wtorek, 22 października 2013

Reinhard Heydrich, małe lwiątka i Wielki Kryzys

Reinhard w SS nadal miał słabość do żagli
           Jak wspominałam już wcześniej, po zwolnieniu z marynarki Heydrich popadł w głęboką depresję. Zamknął się w pokoju i płakał. Trudno mu się dziwić. Kariera w marynarce i marzenia o zostaniu admirałem determinowały jego całe życie i nagle zostały przekreślone przez tak absurdalną sprawę.
          Choć Reinhard dostawał rentę, to była ona dosyć skromna, tym bardziej, że szalał kryzys gospodarczy, jego brat zrezygnował ze studiów, a konserwatorium ojca ledwie zipało, podobnie jak Heydrich senior, który miał już swoje lata. Siostra Reinharda pracowała jako nauczycielka muzyki, ale nie było z tego kokosów, zaś szwagier Reinharda, Wolfgang oczywiście był bez pracy, a Elżbieta suszyła wszystkim głowę. Zdecydowanie nie był to najlepszy okres w życiu Heydricha.
         Lina jednak, pomimo protestów swoich rodziców i niechęci swojej przyszłej teściowej (Elżbieta nie przepadała za panną von Osten, jako, że uważała ją za prostaczkę, dodatkowo niewystarczająco bogatą i muzykalną), postanowiła zostać u boku narzeczonego pogrążonego w czarnej rozpaczy. Podobno nic nie było w stanie go rozweselić, za małym wyjątkiem. Heydrich uwielbiał chodzić z ukochaną do zoo w Halle i patrzeć na lwicę bawiącą się ze swoimi małymi. Tylko to sprawiało, że zapominał o swoich zmartwieniach.
            Reinhard co prawda dostawał pewne oferty pracy, jednak żadna go nie satysfakcjonowała i doprowadzała do tego, że wpadał w coraz większy marazm. Był dobrym żeglarzem, mistrzem Morza Północnego w wioślarstwie, a także miał wielu znajomych w Hamburgu i Kilonii, między innymi Wernera Mohra, który zaproponował mu pracę w charakterze instruktora żeglarstwa w Hanzeatyckiej Szkole Jachtingu. Pensja opiewała na 380 reichsmarek miesięcznie, co było dosyć wysoką kwotą (wyższą, niż jego początkowa pensja w SS). Zawód ten dawał też możliwość zaczepienia się w marynarce handlowej. To jednak niezbyt go satysfakcjonowało, bo tęsknił za mundurem i prestiżem, do Liny pisał, że jego przeznaczeniem jest być żołnierzem i nic innego nie wchodzi w rachubę, nietrudno jest więc się domyślić, że Heydrich odmówił Szkole Jachtingu, bo nie chciał być „domowym instruktorem żeglarstwa dla bogatych dzieciaków”. Lina przyznawała, że nic nie bolało go tak, jak wyrzucenie z marynarki, nawet jego rana podczas zamachu. Gdy był w SS nadal odwracał wzrok widząc oficerów marynarki.
          Inną oferta pracy, również odrzucona, nadeszła z Pressel, gdzie mieszkał Gunther Gereke znajomy Heydricha z dzieciństwa. Był on posłem do Reichstagu z ramienia partii Landvolkpartei (prawicowa partia chłopów, powstała na początku lat 20 w reakcji na kryzys rolniczy). Oferował Heydrichowi 350 marek na miesiąc i posadę referenta. Heydrich jednak nie mógł się na to zdecydować. Mało brakowało, a Reinhard Heydrich zostałby ludowcem.
        Stało się jednak inaczej i znowu winne były temu dwie damy: matka i przyszła zona Reinharda. 

Na podstawie
G. Deschner, Reinhard Heydrich namiestnik władzy totalitarnej
L. Heydrich, Muj zivot s Reinhardem
R. Gerwarth, Kat Hitlera

Zdjęcie :
M. Williams, Heydrich: The biography
  

4 komentarze:

  1. I nie został ludowcem...Swoją drogą: z jednej dziwnej rodzinki w drugą dziwną rodzinkę - miał niewątpliwego pecha.

    Donoszę przy okazji, że książkę mi zarekwirowano, widać to jednak męska rzecz :D Nie, no żartuję, nie obędzie się bez walki, ale małżonek pierwszy do niej dopadł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, zazwyczaj ludzie z dysfunkcyjnych rodzin szukają sobie dysfunkcyjnych partnerów

      Facet z wp ci zabrał

      Usuń
  2. *Bogowie, obędzie??? miało być, że będzie walka, ale dziwnie brzmiało, a potem, że się nie obejdzie^^ ale potworek wyszedł o tej porze. Wybacz mi.

    Nie, małżonek raczej nie target faceta.wp :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. póxno było grzeczne Absynty wtedy śpią

      :D ooo soł sed

      Usuń