poniedziałek, 16 września 2013

Reinhard Heydrich i Lina von Osten cz. I


           Bądźmy szczerzy, pisanie o Linie von Osten, później Heydrich, później Manninen nie jest dla mnie zbyt przyjemne. Podobnie jak pisanie o Himmlerze. Coś w tych dwóch osobach powoduje u mnie niemożność spłodzenia jakiegokolwiek artykuliku. Stąd dzisiejsza notka na Płowej rodzi się w okrutnych bólach.
           Lina von Osten urodziła się 14 czerwca 1911 roku na wyspie Fehmarn. Jej rodzina była zubożałą szlachtą. Jej ojciec był nauczycielem. Starszy brat, Jurgen był zatwardziałym nazistą i członkiem SA, Lina dzieliła z nim fascynacje polityczne i była zapatrzona w Hitlera jak w obrazek. Do tego miała sześć ciotek, o których opowiadała koleżankom ze swojej szkoły w Kilonii.
Jednak 6 grudnia 1930 roku młodziutka Lina, przygotowująca się do matury, nie miała ochoty żartować ze swojej rodziny. Przed balem organizowanym przez lokalny klub wioślarzy wystawił ją jej obiekt westchnień i wyglądało na to, że nigdzie nie wyjdzie. W końcu jednak za namową swojej koleżanki, z którą chodziła szukać pary cały dzień, udały się na bal z nadzieją znalezienia chłopca do tańca. Na szczęście Liny i nieszczęście milionów ludzkich istnień, do dziewcząt podeszło dwóch oficerów marynarki. Jeden z nich, niski i ciemnowłosy przedstawił się jako von Manstein, co zrobiło na Linie wrażenie, jako, że ona sama była "von", więc zaczęła się zastanawiać, co za "vonem" był drugi, wyższy i jasnowłosy mężczyzna. Ten jednak nie pochodził z żadnej rodziny z rodowodem i okazał się być Reinhardem Heydrichem.
              Po zabawie panowie odprowadzili damy do domu. Linie bardzo podobało się zachowanie Reinharda. Spotkali się powtórnie dwa dni później w Parku Hohenzollernów w Kilonii. Heydrich opowiadał dziewczynie o swojej rodzinie, głównie o matce. Potem zaczęły się zaloty w jego wykonaniu. Mówił, że chciał z Liną spędzić resztę życia. Otworzył się przed nią momentalnie, czego nie zwykł czynić przed nikim innym. Sama Lina przyznawała, że nie wyglądał na zakochanego. Bardziej na kogoś, kto bardzo desperacko szukał przyjaciela. I trzeba przyznać, że szukał w bardzo złym miejscu.
Park Hohenzollernów w Kilonii
               Lina po tym spotkaniu zaczęła o nim znacznie cieplej myśleć. W swoich wspomnieniach pisała, że całkiem ją to odmieniło. Nie mogła się doczekać tego, by znów zobaczyć się z Heydrichem. Umówili się na wyjście do teatru. Lina wyślizgnęła się niezbyt legalnie ze swojej bursy, by tylko spotkać się ze swoim ukochanym. Ten ubrał się w swój najlepszy, oficerski płaszcz, żeby wywrzeć na młodej damie pozytywne wrażenie. Wywarł spore, bo Lina nie zapamiętała nawet na czym wówczas byli w teatrze, za to roztkliwiała się jak pięknie wyglądali jako para, gdy wychodzili. Następnie Heydrich wziął ją do winiarni. Okazało się, że nie mają za bardzo o czym rozmawiać, po dramatycznych chwilach ciszy, Reinhard Heydrich wypalił: "Czy chcesz być moją żoną?". Lina zdziwiła się bardzo, wykręcała się, co ludzie powiedzą, co na to ojciec. Heydrich jednak nie ustępował i mówił, że nie chce żenić się z jej ojcem, ale z nią. Lina mówiła chwilę o swojej rodzinie i w końcu przystała na zaskakującą ofertę. Jak sama przyznała, że wtedy nie wiedziała, że oficerowie marynarki nie zarabiają kokosów, ale wydawało jej się, że to mężczyzna na odpowiedniej pozycji, z perspektywą na bycie admirałem. Te perspektywy jednak, przez głupotę Heydricha zostały zatarte, ale o tym w następnym odcinku.


Na podstawie "Muj zivot s Reinhardem" Lina Heydrich
Obrazki: Reinhard i Lina: http://bpkgate.picturemaxx.com/webgate_cms/ (dodatkowo tak jeśli chodzi o styl Heydricha warto przyjrzeć się "pięknemu" krawatowi w pepitkę)
Park Hohenzollernów: Max Williams "Heydrich" The Biography" vol. I

2 komentarze:

  1. Jakoś tak bez fajerwerków im poszło... No i nadal nie rozumiem, co on właściwie w niej widział. To wygląda na całkowity przypadek. Bo rozumiem skąd u niej zainteresowanie, czym jej zaimponował i tak dalej; bardzo brzydka prawda, ale jednak wszystko jasne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wygladalo na random totalny i akcje bez myslenia, moze efekt tego ze byl samotny i w koncu gadal gadal gadal i pomyslal o rany ktos nie kreci pompy to jest to . no ona poleciala na prestiż i odwieczne za mundurem panny sznurem i oryginal oddaje to jednak bardziej niz ja.

      Usuń