poniedziałek, 9 grudnia 2013

Halle- Marienstraße 21, Poststraße 21 i Stadtgottesacker

      W ten weekend znów zawitałam w Halle. Tym razem w końcu udało mi się ruszyć dość krótkim szlakiem domów, w których mieszkał mały Reinhard Heydrich. Większość dzieciństwa i młodości spędził przy Gütchenstrasse 20 (pisałam o tym domu w czerwcu: http://plowabestia.blogspot.com/2013/06/berlin-i-halle-2013-cz-3-dom-heydrichow.html), jednak wcześniej mały Reini przeżył dwie przeprowadzki. Reinhard Heydrich pierwsze miesiące swojego życia, to jest: od 7 marca 1904 do lipca tego samego roku, spędził w domostwie znajdującym się na ulicy Marienstraße 21. Obecnie mieści się tam centrum handlowe, ale nie wykluczam również, że numeracja mogła ulec zmianie i jest to któraś z kamienic, po przeciwnej stronie ulicy (patrz zdjęcie 1 i 2).

Hansering
To tam w dwóch osobnych budynkach znajdowało się Konserwatorium Muzyczne Brunona Heydricha, które, tak jak wspomniałam wyżej, zostało przeniesione na Poststraße 21 w lipcu 1904 roku. Obecnie Poststraße nazywa się Hansering. Była to bardzo prestiżowa ulica. Usytuowana jest w ścisłym centrum miasta i znajduje się przy niej ratusz, a także malowniczy park, który pamięta jeszcze czasy młodości Heydricha. Budynek, w którym mieszkali i pracowali Heydrichowie miał cztery piętra. Na dole mieściły się sale lekcyjne, zaś na górnych kondygnacjach rezydowali Heydrichowie, w tym malutki Reinhard, który płakał na tyle głośno, że uczniowie słyszeli go na parterze. Poszukiwałyśmy Poststraße 21, jednak nie udało nam się dopasować zdjęcia do któregokolwiek z budynków. Przy Hansering 21 stoi teraz dość paskudny monument i wielopiętrowy parking. W 1908, bądź w 1908 roku Heydrichowie przenieśli się na
Gütchenstrasse 20 (o tym szerzej: http://plowabestia.blogspot.com/2013/06/berlin-i-halle-2013-cz-3-dom-heydrichow.html ).
pogrzeb Brunona, jak widać dużo czerni=głęboka żałoba
            Oprócz tych dwóch lokacji zajrzałyśmy również na cmentarz, na którym w 1938 roku został pochowany Bruno Heydrich. Stadtgottesacker ma niesamowicie długą historię, która sięga 1350 roku, kiedy to odbywały się na nim pochówki ofiar plag. Wtedy stała na nim kaplica św. Marcina. W 1547 została ona zniszczona i w jej miejscu powstał cmentarz. Od XIX wieku chowano tam zasłużonych mieszkańców Halle, w tym Brunona Heydricha. Jego grób nie przetrwał jednak bombardowania, podczas którego zniszczonych zostało wiele nagrobków. Szkody usunięto dopiero w 1947 i 1948 roku. Nie ma żadnych informacji o tym, gdzie leży kompozytor. Na niemieckiej wiki wśród wielu zasłużonych osobistości miasta nie znajduje się żadna informacja na temat ojca Reinharda Heydricha. Powód jest aż nadto oczywisty. Jego syn był zbrodniarzem wojennym. Czy to jednak powód żeby wymazywać zdolnego kompozytora z historii? Mam na stanie libretto i nuty do jego opery "Amen", zdobyte ogromnym trudem, jednak jego utworów nikt nie chce grać, nie dlatego, że są nieciekawe, ale ze względu na to, kim był jego syn. Odrobinę twórczości Heydricha seniora zaprezentowano w serii dokumentów czeskiej produkcji, poświęconych Heydrichowi w Protektoracie: http://www.youtube.com/watch?v=nLtszVOx8Ng



Źródła: 
Ulotka z cmentarza w Halle,
R. Gerwarth, Kat Hitlera,
M. Williams, Heydrich: The biography vol I. - stąd także zdjęcie z pogrzebu Brunona. 
 

9 komentarzy:

  1. Musiałaś dodać ten wpis jakoś w momencie, gdy dodawałam sobie Twojego bloga na listę czytelniczą nowego konta i mi jakoś uciekł :/

    Dzięki za jutubowego linka.

    Swoją drogą: często podróżujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No widzisz, podłe uciekające Halle ukrywające się na blogspocie ;D
    No chcę więcej muzyki Brunona na jutubie, albo gdziekolwiek, ale chyba szybko tego nie doczekam.

    No podróżuje, najczęściej do trzech miast, ale widzę, że mi się szykuje podróż do Prabut związana z bratem Reinharda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak sobie pomyślałam - czy Twoje zainteresowanie R.H. i przy okazji "podróżowanie", które właściwie trzeba nazwać delegacjami :D (przypomina mi to nieco taką "wyjazdową" pracę heheheh) ma jakiś związek z tym, co robisz na uczelni (licencjat, mgr, nie wiem na jakim etapie w sumie jesteś teraz)? Teraz sporo pochrzanili ze studiami (zdaje się drugi kierunek jest płatny?), ale kiedyś było tak, że można było właśnie brać "delegacje", jeśli jeździłaś w związku z pracą naukową. Miałabyś zwrot kasy za bilety i ewentualnie posiłki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co to jest tak, rzekomo robię coś związanego z tematem, :D moj licencjat dotyczy tego jak wykreowana jest postac Heydricha w filmach :D czyli jego dziecinstwa to nie dotyka bo nie ma filmow ktore przedstawialyby jego losy od poczatku do smierci. ;) ale to moja ukochana zalatwia wszelakie papiery podróżne, bo jej badania (o brezanach) sa juz zdecydowanie autentyczne i wyjazd do Pragi mialysmy miec dofinansowany, ale zawalil to jakis przewodniczacy kola (ktorym juz przez to wlasnie nie jest) i dlatego pojechalysmy zapic smutki na jarmarku w Halle. :D

      Usuń
    2. No to super, że macie przynajmniej nadal taką możliwość :) Korzystajcie ile się da. Uczelnia ze studentów ciągnie niemiłosiernie, trzeba samemu też czasem coś z niej wydusić :D

      Usuń
    3. a to niestety łatwe nie jest.
      Ale są super saksońskie bilety za 25 euro dla dwóch albo i trzech osób ;) na cały dzień na wszystkie połączenia prócz ICE i to bardzo ułatwia jeżdżenie w te rejony. Drożej wychodzi jeżdżenie po Polsce :D

      Usuń
    4. Masz naprawde cudowne i bogate zycie;) Mimo wszystko zycze dalszego szczescia i osiagania sukcesow oraz mniej krytyki co do swojej osoby:)

      Usuń
    5. rejczel nie az takie cudowne i bogate
      dzieks

      Usuń