. Nie udało im się jednak dobrze ukryć całej sprawy.
              Reinhard zaczął wstawać godzinę wcześniej i regularnie ćwiczył wszelakie możliwe akrobacje. W lecie trenował głównie w weekendy. Stało się to, delikatnie mówiąc, podejrzane. Lina dowiedziała się o podniebnych aspiracjach męża, jak wszystko było już w trakcie. Pewnego bardzo słonecznego dnia Reinhard wybrał łąkę, na której mógł lądować, jednak gdy pojawił się na horyzoncie musiał dać popis swoich umiejętności przed żoną, która, jak nietrudno się domyślić, była okrutnie wystraszona całym tym zdarzeniem. Później zjadł swoje ukochane pieczone ziemniaki z zsiadłym mlekiem i postanowił zabrać małżonkę jako pasażera. „Poleć ze mną. Mam w tym samolocie jeszcze jedno miejsce, jedno jest dla nauczyciela, drugie dla ucznia.”- powiedział Heydrich wg Liny, która w końcu zgodziła się na krótki lot. Zapakowała jeszcze mnóstwo chusteczek, bowiem wiedziała, że lot nie będzie łatwy, a jej żołądek może tego nie znieść. Dodatkowo, jej mąż miał w zwyczaju popisywanie się i nie odmówił sobie tego i tym razem. Kiedy znaleźli się już wysoko a wyspa Fehmarn stała się bardzo mała Reinhard oświadczył Linie radośnie, jak gdyby nigdy nic: „Zobacz, tam w dole jest Albertsdorf!”. Lecieli dalej nad morzem, w kierunku lądu. Zrozpaczona Lina straciła orientacje. Wszystko wirowało jej przed oczami i zaczęła nerwowo wachlować się chusteczkami. Jak przebiegła dalsza część podniebnej eskapady, cóż niestety tego nie wiemy, Lina kwituje to dosyć lakonicznie, że udało im się szczęśliwie wylądować. Czy jednak Heydrich musiał po tym wszystkim czyścić swoje dwupłatowe cacuszko, któż to wie? 

 Ilustracje: Max Williams, Heydrich biography vol. 1 i vol. II

64 komentarze:

  1. Wciąga Twój blog :) Szkoda, że ostatnio nie miałem czasu tu zaglądać... Tak nawiasem kapitalny podpis pod zdjęciem: "Reinhard w stylowym płaszczu na swoim bąku". Genialny! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję bardzo :D takie komentarze strasznie mnie motywują do roboty :D i do wrzucenia większej ilosci kompromitujacych zdjec na ktorych widnieje H.

      Usuń
    2. Można by rzec Heyndrich... doskonała styluwa narodwowego-socjalizmu... niemal jak mundury SS od Hugo Bossa :D

      Usuń
    3. on sie beznadziejnie ubieral tak casualowo o tym tez bedzie notka z przykladami xD

      Usuń
    4. doczekać się nie mogę :D Najciekawsze to te przykłady będą :D

      Usuń
    5. uwierz mi ze ubieral sie fatalnie :D

      Usuń
    6. no jak nie zobaczę to nie uwierzę, bo elity III Rzeszy (ale też i zwykłych obywateli, w tym i tych na służbie Wehrmachtu czy SS) kojarzą mi się z dość co prawda zuniformizowaną modą, to jednak z ładem, stylem i elegancją. W pamiętnikach i wspomnieniach z czasów okupacji, to głównie wśród kobiet się przewijają w opisach Niemców oprócz opisów ich bestialstwa takie słowa jak ładni, przystojni, piękne mundury... a dziś w pop kulturze ss-man i jego mundur jest jakoś utożsamiany ze sferą seksualną, erotyką.

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. no coz niemcy nie slyna z dobrego gustu wiec traktowalabym z przymruzeniem oka a trial mozliwosci w dziedzinie fashion u reinharda masz na obrazku i dobrze nie jest xD

      Usuń
    9. ja bym się nie zgodził z tezą o złym guście Niemców, zwłaszcza spod "azjatyckiego znaku szczęścia"... Przez moje ręce przewinęło się parę ciekawych pamiętników z czasów wojny, i tam notorycznie przewijały się zachwyty nad niemieckim mundurem... może jedyne wytłumaczenie tego może polegać na zestawieniu obrazu polskiego żołnierza września 1939 roku, dumnego, walecznego i z honorem, ale też zmaltretowanego przez niemiecką machinę wojenną, podobnie i na Kresach Wschodnich dawnej Rzeczypospolitej panowało przekonanie o dużej atrakcyjności Niemców, którzy w odróżnieniu od Sowietów wiedzieli do czego służy mydło i woda. Między innymi takie zdania o Niemcach przewija się w wspomnieniach Pani Barbary Skargi (to się odnosi do Wileńszczyzny) czy Janiny Jasickiej, Krakowianki, która początek wojny i okupacji przeżyła w Łodzi.

      Usuń
    10. no tak a ja mowie o casualu mowie o heydrichu na co dzien nie takim ktory mial mundurek jak inni, o heydrichu ktory nosil za duze plaszcze, niedobrane kolory, krawaty w pepitke, kapelusze tyl na przod i skarpety w romby xD

      Usuń
    11. hahah :D ciekawe co by dziś nosił Heydrich? :D Może jakieś ortaliony, dresy...

      Usuń
    12. sadze ze to samo taki troche z niego frajer jednak byl w mlodych latach xD

      Usuń
    13. ale ten opis przez Ciebie podany przypomina mi nieco wypisz wymaluj opis młodzieży bananowej, bikiniarzy :D Tylko że Heydrich nie nosił krawatów w "gołe girlsy", ale reszta tak jakby pasowała :D

      Usuń
    14. :D wyprzedzil epoke mozna powiedziec :D tylko ze w przypadku jego figury naprawde wygladalo to fatalnie i te fatalnie zestawione ze soba ciuchy sprawialy ze wygladal jak namolny wujek

      w ogole to takie cudownie kuriozalne ze mowimy o stylu jednego z wiekszych nazistowskich zbrodniarzy

      Usuń
    15. Ale trzeba przyznać, że stylizacja fryzur dygnitarzy III Rzeszy była fatalna :D Nawet jak się popatrzy na Himmlera, to jego twarz raczej sugeruje, że ten człowiek pisma nie wynalazł. No i do tego te fryzury, a la młody wehrmachtowiec z frontu wschodniego roku 1943.

      Jednak tak poważniej, to jak się przyglądam twarzy Heydricha to jest w niej coś co budzi niepokój, jest jakby to ująć kamienna. Jest coś w tych postaciach groteskowego, z jednej strony komicznego, ale z drugiej okrutnego i bestialskiego. Trochę to mi przypomina Twoje zdjęcie profilowe, gdzie są 3 twarze Heydricha, każda w innym świetle i z innego profilu...

      Usuń
  2. :D no oni po prostu byli brzydcy
    hmm jesli chodzi o heydricha moze opatrzyla mi sie jego twarz ale jak tak widze jak on sobie napierdziela motyka na polu w czapeczce misia padingtona to nie wiem jak taki Rafał byl w stanie wymordowac miliony ludzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozory często mylą i taki sobie napierdzielajacy w polu chłopek, będący w czapce misia Paddingtona był w stanie mordować miliony ludzi... I powiem, że szczerze mnie to przeraża. Może w każdym z nas jest taka bestia, tylko czeka na odpowiedni moment w którym się przebudzi...

      Usuń
    2. dokladnie na szczescie poki co nie mamy warunkow sprzyjajacych, patrzac jednak na historie Heydricha to wiem ze w sytuacji w korej mialabym wladze taka jak on bylabym gorszym czlowiekiem. I smiesza mnie ludzie ktorzy pierdza "nigdy bym czegos takiego nie zrobil" itp. Najczesciej po porstu nie maja na to mozliwosci. ale gdyby jakies niepowodzenia mlodosci i frustracja nalozyly sie na przywzwolenie moralne ci swietoszkowie siepaliby z gracja Amona G.

      Usuń
    3. Mi się jednak wydaje, że stają się sprzyjające... w obliczu kryzysu (a może właściwiej kryzysów) cywilizacji Zachodniej, która jest dominującą rodzą się różne sentymenty do różnych totalitaryzmów, zamordyzmów, piętnowania Innego, poszukiwań kozłów ofiarnych winnych upadku nas samych... nazizm, faszyzm i bolszewizm wzięły się właśnie z rozkładu społeczeństw, nagromadzonej frustracji oraz poczucia własnej wyższości...

      Usuń
    4. staja i mnie to martwi ze ludzie nie widza w tym zagrozenia a cos atrakcyjnego i silnego, a i tak ta pseudo sila wypali sie jak trzecia rzesza. Tak wina jest koziol ofiarteny nigdy ten komu sie nie powodzi te wszystkie totalitaryzmy szukaja ucisnienia w innych a nie w sobie samych.

      Usuń
    5. chciało by się rzec historia magistra vitae est, ale to głupia nauczycielka, bo pokazuje, że jeszcze nikogo nie nauczyła. Przykładów z minionych dziejów uciskania innych w imię obrony własnych interesów do niczego dobrego nie doprowadziły.

      Usuń
    6. kto jej nie pozna ten sie nie uczy
      kto ją zna i to rzetelnie a nie bazuje na jakis bajkach i ogolnym pojeciu ten raczej nie pojdzie w zaden totalitaryzm, bo wie jaki one maja smutny final

      Usuń
    7. to chyba zależy od interpretacji faktów historycznych, intencji tych którzy nauczają, pouczają i zakazują... vide ostatni przypadek głoszenia teorii o pakcie Ribbentrop-Beck. Chyba tylko szaleniec mógł wpaść na taką interpretację historii... Poza tym dzisiejsze społeczeństwa nie są skłonne do poszukiwań, nie są głodne wiedzy, nie czytają, a jak czytają to nie rozumieją tego co czytają, poddają się głupim modą, i wszędobylska polityka... nawet w historii.

      Usuń
    8. stad mowie o bajkach czy mitach ktore zalegaja w historii, ludzie nie szukaja zrodla oduczono ich tego, wola snuc teorie spiskowe ze cos jest niedostepne i ukryte bo nie chce im sie szukac tak najzwyczajniej na swiecie a wiekszosc rzeczy jest udokumentowana a co nie jest nie powinno obrastac w mit. Zreszta postac heydricha tez jest pelna mitow i zastanawiam sie nad ich geneza

      Usuń
    9. każdy mit bierze się z niewiedzy, ale takiej szczególnej, bowiem to co obrasta w mit jest częściowo poznane - oswojone, jednak nie na tyle by w pełni posiadać o tym wiedzę. Ta niewytłumaczalność pewnych zjawisk sprzyja mitologizowaniu, snuciu fantazji i domysłów. Tak mi się wydaje, że to stąd się rodzi mit. Odpowiada on potrzebie człowieka, który nie jest w stanie pojąć pewnych zjawisk, ale ma też służyć pamięci o czymś, o kimś oraz pouczać, edukować.

      Usuń
    10. kurcze nie lubie uzywania slowa mit bo jednak mit nie jest calkowitym zmysleniem i ma pewna wartosc jest symboliczny i nie powinien byc powiazany z czasem linearnym i rzeczywistoscia ktora mamy teraz
      a w historii dochodzi do zmyslen calkowitych i czesto sa one bez jakies wartosci

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    12. Mnie się podoba pewne sformułowanie, które zamieścił Michał Heller, wybitny rosyjski historyk we wprowadzeniu do swojej książki pt. Historia Imperium Rosyjskiego, zaczynając ją od słów: "Nic nie zmienia się tak szybko jak przeszłość". I rzeczywiście historia tak jak zresztą inne nauki humanistyczne jest obarczona problemem braku obiektywności. Jest różnie oceniania. To nie jest matematyka, gdzie przysłowiowe 2+2=4. Przeszłości nie da się w całości zrekonstruować, natomiast możemy ją interpretować, lub jak kto woli konstruować. Na tym polega współczesne postmodernistyczne podejście do historii, w którym fakty podlegają interpretacji... choć jak sądzę "od zawsze" tak było, gdzie następujące po sobie pokolenia obalały i odbrązawiały tę historię tworzoną przez przeszłe pokolenia.
      Co do zmyśleń i mitów w historii, one zawsze czemuś służą. Ten kto je tworzy ma zawsze jakiś cel. Działania celowe zawsze do czegoś zmierzają, a w historii jest to o tyle łatwiejsze, że nie jest ona czarno biała, tylko dysponuje wieloma barwami.

      Usuń
    13. Poza tym, to miło mi się z Tobą dyskutuje :)

      Usuń
    14. matematyka niestety tez jest wzgledna i nie zawsze 2 i 2 to cztery jak sie okazuje, co wiecej ona operuje abstrakcja pewnego rodzaju. historia bazuje na subiektywnych wspomnieniach i jedynie materialne pozostalosci sa obiektywnym (obiektywnosc nie istnieje bo do tego dochodza subiektywne sposoby intepretacji materialnych zrodel). Fakty leza w archiwach nie da sie zinterpetowac inaczej faktu ze heydrich urodzil sie 7 marca .

      Usuń
    15. kurcze ciale znikaja od ciebie komenty ze usuniete co sie z nimi dzieje o.O

      Usuń
    16. już się tłumaczę, dwa komentarze sam usunąłem bo za dużo w nich błędów było... :D

      Usuń
    17. ok juz sie balam ze jakies tresci kontrowersyjne
      btw wiesz ze nie moge miec google reklam na blogu i zarabiac bo tresc bloga jest zbyt kontrowersyjna :D

      Usuń
    18. a ja zadam ulubione pytanie... dlaczego uważasz, że Twój blog jest kontrowersyjny? :D Ja tu nic nie widzę kontrowersyjnego. Dużo bardziej kontrowersyjny jest fanpage Naziści byli źli, ale dobrze się ubierali, który moim zadaniem sieje niezłe spustoszenie w młodych głowach. Wielu pewnie nie zachce sięgnąć do książek mówiących o zbrodniach Wehrmachtu czy innych okrucieństw nazistowskiego aparatu terroru na ziemiach polskich... Tam się w sposób zabawny, łatwy i przyjemny podaje informacje o tym jaka ta niemiecka armia była ładna i jak świetnie się bawiła na wojence. Swoją drogą to w relacjach żołnierzy Wehrmachtu z września 1939 roku przewija się wątek "świetnej zabawy" jaką było strzelanie do polskiej ludności cywilnej, czy z urządzanych polowań na Żydów w polskich miastach i miasteczkach...

      Usuń
  3. Owszem pewne fakty są niepodważalne, ale chodzi o całą złożoność różnych procesów społecznych. Chodzi mi o to, że na zachowania ludzi wpływają różne doświadczenia, przeżycia, stany emocjonalne itd. Nie chodzi mi w tym przypadku o "uniewinnianie" zbrodniarzy nazistowskich czy innych, tłumacząc ich zachowanie np.: "trudnym dzieciństwem". Dokumentacja źródłowa, aktowa, choć obiektywna (ale nie zawsze, bo można się natknąć na dokumentację fałszowaną) niestety nie ukazuje pełni czasów minionych, jest tylko kawałkiem tego co pozostawiły po sobie różnego typu instytucje, mniej lub bardziej zasłużeni w dziejach ludzie. Jednak jest to właśnie tylko część tego byłego świata. Chyba jednym z bardziej kluczowych pytań stawianych w nauce zwanejhistorią jest pytanie "dlaczego", choć równie istotne są "kiedy" i "jak" czyli ważne są nie tylko fakty umiejscawiające dane rzeczy w czasoprzestrzeni ale też ta subiektywna sfera wymykająca się niestety nauce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak to jest pewien wycinek i ten wycinek jest tym co jest 100% i on powinien stanowic podstawe wiedzy podczas gdy czesto uzupelnia sie go nieprawdziwosciami w szkolach wynikajacymi badz z niewiedzy badz z jakis innych przyczyn koronnym przykladem wg mnie takiego nieprawdziwosciowego uczenia historii byl podrecznik operonu w ktorym stalo ze armia radziecka w 1940 wkroczyla do helsinek co bylo wierutna bzdura i zastanawiam sie jak to moglo sie tam w ogole znalezc i na jakiej podstawie. stad uwazam ze baza tych dat i tego co udokumentowane powinna stanowic trzon wiedzy uzupelniony o opinie historykow ale wielu nie jednego

      Usuń
    2. O nauczaniu w szkołach to temat rzeka :P najprościej rzecz ujmując szkoły są od tego by przedstawiać wiedzę historyczną (ale nie tylko) w sposób maksymalnie uproszczony. Podręczniki szkolne są naszpikowane również błędami merytorycznymi, ale to stanowi świadectwo nierzetelności dla autora/autorów podręczników oraz tych osób które dopuściły taki do sprzedaży. Bylejakość mnie już nie szokuje, bo wielu osobom po prostu "zwiasa" to czego i jak będą się uczyć młode pokolenia. I o tym o czym piszesz na końcu to się zgodzę z tym, tylko dla młodego człowieka będzie to problem, bo nie pojmie dlaczego dla jednych np.: powstanie warszawskie to czyn bohaterski a dla innych tragiczny romantyczny zryw... Zresztą wiele w tej materii zależy od nauczyciela historii, bo w wielu przypadkach podręczniki to jawna i bezczelna propaganda polityczna, tworzona pod polityczne zamówienie. To na nauczycielu spoczywa decyzja wyboru podręczników oraz tego w jaki sposób przedstawi wiedzę, jak wytłumaczy zawiłości historii i dawnych dziejów (oczywiście przy trzymaniu się ram podstawy programowej, która jest konieczna). A jak wiadomo nauczyciel to też człowiek, więc ma swój światopogląd...

      Usuń
    3. no niestety ogolnie to co w szkole to czesto propaganda oparta na najbardziej pasujacyh w danym momencie teoriach i nie tyczy sie to jedynie historii ale i innych nauk. cala intepretacja i analizaa na polskim nijak sie ma do metod jakimi analizuje sie i interpretuje teksty naprawdę i to nie jest tylko uproszczenie, ale kompletnie bledny sposob potrzebny do zdania sobie jakiegos tam egzmainu gimnazjalnego czy matury a potem slyszy sie nastudiach ze jest sie glabem, jak nie byc skoro przez 9 lat tluczono ci bledne sposoby nie majace sie nijak do akademickich a i tak calosc jest jedynie umowna ;P

      Usuń
    4. no tak na studiach to się człowiek uczy od zera, na nowo :D I faktem jest, coraz więcej studentów ma problemy z myśleniem, już nie mówiąc o jakiejkolwiek motywacji :P

      Usuń
    5. i najczesciej wiedza wyniesiona ze studiow skonfrontowana z real life okazuje sie byc rowniez bezuzyteczna to jest wielka piramida absurdu

      Usuń
    6. wiedza wyniesiona ze studiów jest przydatna do życia w fotosyntezie i satysfakcji posiadanej wiedzy :P zresztą po co komu na magazynie albo do machania łopatą inteligent, który będzie rozważał jakiś dylemat moralny czy historyczny...

      Usuń
    7. a bez papierka do machania lopata cie nie wezma ;D wydaje mi sie ze sporo rzeczy stoi na glowie i ludzie od tego fiksuja

      Usuń
    8. no ja myślę, że nawet to nie stoi tylko leży i to gdzieś bardzo nisko i w bardzo śmierdzącym miejscu...

      Usuń
    9. :D edukacja na 102
      100 metrow od domu
      2 metry pod ziemią

      Usuń
    10. hahahah :D Fotosynteza i satysfakcja gwarantowane :P

      Usuń
    11. kompostownik in its best

      Usuń
    12. owszem, to źródło samych witamin i mikroelementów niezbędnych do prawidłowej fotosyntezy :D

      Usuń
    13. :D ale zapach z tego nietegi

      Usuń
    14. ano racją, zapach nietęgi, wręcz poruszający do łez :P

      Usuń
    15. trochę to straszno-śmieszne... podczas okupacji niemieckiej i sowieckiej ziem polskich agresor niemiecki i radziecki zwalczały polską inteligencję, niszczono polskie szkolnictwo, zaś naród polski miał stanowić niewykwalifikowaną siłę roboczą... dziś mamy wolną Polskę, ale jeśli chodzi o szkolnictwo to tak jakby cele się nie zmieniły od czasów Hansa Franka. Nawet czasami bywa gorzej niż "za Hitlera"...

      Usuń
    16. no coz mam pewna teorie ktora napisalam juz paru osobom i ci to przekopiuje chociaz ujelam to w ostrych slowach i to bardzo i niejednemu "polskiemu panowi" ochoczo plującemu na Litwinów by się to nie spodobało, ale cóż:
      wiekszosc Polakow wywodzi się z niewykształconego chłopstwa, które jeszcze w latach 20 i 30 było niepiśmienne i orało pole i nie miało żadnego pojęcia o świecie, a jak pan rzucił trochę chlebka to było święto. Przez te 90/80 lat to się mało zmieniło a stało się tylko gorzej, bo kolejne totalitaryzmy trzebiły inteligencje i zostało głównie cebulactwo, które opiera swoją wiedzę o świecie na podstawie jakiś rażących i głupich stereotypów, a kto wyrwie się z tak ograniczonego myślenia jest uznawany za dziwaka. Takie stado owiec bez własnego zdania i to owiec, które lubią sobie skakać do gardła. Takich ludzi jest multum i jedyne co to po prostu ich unikać, oni są zdecydowanie za tępi żeby cokolwiek zrozumieć, czy mieć jakikolwiek takt, a niestety przyzwyczajeń przekazywanych z pokolenia na pokolenie trudno się wyzbyć tym bardziej, że są pieczołowicie pielęgnowane i uznawane za słuszne. Tu nie ma jakiegoś poczucia winy za własna glupote, Polacy uwazaja sie za cudownych i wspanialych a wszyscy inni sa fe.

      Usuń
    17. Zgadam się z Tobą, choć też myślę, że ten problem ma swoje korzenie sięgające duże głębiej w historii. Może jeszcze z czasów średniowiecza, albo narodzin sarmatyzmu w wydaniu ultrakatolickim. Polskie społeczeństwo dotknięte wieloma tragediami wojennych zawieruch, również ciemiężone przez swoich własnych panów tj. szlachtę, która niemal do upadku Rzeczypospolitej nie uznawała innych stanów za współtwórców narodu nie mogło wykształcić tego poczucia wspólnotowości, opartej na wspólnej pracy i zależnościach. Nie mieliśmy nigdy klasy mieszczańskiej oraz wyzwolonego chłopstwa, które na zachodzie stały się głównymi siłami tworzącymi nowoczesne społeczeństwa narodowe. U nas pozostał wyzysk i myślenie oparte na zaściankowości oraz szowinistycznym podejściu do tego co obce.

      Usuń
    18. tak tak to sie ciagnie od wiekow zdecydowanie stad napisalam ze jeszcze w latach 20/30 ten ciemnogrod trwal i ta "piekna" sanacyjna Polska wcale nie byla uslana rozami. Tak samo jak teraz nie jest.

      Usuń
    19. ale najgorzej nie jest :)) Pozostaje jeszcze fotosynteza, satysfakcja i wolność słowa :D

      Usuń
    20. zdecydowanie nie, tylko trzeba pracowac na siebie samemu a nie obwiniac wszystkiego dookola o wlasne niepowodzenia

      Usuń
    21. Ja z tą fotosyntezą i spółką w innym znaczeniu. Owszem masz rację, że chcąc zmienić świat należy zacząć od samego siebie, i to chyba bardziej w znaczeniu duchowym niż materialnym.

      Usuń
    22. malo komu chce sie ruszac ducha niestety

      Usuń
    23. w dylemacie być czy mieć większość wybierze mieć... takie mamy czasy, gdzie merkantylizm i ekonomia o wszystkim decydują sprawy ducha odchodzą na dalszy plan. Nawet w edukacji to widać, gdzie odchodzi się od humanistyki na rzecz przedmiotów ścisłych.

      Usuń
    24. to fakt a wydaje mi sie ze to zapedzenie do niczego dobrego nie doprowadzi

      Usuń
    25. czasem mi się wydaje, że ludzie pogubili zdrowy rozsądek, że dzisiejsze czasy przypominają histerię niemiecką z 1933 roku, gdy Niemcom wydawało się, że wybrali Boga w postaci Adolfa Hitlera z swojego narodowego ojca... tylko dziś jest to globalne i niejednoznaczne.

      Usuń