sobota, 31 sierpnia 2013

Reinhard Heydrich vs. Maria Heydrich


Reinhard i Maria
        Chociaż dzisiaj wypadałoby napisać cokolwiek o prowokacji gliwickiej, to jednak dzisiaj skupię się na zupełnie innej sprawie. Przybliżę Wam historię o tym jak Reinhard pokłócił się ze swoją siostrą.
           Maria Heydrich przyszła na świat w 1901 roku, była najstarszym dzieckiem Brunona i Elżbiety. Wiemy o niej naprawdę mało. W Archiwum w Halle udało mi się wygrzebać, że pracowała w szkole ojca jako nauczycielka. Wiemy o niej, że wyszła za Wolfganga Heindorfa, który to wpędził w Heydricha w wiele niezręcznych sytuacji. Zacznijmy jednak od początku.
          Wygląda na to, że Maria nigdy nie przepadała za swoim bratem, mówiła, że był kapryśny i wymagał wiele opieki (w postaci razów wymierzonych mu trzcinką przez matkę). Zupełnie inaczej przedstawiały sprawę osoby postronne. Erich Schultze, uważał, że to Maria była faworyzowana przez rodziców i Reinhard nie miał w nikim oparcia. Wiemy także, że był bity i rodzice zajmowali się raczej brylowaniem na salonach, niż dbaniem o syna. Komu wierzyć? Osobiście wierzę panu Schultze, który przecież od małego znał rodzinę Heydrichów i mógł jej się dobrze przyjrzeć. Maria jednak miała interes żeby zatuszować wszelakie tropy mające wskazać na to, że poprzez żelazną dyscyplinę i pomiatanie jej bratem wyhodowano z niego socially awkward mężczyznę, który stał się nazistowskim zbrodniarzem. Cień podejrzenia nie mógł więc paść na rodzinę i należało wymyślić coś, żeby ukryć to, że Reinhard był bity i podawany terrorowi psychicznemu przez matkę i najprawdopodobniej starszą siostrę. To moja teoria, jakie jest Wasze zdanie? Jak zwykle możecie się wypowiedzieć w komentarzach.
         Jak już wspominałam wyżej Maria wyszła za Wolfganga Heindorfa. Ten od samego początku wydawał się być typem spod ciemnej gwiazdy i ciągle borykał się z bezrobociem. Tak było w czasie gdy Heinz rzucił studia, Reinharda wyrzucono z marynarki. O ile męska część rodu Heydrichów jakoś sobie poradziła i znalazła pracę, to Maria była zdana na łaskę i niełaskę Heindorfa. A ten nie palił się do roboty, za to coraz częściej sięgał po butelkę, bynajmniej nie mleka.
       Nic nie zmieniło się do roku 1933 kiedy Heindorf poprosił Reinharda o pożyczkę w postaci 5000 Reichsmarek. Najprawdopodobniej Maria z mężem mieszkali wtedy u Brunona i Elżbiety. Heydrich odmówił. Potem zaczęły się listy od całej rodziny, na które nie raczył odpowiedzieć. Matka prosiła go o "małą sumę pieniędzy". Na wysłanym przez nią telegrafie Reinhard zanotował odręcznie, że nie chce zajmować się tą sprawą. Wysłał jednak rodzicom po 50 marek.
       Jednak jak nie trudno się domyślać, dasz komuś palec, to odgryzie ci rękę. Heydrichowie i Heindorf, którzy dotychczas prowadzili wystawny tryb życia nie umieli przyzwyczaić się do nowych warunków i popadli w długi. Trzy tygodnie po skromnej darowiźnie Reinharda Maria nadała kolejną wiadomość. Opisywała, że wszyscy zaczynają przymierać głodem, a ona z mężem byli bez pracy. Tego typu prośby trafiały na biurko Heydricha co i rusz. Miarka przebrała się kiedy Reinhard otrzymał rachunek opiewający na 216 marek, pochodzący z delikatesów Pfeiffer & Haase. Owe smakołyki wylądowały na przyjęciu weselnym Heindorfa. Heydrich wpadł w szał i odmówił zapłaty.
       Sytuację mogło poprawić jedynie podział wpływów z drezdeńskiego konserwatorium, które posiadali bracia matki, za które Heydrichowie otrzymaliby 36,000 marek. Reinhard wynajął rodzinie prawnika ze swojego SD, który miał zająć się formalnościami. Sam Heydrich chciał zapłacić za długi rodziny w trzech ratach rozłożonych na osiem lat. Rodzina Reinharda odrzuciła jednak jego propozycję. Próbował jeszcze raz dogadać się z nimi i wytłumaczyć im, że nie jest w stanie zapłacić od razu 36,000 marek, zaciągnął bowiem pożyczkę u Himmlera, ponieważ Lina spodziewała się ich pierwszego dziecka. Reinhard płacił jednak rodzicom po 65 marek miesięcznie na wynajmowanie mieszkania i kolejne 50 marek na inne wydatki, dopóki nie sprzedadzą oni domu. Proponował im wyjazd do Monachium, ale znów spotkał się z odmową. Chciał on uniknąć tego, by popadali w jeszcze większe długi. Mieli bowiem w zwyczaju pić i jeść ponad miarę. Co gorsza rodzina Heindorfa i familia Heydrichów kupowała wszystko na krechę w sklepach powołując się na uprzywilejowaną pozycję Reinharda. Konflikt eskalował do tego stopnia, że Heydrich przestał odwiedzać rodzinę. Pojawił się jedynie, kiedy Bruno był na łożu śmierci i był na jego pogrzebie w 1938 roku.
        Wróćmy jednak do Marii. W drugiej połowie lat 30 siostra namolnie prosiła brata, żeby załatwił jej mężowi pracę. Reinhard przystał na to i Heindorf dostał ciepłą posadkę w Ministerstwie Propagandy. Nie posiedział tam za długo i został wyrzucony. Heydrich dał mu drugą szansę w fabryce Volkswagena. Wolfgang jednak znów się nie przyłożył i wylądował na bruku. Za co? Za notoryczne upijanie się i pożyczanie od współpracowników pieniędzy, których potem nie oddawał. Stereotypowy szwagier-pijak był dla Heydricha źródłem wielu upokorzeń.
      W czerwcu 1939 roku Heindorf dostał wiadomość, że ma się natychmiast stawić na dywaniku u Reinharda. Zazwyczaj spokojny Heydrich obsztorcował go w swoim biurze od góry do dołu. Za stratę pracy, za pijactwo, za niewdzięczność, za to, że to on doprowadził do upadku Konserwatorium w Halle, za to, że wraz z Marią prowadzili zbyt ekstrawagancki styl życia.
      Po powrocie do domu Wolfgang najprawdopodobniej opowiedział wszystko żonie, która napisała do Reinharda list, w którym narzekała, że Reinhard mając tak wysoką pozycję nie wspiera rodziny i odtrąca ich. Zakończyła to następująco. "(...) jeśli nam nie pomagasz, to przynajmniej zostaw nas w spokoju i nie wchodź nam w drogę". Reinhard wziął to sobie do serca i zlecił napisanie krótkiej odpowiedzi swojemu adiutantowi "Gruppenfuhrer nie chce mieć z Panią i Pani mężem żadnego kontaktu i nie życzy sobie, by go obrażano". Dodatkowo kazał swojemu gestapo obserwować Heindorfa. Nowy pracodawca szwagra doniósł, że Wolfgang nadal upijał się w trupa w pracy i wykorzystywał pozycję Reinharda gdzie się dało popadając w nowe długi. Heydrich nie wytrzymał i zaproponował Heindorfowi propozycję nie do odrzucenia. Wolfgang został siłą wcielony do Wehrmachtu "na ochotnika".

Tekst na podstawie:
R. Gerwarth; Hitlers Hangman
G. Deschner tłum.M. Ilgmann; Reinhard Heydrich namiestnik władzy totalitarnej 

54 komentarze:

  1. Fajnie się czyta twojego bloga, ale da sie cos zrobic z czcionką??? Moje oczy chcą popełnić samobójstwo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekasy
      a co z nia nie tak przeciez jest dosyc duza i kontrastowa?

      Usuń
  2. chyba coś jest na rzeczy, że wielu socjopatów miało złe relacje z kobietami (zwłaszcza matkami) w okresie swojego dzieciństwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem czy Heydrich byl socjopata, raczej nie, socjopaci nie lubia zwierzakow a Heydrich kochał konie.
      No i byl w stanie jednak darzyc sympatia swoja rodzine i to bardzo stad chyba cos innego siedzialo mu w psychice ale nie jestem psychiatra

      Usuń
    2. choć o relacje rodzinne w domu Heydrichów nie należała do normalnych. Na pewno Reinhard był stłamszony, uwikłany w patologie z których jakoś starał się wyrwać. Jednak widać narastający gniew i opór wobec siostry.

      Usuń
    3. patologia to tam byla niezla i terror zreszta juz wczesniej pisalam o elzbiecie i jej metodach wychowawczych
      brr...

      Usuń
    4. despotyczne matki tworzą z młodych chłopców potwory, które z jednej strony są bardzo wrażliwe, łagodne i uległe, ale z drugiej strony są w stanie zabijać bez żadnych skrupułów. Bodaj Amerykanie w czasie drugiej wojny światowej (ale i po niej) robili rysy psychologiczne zbrodniarzy nazistowskich i w wielu przypadkach przewijał się motyw problemów rodzinnych i trudnych relacji na linii syn - matka.

      Usuń
    5. no to tu jest bardzo podobnie, elżbieta byla straszna, naprawde straszna kobieta i nie dziwie sie reinhardowi ze po smierci ojca odcial sie od niej

      Usuń
    6. wydaje mi się że Reinhard był pantoflem jeśli chodzi o relacje damsko-męskie, a to jest jeden ze symptomów wychowywania się w domu, gdzie to kobiety rządzą, ale na modłę raczej oficera NKWD lub gestapo niż opiekuńczej acz stanowczej matki

      Usuń
    7. dokladnie tak, Heydrich byl pod pantoflem matki a pozniej liny

      Usuń
    8. jest takie prawidło ludowe, które mówi, że mężczyźni w swoich żonach szukają swoich matek...

      Usuń
    9. i dochodzimy do wniosku ze znow wszystko przez baby

      Usuń
    10. ale trzeba na to spojrzeć jeszcze inaczej, gdyby nie one to by nie było o czym czytać :D To bardzo ważne, ale niestety przez wielu losy kobiet nie są dostrzegane w historii... raczej występują jako "ładny dodatek do mężczyzny"... a szkoda, że się na nie tylko tak spogląda.

      Usuń
    11. tez tak uwazam i czesto pomija sie jakies znaczace kobiety w historii i przez to debile na demotywatorach wypisuja "Kto zna jakas kobiete wynalazce" i banda baranow cieszy sie z wlasnej niewiedzy xD

      Usuń
    12. hahah :D ale nawet jak to nie są jakieś doniosłe czyny to o tym się nie mów. Nawet wojna występuje z perspektywy "samczego pędu do zabijania", o wojnie rzadko się mówi, jak ją toczyli cywile, a więc głównie kobiety, bo to na ich barkach spoczął ciężar prowadzenia domów...

      Usuń
    13. ale same kobiety robia malo zeby to zmienic
      doceniam prace archeolożki Mariji Gimbutas na ten przyklad, ktora potrafila pokazac zupelnie inny punkt widzenia na historię czy nawet prehistorię i mimo, ze u wielu facetow wychowanych w twardym patriarchacie jest nie do przyjecia to i tak wszyscy siegaja po jej ksiazke o baltach xD

      Usuń
    14. ale przecież jest wielu wybitnych naukowców - pań, tylko że większość pań tzw. "kur domowych" nie widzi sensu zmieniania czegokolwiek. Zresztą współczesny feminizm to chyba ideologia daleko odbiegająca od haseł równości i solidarności społecznej :P

      Usuń
    15. feminizm zle przedstawia sie w mediach, podobnie jak wszystko co troche wybiega od dyskursu wladzy :P ale fakt faktem polskie twarze feminizmu pokroju Szczuki to porażka i takie istoty nawet kolo prawdziwego feminizmu nie staly a niestety takie sepleniace krzykaczki dra ryja najbardziej i tylko je sie widzi a nie dostrzega chociazby takiej pani jak Anna Kohli

      Usuń
    16. ja bym stwierdził, że nie że źle ale w ogóle... przedstawia się jakiś nawiedzonych krzykaczy z jednej i drugiej strony barykady i ci ludzi sobie do gardeł skaczą przed kamerami. Po tym teatrze wspólnie idą na wódkę, ale gawiedź przed telewizorami z rozdzibionymi paszczami nie dowierza takiemu nagromadzeniu debilizmu... później sami do tego poziomu równają... a w mediach ludzie się cieszą, że prowadzą misje edukacyjną społeczeństwa :P

      Usuń
    17. Tak dokladnie, ale to krzyczenie doskonale sie sprzedaje i nastraja ludzi do tego zeby byli bierni i nie kombinowali zbytnio ze soba xD bo przeciez po kazdej stronie sa debile. To doskonale widac ze te konfrontacje to ustawki zeby ludzi zniechac do jakiegokolwiek myslenia o czymkolwiek, to samo ma sie takze do rozrywek po co pokazywac ludziom ze istnieja jakies gatunki niech sluchaja gowna ktore najlatwiej wyprodukowac z silikonowa laska ktora zrobi jakis skandal zeby byla na fali

      Usuń
    18. to fakt, tłum i tym głupszy tym łatwiej sterowalny... tylko problem się robi jak ten tłum wymknie się spod kontroli...

      Usuń
    19. przykladow w zeszlym stuleciu bylo az nadto wiele

      Usuń
    20. na ten przykład kawiarniano-piwiarny niemiecki patriotyzm rodem z Bawarii

      Usuń
    21. wąs w kwardat i stylowy kadriganek cytując klasykę

      Usuń
    22. cytując klasykę to polecam to: http://youtu.be/mcwfwP7ApZ0

      Usuń
    23. :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D znaju :D

      Usuń
    24. najlepszy motyw z wąsami: jak wyglądam? - jak idiota :D

      Usuń
    25. still better niz pewien osobnik z tej samej partii w goglach na polowaniu

      Usuń
    26. no może boskim Apollinem to on nie był, grunt, że zagorzały i gorliwy na swym stanowisku... a pan z wąsikiem w kwadrat to jakby nawet mniej pasujący do swych tez o aryjskości

      Usuń
    27. :D wiesz Heydrich jak zalozyl okulary to wygladal jak Woody Alen na sterydach więc... :D
      Swoja droga jak mozna odniesc do Heydricha powiedzenie ze nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu?

      Usuń
    28. to jest dobre pytanie :D Gorszy od nadgorliwego faszysty może być tylko Heydrich

      Usuń
    29. ambitny nadgorliwy nazista

      Usuń
    30. i chyba w pewnym sensie zakompleksiony, z racji tyranki matki i starszej siostry... gdzieś musiał udowodnić to że nie jest jakimś śmieciem i że może daleko zajść.

      Usuń
    31. i z racji tego ze wysmiewali i bili go koledzy w szkole a potem w marynarce gdzies musial znalezc ujscie frustracji :P w sumie jego przyklad nauczyl mnie ze nawet jak jakis loser mnie wpienia to nie powinnam sie na nim wyzywac

      Usuń
    32. no krzywdzić drugiego człowieka nie warto, bo to się czasami może jakoś zemścić...

      Usuń
    33. to juz chyba kiedys komus pisalam ale zadziwialo mnie ze heydrich nigdy nie zemscil sie na ludziach ktorzy zrobili mu kuku, ale calkiem bezinteresownie skazywal nieznane sobie ofiary i za nic nie wiem co nim tak naprawde kierowalo nie sadze ze wiara, bo uwazal ze mein kampf adolfa to badziew, ambicja? to bardziej prawdopodobne, a moze cos jeszcze innego, po prostu nie wiem, w sumie troche po to pisze tego bloga, moze kiedys mnie olsni DLACZEGO

      Usuń
    34. może on sam nie wiedział po co to robi? Czasem bywa że człowiek się zagubi w jakiś decyzjach i nie umie z tego wybrnąć...

      Usuń
    35. tak sadze wlasnie, ze nastapilo zapedzenie i brak mozliwosci odwrotu (nie sadze ze jako szef SD czy potem RSHA mogl powiedziec "wiecie co chlopaki ja to pierdolę i jadę grzać dupę na plażach Italii", to by tlumaczylo czemu probowal zwiac na front i na sile szukac czegos pozytywnego do roboty.

      Usuń
    36. albo, że mógł powiedzieć sorry, ale sie wypaliłem i jadę sobie na wieś. Ubiorę sobie czapkę misia paddingtona i będę patrzył jak mi w polu zimnioki rosną.

      Usuń
    37. XD WYPALIŁ SIĘ POWIADASZ

      Usuń
    38. hahah teraz się skapowało co zacz :D

      Usuń
    39. to już może lepiej by było sorry chłopaki jadę na wieś rozerwać się ;)

      Usuń
    40. nie powinno mnie to smieszyc :D
      jestem potworem

      Usuń
    41. I tak najbardziej kocham kawały o Joachimie Peiperze, te najbardziej suche w stylu:
      "Co krzyczy sędzia widząc Peipera na boisku?
      -Spalony!"
      albo
      "Chodzi Peiper koło drogi palą mu się obie nogi"

      Usuń
    42. hahaha :D (tak wiem to straszne)

      Usuń
    43. :D w sumie mogli jego "chłopcy" tej masakry nie urządzać, to by tak nie skończył.

      Usuń
    44. jak to ludzie po wojnie się śmiali, że co się Niemca nie spytać gdzie służył za Hitlera to każdy mówił, że albo kapelan albo w orkiestrze służył :D

      Usuń
    45. albo byl kucharzem w obozie :D

      Usuń
    46. taa chyba zupy z drutu kolczastego robił :D

      Usuń
  3. Jakie urocze to zdjęcie :D Myślę, że dziewczynka mogła być jednak faworyzowana - jakiś rodzaj "rozpieszczenia" chyba z niej wyszedł w wieku dorosłym. W tak dysfunkcyjnych rodzinach (z Twojego opisu wynika, że raczej była to tego typu rodzina) dzieci często są na siebie "napuszczane".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no maly reini to najwieksza slodycz jeszcze u dolu byl rownie slodki maly Heinz w anielskich lokach do ramion.
      Tak, Maria miała bardzo roszczeniowe podejscie do zycia, za to Reinhard caly czas mial obsesje przypodobania sie, czy to swojej rodzinie, czy w pracy, tak zeby wszyscy byli z niego zadowoleni. Troche tez taki syndrom srodkowego dziecka, ktoremu nie poswiecono za duzo uwagi, wiele rzeczy z niego tez wyszlo w wieku doroslym

      Usuń