piątek, 13 września 2013

Schellenberg w opresji

Norwegia: Walter Schellenberg (drugi od lewej), Reinhard Heydrich  najwyższy w grupie
      Skoro już jestem przy Walterze Schellenbergu i opisałam jakże emocjonującą przygodę z zatrutym martini smutno byłoby tu nie przytoczyć historii, która wydarzyła się w Norwegii. Bohaterami dramatu, czyli rycerzem i damą w opresji będą oczywiście Reinhard Heydrich i Walter Schellenberg. Gościnnie wystąpi Josef Terboven, premier Norwegii z lat 1940-2 i norweski Komisarz Rzeszy. Przybliżmy najpierw odrobinę jego postać, zanim przejdziemy do rzeczy. Urodził się w niemieckim Essen. Był weteranem pierwszej wojny światowej, w której otrzymał Żelazny Krzyż. Studiował prawo. W Norwegii zamieszkał w rezydencji niegdyś należącej do norweskich królów i doskonale się bawił na swoim stanowisku. W przeciwieństwie do Norwegów. Terboven zorganizował obozy pracy i pragnął także utworzyć na terenie Norwegii pełnoprawny obóz koncentracyjny. Hitler był zachwycony akcjami swojego podwładnego, jednak te rzadko były doprowadzone do końca. Był znienawidzony przez Norwegów, a oliwy do ognia dolewały jeszcze jego wystawne imprezy, które Terboven urządzał na "swoim dworze". Świadkami jednej z nich byli: Walter Schellenberg i Reinhard Heydrich. Ten pierwszy opisał ją rzecz jasna w swoich "Wspomnieniach".
             Terboven zupełnie nie poważał ani Himmlera, ani Heydricha. W swojej pysze odpowiadał jedynie przed Hitlerem i obecność tandemu HH nie robiła na nim żadnego wrażenia. Dogadywał się za to świetnie z Göringiem. Schellenberg zauważa zresztą, że Terboven naśladował go we wszystkim. Podobnie zresztą nie jak Göring, Terboven nie wiedział kiedy należy spasować, a jego ulubioną rozrywką było picie i obserwowanie kto będzie w stanie opróżniać kieliszki w jego tempie. Wystawna uczta, szybko przerodziła się w popijawę. Walter dwukrotnie próbował wyjść z tej wątpliwej zabawy, jednak bezskutecznie. Sytuacja eskalowała do tego stopnia, że Terboven nakazał swoim sekretarkom nago jeździć na rowerach po sali. Schellenbergowi wymsknęło się nieopatrzne: "Niezły cyrk", zasłyszane przez gospodarza. Ten dopadł do Waltera i nakazał mu duszkiem wypić kufel piwa. Schellenberg odmówił wykręcając się złym stanem zdrowia. Rozgniewany Terboven próbował oblać Schellenberga trunkiem. Zapewne tak by się skończyło, ale dama w opresji została ocalona przez swojego rycerza. Heydrich unieruchomił Terbovena przytrzymując go. Walter podziękował swojemu szefowi i z wdziękiem Kopciuszka ulotnił się z bankietu.

Jako bonus interesujące zdjęcie przedstawiające Terbovena podczas pijatyki: http://www.jakobarvola.com/2012/05/29/det-fullkomne-fyllebildet/
Na podstawie "Wspomnień" Waltera Schellenberga

4 komentarze:

  1. Walter miał jakiegoś pecha z tym alkoholem :D
    Muszę przyznać, że te smaczki robią się coraz ciekawsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. W końcu III Rzesza ukonstytuowała się w knajpach przy piwie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaczeli od podziemia i w nim skonczyli

      Usuń