środa, 25 września 2013

Zgłoszenie na konkurs nr 2: Onyks - 1901

Proszę Państwa nie wierzę, jednak moja odezwa do narodu odniosła skutek! Mamy drugie zgłoszenie. 
 Zgłoszenie na konkurs nr II nadesłała Onyks
1901

Są w centrum mojego miasta dwie niepozorne uliczki . U wylotu jednej z nich , na skwerku , na
tyłach biblioteki stoi sobie szkolna ławeczka , a w niej zasiada drobna dziewczynka w fartuszku z
falbankami, uczesana we wdzięczny koczek. Przysiadają przy niej miejscowi , a turyści
odwiedzający nasze miasto robią sobie z nią zdjęcia . Ta dziewczynka to nasza miejscowa
bohaterka - Bronia Śmidowiczówna . Na owych dwóch niepozornych uliczkach i w budynku gdzie
dziś mieści się biblioteka i muzeum przed 112 laty rozegrały się wydarzenia bez precedensu na
skalę świata.
Był rok 1901 początek maja. Właśnie niedawno zaczął się nowy rok szkolny . Czternastoletnia
Bronia Śmidowicz , jej koleżanki i koledzy , Jadzia Bulczyńska , Lonia Stankowska, Bronek
Klimas, Staś Jerszyński i inni , a także jej młodsza siostra Stefcia jak każdego ranka udali się na
lekcje. Wesoło zmierzając w stronę szkoły nie spodziewali się jak straszne ich czekają wydarzenia.
Już w marcu władze pruskie wydały zarządzenie,że nauka religii i śpiewu kościelnego ma z
początkiem roku szkolnego odbywać się po niemiecku. Tego dnia , do szkoły dostarczono nowe
podręczniki religii w języku niemieckim. Nauka już od dawna była prowadzona w języku zaborcy ,
ale religia i śpiew odbywały się w mowie ojczystej. Do klasy I – według ówczesnego systemu
szkolnego najstarszej, wszedł rektor , w towarzystwie nauczyciela religii Sholzhen'a i drugiego z
pochodzenia Polaka , ale mówiącego o sobie,że „ dziś jestem Niemcem i uważam się za Niemca „ z
zamiarem rozdania podręczników. Żadne z dzieci nie wyciągnęło ręki po nową książkę , wszystkie
milczały . Wrzeszcząc i grożąc karami nauczyciele zaczęli rozkładać niemieckie katechizmy na
ławkach . I wtedy dzielna mała Bronia pierwsza chwyciła znienawidzoną książkę przez szkolny
fartuszek by, jak sama wspominała po latach „ nie splamić sobie rąk „ i oddała ją dyrektorowi ,
oświadczając ,że jest Polką i tylko w języku polskim chce i umie się modlić. Za jej przykładem
poszedł Staś Jerszyński , a potem inne dzieci , podobnie jak Bronia chwytając książki przez
fartuszki . Te które bały się i jednak przyjęły podręcznik , mając wsparcie rodziców oddały je
następnego dnia . Rozwścieczyło to pruskich „pedagogów” . Rektor zarządził areszt , a kiedy po
kilku godzinach dzieci nadal odmawiały przyjęcia książek , chłostę . Sytuacja powtarzała się przez
kolejne dni. Przez cały czas duchowego wsparcia udzielał dzieciom wikariusz z pobliskiej parafii
farnej ks. Jan Laskowski Apogeum wydarzeń nastąpiło 20 maja , kiedy to do szkoły przyjechał
inspektor Winter – zagorzały hekatysta . Ogłosił,że dzieci mają dwie godziny na naukę oczywiście
po niemiecku , słów pieśni „:Kto się w opiekę „ . Te które się nauczą zostaną zwolnione do domu ,
te które tego nie zrobią zostaną wychłostane. Kilkoro wykonało zadanie i zostali zwolnieni około
godziny 12.00 . Czternaścioro dzieci jednak stanowczo odmówiło. Oprawcą dzieci stał się
nauczyciel religii Scholzhen. Bił mocno, Małe ręce dzieci puchły , pękała na nich skóra . Płacz i
jęki maltretowanych uczniów dobiegały z budynku szkoły aż na ulicę , ściągając uwagę
przechodniów . Wokół szkoły zaczął gromadzić się tłum .Ktoś powiadomił rodziców. Wtedy
inspektor Winter kazał przenieść dzieci do klasy na tyłach budynku i przesłonić okna . Nad miastem
rozszalała się ulewa . Tłum jednak gęstniał wokół szkoły a straszna wieść szybko obiegła okolicę :
Prusacy biją polskie dzieci.
Tłum nie szczędził wyzwisk pedagogom – oprawcom , a kilku co odważniejszych rodziców
wtargnęło do szkoły, broniąc swoich dzieci i wznosząc patriotyczne okrzyki. Inspektor wezwał dla
ochrony policję .Ta po wielu godzinach uspokoiła tłum , skrzętnie notując nazwiska i adresy
zgromadzonych. Zbite i spłakane dzieci wypuszczono w końcu z budynku szkoły licząc ,że po tak
przykładnej karze zaprzestaną oporu. Przeliczyli się srodze . Dzielne dzieci stawiały opór jeszcze
przez wiele tygodni i miesięcy , wciąż od nowa bite i szykanowane. W listopadzie 1901 roku
rodziców strajkujących dzieci aresztowano i osądzono , karząc więzieniem nawet po 2 i pół roku
oraz wysokimi grzywnami . Księdza Jana Laskowskiego wyrzucono z parafii gdzieś w jakieś
zapomniane przez Boga i ludzi miejsce na Dolnym Śląsku . Wieść o tym niespotykanym
okrucieństwie szybko wyszła poza granice Zaboru Pruskiego a nawet obiegła świat . Przyczynili się
do tego Henryk Sienkiewicz i Maria Konopnicka . Pisali listy otwarte do władz pruskich ,
organizowali zbiórki pieniężne dla ofiar represji , sprawili,że ludzie kultury, arystokracja , politycy
z wielu krajów europejskich i Stanów Zjednoczonych udzielili wsparcia i potępili pruski terror .
Za przykładem Wrześni podejmowali strajki uczniowie w innych miastach i miasteczkach
Wielkopolski. Z przerwami strajki szkolne trwały jeszcze do roku 1906 , kiedy to w powszechnym
strajku szkolnym bało udział 75 tysięcy dzieci w 800-set szkołach na terenie całego Zaboru
Pruskiego. Najwytrwalszą uczestniczką strajku okazała się młodsza siostra Bronisławy
Śmidowiczówny -Stefania . Za tamte straszne wydarzenia , jak i za udział w późniejszym
Powstaniu Wielkopolskim rodziny uczestników i oni sami zapłacili wysoką cenę w czasie II wojny
światowej, ale to już inna historia.
Rok 1901 w naszym mieście upamiętniają dziś: zrekonstruowana izba szkolna w muzeum ,
wspaniały witraż projektu Mariana Turwida w pobliskiej Farze , nazwy ulic , szkoły i szczepu
harcerstwa oraz dwa pomniki . Większy i okazalszy poświęcony wszystkim strajkującym dzieciom
i owa ławeczka , w której zasiada Bronia Śmidowiczówna . Z przykrością jednak muszę
stwierdzić ,że wydarzenia te zniknęły z kart podręczników do historii .

4 komentarze:

  1. Ciekawe historie :)
    Ja jednak muszę konkurs odpuścić, czasowo się nie wyrobię, a poza tym szukając materiałów na temat, o którym chciałem napisać stwierdziłem, że dobry artykuł jest już napisany, a przecież plagiatu nie napiszę, a chyba musiałbym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawiodles mnie bracie ;) no nic xD beda jeszcze inne

      Usuń
  2. Jestem rocznik '84 i na kartach mojego podręcznika jeszcze były te wydarzenia... Ciekawe!

    OdpowiedzUsuń