wtorek, 24 września 2013

Swing-Jugend

źródło: http://www.ljr-hh.de/Swing-Jugend-in-Hamburg.611.0.html
             Mało mówi się o subkulturach jakie istniały przed latami sześćdziesiątymi dwudziestego wieku. Co prawda hipsterzy przeżywają teraz renesans, ale są czymś zupełnie innym, niż byli dawniej, a i coraz więcej młodzieży odkurza pozycje pisane przez beatników, to jednak nadal „antyczne” subkultury wydają się być terra incognita.
             Pomyślicie sobie pewnie, no dobrze, ale jesteśmy tu po Heydricha, po jego zbrodnie, i tak dalej. Tak więc po tym krótkim wstępie przechodzę do rzeczy. O tym jak Reinhard Heydrich na rozkaz Himmlera zabił subkulturę Swing-Jugend.
             Wraz z przejęciem przez władzy nazistów jazz i pochodne stały się tak zwanymi Negermusik, „Muzyką Czarnych”, jako, że geneza gatunku nie pozostawała złudzeń, a na dodatek wykonawcami byli również Żydzi. Kolejnym zarzutem wobec jazzu i swingu było to, że często piosenki te były śpiewane po angielsku. W Trzeciej Rzeszy kumulacja powyższych czynników nie mogła przejść. Do tego doszła również specyficzna moda, którą reprezentowali słuchacze. Chłopcy nosili homburgi jak Churchill i Edward VII, do tego często elementem stroju była naszywka z brytyjską flagą. Dziewczyny za to malowały się i zakładały krótkie spódnice, co przez władze uznawane było za niemoralne. Często gazety podkreślały frywolne zachowania seksualne zdegenerowanej młodzieży. Zapewne jednak były to wymysły propagandzistów, którzy za zadanie mieli potępić ten ruch.
             Młodzież ta nazwała się Swing-Jugend. Ta nazwa była prześmiewcza wobec Hitlerjugend, co było dodatkową płachtą na byka i solą w oku nazistowskich dygnitarzy. Nienawidzili się jak punki i skini. Krótko mówiąc, jak każda prawdziwa subkultura musieli mieć jakiś antagonistów. Gratisowo zaskarbili sobie nienawiść władz. O to bowiem znalazła się liczna grupa młodzieży, umawiająca się by potajemnie słuchać muzyki i będąca apolityczna i bierna, bądź negatywne nastawiona wobec propagandy. Reprezentanci Swing-Jugend wykształcili własny styl i zwyczaje, a nawet mowę, która przepełniona była anglicyzmami. Ich przywitaniem często było „Swing Heil!”. Najczęściej spotykani byli w wielkich miastach, za ich stolicę uważano Hamburg, chociaż sporo swingującej młodzieży widywało się również w Berlinie.
W 1941 roku by przeciwdziałać rozwojowi tej subkultury zabroniono młodym poniżej 21 roku życia wstępu do klubów. To jednak nie powstrzymało swingujących dzieciaków, które po prostu zaczęły spotykać się na prywatkach.
           18. 08. 1941 roku policja aresztowała 300 osób związanych z ruchem Swing-Jugend. U niektórych skończyło się na ścięciu włosów, innych czekały roboty społeczne, a „przywódców” umieszczono w obozach koncentracyjnych. Kolejne represje przyszły już 2. 01.1942 roku, kiedy Himmler napisał do Heydricha: „ Moja ocena jest taka, że całe to zło musi być radykalnie eksterminowane. Nie widzę możliwości, by zastosować tu półśrodki. Wszystkich przywódców, którzy są w obozach koncentracyjnych musimy resocjalizować ciężką pracą, pobyt w obozach dla prowodyrów musi być dłuższy, 2-3 lata. Tylko przez brutalność jesteśmy w stanie zapobiec rozprzestrzenianiu się anglofilskich tendencji, w tych czasach, kiedy Niemcy walczą o swoje przetrwanie.”
Heydrich (który sam odrobinę wpisywał się swoim stylem w ubiory Swing Jugend, na zasadzie "tak bardzo bym chciał, tak bardzo mi nie wychodzi") wziął się sumiennie do pracy. Młodzież trafiła do obozów, "prowodyrom" przedłużono tam pobyt. Reinhardowi bardzo pomogło świeżo wdrożone prawo: jego służby od 3 września upoważnione były do egzekucji bez orzeczenia sądowego, nawet za błahe przestępstwa.
        
Na podstawie:
R. Gerwarth Hitler's Hangman
http://www.return2style.de/amiswhei.htm

16 komentarzy:

  1. Ciekawe, z jednej strony oburzenie, bo krótkie spódniczki to niemoralne, ale przecież nie od dziś wiadomo że w nazistowskich Niemczech istniał kult siły, i ludzkiego ciała,a co za tym idzie i nagości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzecia Rzesza jakby nie patrzeć była pełna takich schizofrenii. Z jednej strony wierne frauy, z drugiej chęć wprowadzenia wielożeństwa.

      Usuń
    2. Albo czystość rasy, a mimo to Wehrmacht wyposażony był w prezerwatywy, ale tylko i wyłącznie w celu nie narażania żołnierzy na choroby weneryczne, tudzież utrzymywane i prowadzone przez SS domy publiczne, łącznie z obozowymi "burdelami"... nikt mi nie wmówi, że w Auschwitz byli sami Aryjczycy z którymi można było spółkować...

      Usuń
    3. i to nie byle jakie prezerwatywy :D Vulkany się zwały, miałam przyjemność przejeżdżać koło fabryki, w ktorej były produkowane kiedy jechałam z Berlina do Halle :D

      ależ oczywiście ze nie, osławione Dywizje Radości choćby :P

      Usuń
    4. Ale nawet się tak przyglądając zwykłym fotografiom żołnierzy z Wehrmachtu to tam pełno się uświadczy takich dżollerów, z okularami przeciwsłonecznymi a la Leon Zawodowiec, z dziś modnymi fryzurami, spod munduru często wystawały jakieś kraciaste chusty...

      Usuń
    5. :D to uczucie ze przeczytałam Zenon Zawodowiec
      Marseille chociażby jest tu doskonałym przykladem bananowego młodzieńca.

      Usuń
    6. Zenon to zawodowiec wśród zbieraczy zimnioków ;)

      Usuń
    7. Kombajn do zbierania Zenonów po wioskach model Lina

      Usuń
  2. Odpadłam przy "Swing Heil" <3

    OdpowiedzUsuń
  3. I coś takiego mnie w systemach totalitarnych przeraża najbardziej. Za byle, za przeproszeniem, gówno, obóz... Sam opis tej grupy (fragmenty) skojarzył mi się z takim obrazkiem żywcem z Monty Pythona^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no w sumie ten ruch nie wygladal na specjalnie grozny z naszej perspektywy, ale juz w panstwie totalitarnym sial sluszny ferment i jednak pokazywal ze nie wszyscy byli tak zadowoleni z wodza i wszechobecnej uniformizacji jak mogloby sie wydawac

      Usuń
    2. Muzyka rozmiękcza obyczaje i jest groźna dla każdego systemu ;) „U jednego z pisarzy chińskich czytamy: «dezorganizujcie wszystko, cokolwiek jest dobrego u nieprzyjaciela, wciągajcie przedstawicieli warstw najwyższych do hańbiących występków, niegodnych ich stanowisk, potem zaś w miarę potrzeby, odsłaniajcie ich przestępstwa. Nawiązujcie kontakty z najbardziej upadłymi ludźmi u waszych wrogów, przeszkadzajcie rządowi wroga, siejcie niezgodę, niezadowolenie wśród poddanych, młodszych rzućcie na starszych, dążcie, ab armia wrogów waszych zawsze miała braki w aprowizacji i umundurowaniu, wprowadzajcie muzykę rozmiękczającą obyczaje, dla ostatecznego rozkładu wroga posyłajcie rozpustnice. Bądźcie szczodrzy w propozycjach, w prezentach, uprzejmościach, oszukujcie, jeśli zajdzie potrzeba, dla dowiedzenia się, co dzieje się u nieprzyjaciela, nie żałujcie pieniędzy, im więcej pieniędzy wydajecie tym większa będzie korzyść […], posiadajcie wszędzie szpiegów”.

      W. Bączkowski, Uwagi o istocie sił rosyjskiej, 1938.

      Usuń
    3. Do pewnego momentu jest to niewiele znaczący sprzeciw. Rozluźnienie obyczajów, tak :D W momencie, gdy jakakolwiek forma wyjścia poza z góry zaprojektowane "tak ma być" staje się dewiacją, może być rodzaj muzyki albo kolor skarpetek, mamy w pełni sprawny system totalitarny, już bratku nie uciekniesz. I to mnie naprawdę przeraża - ten moment graniczny. Jest w estetyce taka teoria o tym, że śmiech służy do oswajania tego, co groźne, a tu to, co początkowo tylko lekko prześmiewcze, buntownicze staje się ze śmiesznego/zabawowego groźne właśnie. Jakby dziś do obozu wsadzali za noszenie ramoneski albo za słuchanie hip hopu... To jest bardzo dziwny świat, jak jakieś groteskowe przedstawienie. I nazizm też ma takie momenty, a już zwłaszcza sam Hitler - dziś jest strasznie trudno uwierzyć, że ten śmieszny, miotający się człowiek pociągnął za sobą tłumy...

      Usuń
    4. Myślę, że ta teoria o śmiechu oswajającym zło jest bardzo dużo prawdy. Praktyczne jej zastosowanie było ewidentne w gettach, gdzie dzieci żydowskie bawiły się np.: w zabijanie Żydów, bicie Żyda, itd. Taka straszna zabawa, z takim a nie innym przesłaniem było próbą oswojenia się z tym co się dzieje dookoła. Dzieci nie rozumiały tego, ale po przez zabawę odreagowywały traumę życia w getcie...

      Usuń
    5. Z tym śmiechem i Hitlerem, wydaje mi sie, chociaz na psychologii to ja sie nie znam, ze nie rozumiemy fenomenu tego dziwadełka, dlatego, ze od urodzenia bylo ono nam w jakis sposob (i dobrze) obrzydzane, bądź pokazywane w prześmiewczy sposob (tak nie ukrywajmy sporo z nas oglądało Allo Allo czy skecze Monty Pythona, albo Producentów) sprawia ze Hitler nie jest taki grozny, tylko zalosny. A nie ma opcji ze cos tak czesto obecnego w naszym zyciu, no bo sporo Hitlera sie przewija tu i ówdzie, codziennie wp i onet robia nam jak to mowi absyntowa kleske nazistowskiego urodzaju, bedzie sie traktowalo serio, predzej czy pozniej to sie komus przeje i pojawia sie o tym zarciki i wydaje mi sie ze tak zadzialalo to tez w przypadku tej niemieckiej bananowej mlodziezy i tak narodzilo sie Swing Heil. Wodza bylo za duzo wszedzie, wyskakiwal jak Doda z lodowki i to trzeba bylo odreagowac, a jak z czegos sie smiejesz to nie powazasz i rodzi sie problem. I niestety w Niemczech ten problem zostal dosyc brutalnie rozwiazany

      Usuń