wtorek, 1 października 2013

Heydrich i Canaris- Wredne papużki nierozłączki

           O Canarisie i Heydrichu krąży naprawdę wiele plotek. Wiadomo, że szefowie służb wywiadowczych w pewnym stopniu spowici są nimbem tajemnicy i aureolą domysłów. Według niektórych panowie szczerze się nienawidzili i zbierali na siebie haki, według innych byli szczerymi przyjaciółmi, którzy i tak zastawiali na siebie sidła. Bez wątpienia ich relacje na polu prywatnym i zawodowym zasadniczo się od siebie różniły. Według większości biografów Heydrich i Canaris doskonale dogadywali się na co dzień, a w czasie wykonywania zawodu rywalizowali o jak najszersze względy dla swoich służb.
           Wilhelm Canaris i Reinhard Heydrich spotkali się po raz pierwszy w lipcu 1923 roku kiedy młody rekrut i komandor zostali przeniesieni na krążownik „Berlin”. Canaris obserwował wiecznie samotnego i nieśmiałego Heydricha i był pod wrażeniem ogromnego talentu muzycznego. Skrzypce, przez które Reinhard notorycznie był wyśmiewany przez swoich kolegów, w końcu okazały się być dla niego błogosławieństwem. Heydrich zaś z fascynacją słuchał opowieści przełożonego o Falklandach i Hiszpanii. Canaris został dla Heydricha mentorem, co więcej jego żona, Erika również była skrzypaczką. Młodziutki Reinhard miał zaszczyt grać z panią Canaris w kwartecie smyczkowym. Często spędzał u nich weekendy, co budziło zazdrość u jego kolegów. Co więcej dotąd niezauważony, zmizerniały Reinhard, którego nikt nie słuchał zaczął brylować wśród kilońskiej śmietanki. Z początku wydawał się być zwykłym marynarzem, ale gdy tylko grał, bądź mówił o muzyce był w stanie oczarować dosłownie każdego.
         Po wyrzuceniu z marynarki Heydrich rozpoczął nową karierę i najprawdopodobniej nie utrzymywał wówczas kontaktów z Canarisem.
         17 stycznia 1935 spotkali się ponownie w berlińskiej restauracji „Horcher”. Wilhelm Canaris został bowiem w 1935 roku szefem Abwehry. Heydrich bardzo się ucieszył kiedy go zobaczył. Nie było tam miejsca na żadną wrogość. Szef SD, wbrew plotkom nie zachowywał się wówczas agresywnie, wręcz przeciwnie, bowiem stęsknił się za swoim mentorem, a i ten był wobec niego miły. Nie doszło do większych tarć. Panowie ochoczo przystąpili do współpracy między sobą, co potwierdził Gustav Kleikamp, który parę lat wcześniej wyrzucił Heydricha z marynarki. W rok później (1936) Werner Best wysłany przez Heydricha ustalił z Canarisem 10 przykazań. Co ustalono na tym spotkaniu? Spośród najważniejszych podpunktów: Reinhard musiał uznać wyłączność Abwehry w kwestii wywiadu i kontrwywiadu wojskowego, oraz ochrony instalacji wojskowych. Canaris oddał SD do dyspozycji szpiegowanie przemysłowe, wywiad przygraniczny, oraz walkę z przestępstwami politycznymi na terenie Niemiec, tzw. „Badanie czynów karalnych z paragrafu 163 kodeksu prawa cywilnego”. Egzekutywa należała do Gestapo, jako, że Abwehra nie posiadała wówczas żadnych oddziałów policyjnych. Przez pewien czas między dwoma organizacjami panowała zgoda, jednak poprzez nieścisłości w przykazaniach, z czasem sytuacja zaczęła się psuć, by w 1942 roku, na Hradczanach obaj panowie ustalili nową umowę, tym razem znacznie mniej korzystną dla Abwehry. Dodatkowo nić sympatii między Canarisem a Heydrichem została wzmocniona poprzez niechęć do Ericha Raedera.
              Prywatnie Canarisowie i Heydrichowie zostali sąsiadami i to dwa razy, po raz pierwszy kiedy obie rodziny zamieszkały w Berlin-Sudende przy Dollerstrasse w 1935 roku, po raz drugi w 1937 roku w Berlin-Schlachtensee. Lina następująco wspomina pierwsze spotkanie „Na wiosnę 1935 roku, podczas niedzielnego spaceru spotkaliśmy małżeństwo, które Reinhard przywitał z zaskoczeniem i radością. Był to Canaris z żoną... Zajrzeli do dziecka do wózka i po krótkiej rozmowie umówiliśmy się na spotkanie.” Wkrótce te spotkania stały się bardzo częste. Canarisowie wpadali na partyjki krokieta do heydrichowego ogrodu, a wieczorem Canaris przygotowywał kolacje.
Jak już wcześniej pisałam, w czasie przeprowadzki do Schlachtensee ich dzieci spędzały wspólnie czas, Erika i Reinhard nadal razem koncertowali, Heydrich i Canaris urządzali sobie wspólne konne przejażdżki. Pomimo drobnych incydentów, jak ten, kiedy jedna z córek Canarisa grzebała w biurku Heydricha i drugi, gdzie egzotyczny służący szefa Abwehry udawał, że nie rozumie niemieckiego i podsłuchiwał rozmowy Heydricha, po czym płynnie rozmawiał z innymi ludźmi w mowie Goethego, to nadal obie rodziny nie zaprzestały spotkań. Lina pisze „Zaczęła się stara zabawa. Widujemy się odwiedzamy. Umawiamy się na wieczorne muzykowanie. Erika Canaris gra drugie, Reinhard pierwsze skrzypce. Pełna muzyki zima, mieszczańskie wizyty, ale z instrumentami to był początek. To były piękne, spokojne czasy.”
             To rzecz jasna nie zmieniało sytuacji, że współpraca między SD a Abwehrą zaczynała się psuć jak ryba, która zbyt długo leżała na stole. O ile panowie naprawdę bardzo się lubili, to zawodowo musieli rywalizować. Poważne oznaką gnicia rybki przyrządzonej przez Canarisa i Heydricha była sprawa Tuchaczewskiego. SD wyciągnęło od podwójnego agenta Skoblina (pracował też dla NKWD) informacje o szykowaniu opozycji w Związku Sowieckim, która bardzo chciała pozbyć się Stalina. Na jej czele miał stać Michaił Tuchaczewski. Skoblin został zawołany do Berlina Heydrich dowiedział się od niego o całym planie rosyjskiego marszałka. O samej sprawie, jej przebiegu i bardzo krwawych konsekwencjach napiszę osobną notkę. Cała ta afera, z podrabianiem listów, fałszowaniem akt, aż w końcu z czystą jaka miała miejsce w ZSRR w 1937 roku, nie mogła spodobać się Abwehrze, której SD ukradła robotę sprzed nosa. Canaris dowiedział się o tym bezpośrednio od Heydricha, podczas konnej przejażdżki. Wilhelm przeraził się tym i zmartwił, bowiem żądza przygód Heydricha mogła pchnąć w otchłań cały kraj, a jednocześnie uraził go fakt, że został poinformowany, gdy intryga była już w rękach SD.
          Kolejnym ciosem, jaki Heydrich wymierzył Canarisowi była sprawa Thummela. Ten kontaktował się z aliantami przy pomocy czeskiego kapitana Moravka. Było to zaraz przed przyjazdem Heydricha do Pragi (27 września 1941 rok). Jak wiemy ogłosił on stan wyjątkowy i kiedy niemalże cały czeski ruch oporu wpadł w sidła Gestapo, podczas przesłuchań wyciągnięto od torturowanych wiadomość o nadajniku znajdującym się w Pradze. Przerwał on nadawanie, jako, że grupa Moravka była rozbita. Po kilkudniowych poszukiwaniach, w nocy między 2 a 3 października nadajnik został zlokalizowany. Jego obsługę złapano, jeden radiotelegrafista popełnił od razu samobójstwo. Moravek pozostawał na wolności, jednak jego koledzy w drodze przesłuchań zeznali, że kontaktował się on z Niemcem, który pracował w OKW i był świetnie poinformowany. Informacje, które znaleziono przy nadajniku były ściśle tajne i pojęcie o nich miały trzy osoby. Frank, Geschke i Thummel, ten ostatni już od dawna dla Heydricha był „dziwacznym księciem”, jak zwykł określać osoby, które stanowiły zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju. Jak wspomniała Lina, wszystkie nazwiska zamieszane w zamach na Hitlera w 1944 roku, były przez Heydricha, gdy ten jeszcze żył, rzecz jasna (dla przypomnienia zmarł 4 czerwca 1942 więc dwa lata wcześniej) nazywane właśnie „dziwacznymi książętami”.
       Jak nietrudno się domyśleć Thummel został aresztowany w swoim biurze. Thummel był oficerem Abwehry i bliskim współpracownikiem Canarisa. Dodatkowo przyjaźnił się z Himmlerem. Ten pierwszy nie był zadowolony z obrotu spraw i interweniował by Thummel odzyskał wolność. Heydrich nie miał zamiaru szybko ustąpić, poczuł, że Canaris dopuścił się zdrady. Przesłuchania Thummela ciągnęły się tygodniami. Heydrich grał na zwłokę i Thummel odzyskał wolność 25 listopada i został przeproszony za „pomyłkę”. Jednak działania Heydricha wcale nie były pomyłką. Reinhard planował pozbyć się go jak najszybciej, wiedział bowiem, jak wielkim zagrożeniem dla Rzeszy było to, że Thummel nadal żył i szpiegował dla Aliantów.
Heydrich (w aucie) i Canaris w Pradze
          Po tych perturbacjach nastąpiły kolejne problemy. Zima 1941/42 nie należała do najlepszych dla przyjaźni Canarisa i Heydricha. Ten drugi cały czas wymagał coraz to większych ustępstw od pierwszego. O zmianie swojego dekalogu rozmawiali w czasie świąt Bożego Narodzenia, które spędzali razem w należącym do Heydrichów domku myśliwskim w podberlińskim Stolpshof. Nie udało im się jednak nadal dojść do porozumienia. Heydrichowi zależało by jego Sipo przejęło kontrolę nad Policją Polową, która podlegała pod Abwehrę. I wówczas zaczął się korespondencyjny, emocjonalny dramat. W lutym Heydrich posłał Canarisowi list, w którym pisał, że bardzo rozczarował się jego postawą i groził zerwaniem z nim kontaktów na polu prywatnym, które, jak to ujął „pod każdym względem cechowała prawdziwa otwartość i uczciwość”. Canaris po trzech dniach nadesłał odpowiedź, gdzie pisał, że Heydrich sprawił mu „głęboki zawód”, z powodu tego jak lekko Reinhardowi przyszło by napisać, że chce skończyć tę przyjaźń. Dodał także, że służą tej samej sprawie i oczekiwał od Heydricha zaufania, którym on sam go obdarza. W marcu ta korespondencja pełna emocjonalnego terroryzmu zaowocowała porozumieniem. Canaris ustąpił Heydrichowi. Wkrótce przybył też z oficerami Abwehry do Pragi, na spotkanie, które miało miejsce na Hradczanach. Gdy to dobiegło końca, Heydrich oczywiście zaprosił swojego przyjaciela i jego żonę do swojego nowego domu. Tam, jak wspomina Heider Heydrich, w wywiadzie z lat 70, odbyło się spotkanie w miłej atmosferze. Panowie wspólnie muzykowali: Reinhard grał na skrzypcach, zaś Canaris na pianinie. Heider podkreślił również, że plotki o nienawiści między nimi były nieprawdziwe.
            Śmierć Heydricha była dla Canarisa wielkim ciosem. Podczas pogrzebu Reinharda, jego przyjaciel miał łzy w oczach i powiedział do jednego oficera, że podziwiał i szanował Heydricha i miał go za wielkiego człowieka. W liście do Liny, napisał, że stracił prawdziwego przyjaciela. Sam zaś został skazany na śmierć, przez człowieka, któremu zwierzał się na pogrzebie, był to prokurator Walter Huppenkothen. Wilhelm Canaris został oskarżony o wspieranie zamachu na Hitlera w 1944 roku. Wyrok wykonano 9 kwietnia 1945 we Flossenburgu. Powieszono go na strunie od fortepianu, bądź na jedwabnej lince. 

Na podstawie: 
G. Deschner, Reinhard Heydrich namiestnik władzy totalitarnej
R. Gerwarth, Kat Hitlera
M. Williams, Heydrich: The biography vol. I
L. Heydrich, Muj zivot s Reinhardem
Monachium IFZ : dokument ZS 2452

Zdjęcia: Bundesarchiv,
 Max Williams, Heydrich: The biography.

5 komentarzy:

  1. Chcę więcej takich postów, świetny!! I daje duże pole do gdybologi, co by było gdyby Heydrich nie zginął, tylko dożył momentu, zamachu na Hitlera...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Staram sie jak moge a pewnie i mozna wyciagnac duzow wiecej (liiistyy).

      Usuń
  2. To o strunie, to nie jest bajka? Czytałam też wersję o odciętych stopach i dłoniach, a nawet o wieszaniu za żebro (ale to już jest chyba zupełna bujda). Wokół Canarisa krąży chyba wiele niedomówień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki trochę Janosik z Canarisa, jeśli chodzi o ten hak i żebro. Problem jest ze świadkami i z dowodami, bo po egzekucji ciało spalono. Można domniemywać, że raczej go powieszono, i to bardziej gładko i szybko niż w męczarniach...

      Usuń
    2. Z pewnoscia byl powieszony, wersji jest multum, najczesciej pojawia sie ta struna. I potem tak jedni mowia ze go spalono, inni, ze zostawiono jego cialo i cialo innych skazanych zeby sobie gnilo. Podobno nadał też jakąś informacje do innych więźniów. Jednak ta wersja ze struną pojawia się najczęściej.
      Za tą nieszczesna struna przemawia to, ze naziści czesto uzywali ich do egzekucji, bo byly skuteczniejsze niz zwykly sznur, ktory no byl czesto zawodny.
      Z hakiem historia wziela sie od tego, ze innych czlonkow spisku powieszono na strunach, ktore zwisaly z hakow, stad przyjmuje sie za Canarisa tez.
      Jedno jest pewne, mila smierc to nie była i jesli chodzi o umieranie, Heydrich miał nieco wiecej szczescia.

      Usuń