piątek, 24 stycznia 2014

Płaszów, Boy London i Amon Goeth

Płaszów 2012
            Na Płaszowie bez zmian trzeba rzec. W dawnych czasach (rok 2012) organizowałam małe sprzątanie na terenie byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego w Krakowie. Liczyłam, że stawi się więcej osób, był wszakże środek sierpnia, ale przyszło pięć dziewczyn, w tym ja. Oczywiście pomagierkom z tego czasu serdecznie dziękuję za zaangażowanie, łopatki i ogrom czasu i pracy włożony w próbę ogarnięcia terenu. Nie czarujmy się jednak, my kontra 80 hektarów to była walka skazana na porażkę. Cieszę się, że jednak ją podjęłyśmy i mam nadzieję jeszcze kiedyś trochę Płaszów odgruzować.
            Jednak nie te wspomnienia skłoniły mnie do napisania dzisiejszej notki. Chociaż rzadko odnoszę się tu do jakiś wydarzeń z mojego własnego życia i rozległych opisach czemu pojawia się taki a nie inny artykulik, to dzisiaj robię jeden z wyjątków od reguły.
Piszę dzisiaj o Płaszowie, bo choć naspamowałam się w sieci tu i tam na ten temat, to ludzie jak byli, tak nadal są nieświadomi i robią naprawdę głupie rzeczy. Przykład takiej głupoty podrzuciła mi koleżanka na fejsbuku. Otóż była to sesja zdjęciowa blogerki modowej, pozującej na terenie wyżej wymienionego po stokroć obozu w koszulce Boy London, o takiej: (http://www.nowornever.org.uk/uploads/7/7/7/2/7772043/9142870_orig.jpg). Tak dla wszystkich, bo już na forach modowych widziałam przerażenie ludzi, którzy zostali dopiero poinformowani o tym, że orzeł jest ewidentnie skradziony od nazistów (SIC!): Ta firma odzieżowa dla wzbudzenia kontrowersji i zdobycia wielkich pieniążków użyła jednego z symboli najbardziej zbrodniczych ideologii w historii człowieka. Przez tą ideologię zginęło miliony niewinnych ludzi, a kolejne miliony straciły swoich bliskich. Nie dajcie tym frajerom z Boy London zarabiać na ludzkiej tragedii. 74 lata temu wasi dziadkowie, pradziadkowie, wujowie i ciotki mogli zostać zamordowani jak zwierzęta tylko za to, że byli Polakami, Żydami, Rosjanami itp.
                  Do rzeczy. Mamy rok 2014. Panna blogerka robi sobie sesję, będąc świadoma, albo nie, że jest na terenie byłego obozu koncentracyjnego, bowiem jest on w stanie okrutnie złym. Jest co prawda kilka tablic informacyjnych, jednak nie wszędzie. Pozostałości po obozie praktycznie nie istnieją, poza paroma hałdami gruzów i pomnikiem, który co prawda jest ogromny, ale znajduje się na tyłach. Poza tym teren tonie w śmieciach i chaszczach. Czy tak powinno być? Raczej nie.
Historia KL Plaszow sięga roku 1940 kiedy naziści na terenie żydowskich cmentarzy zorganizowali pierwszy obóz pracy przymusowej. Potłuczone macewy miały służyć do budowy dróg i baraków w nowopowstającym obozie. Podczas budowy zginęło wielu więźniów. Teren otoczono podwójnym płotem elektrycznym. Pomiędzy jedną a drugą linią tegoż znajdowało się koryto wypełnione wodą. Na 13 wieżyczkach strażniczych znajdowały się karabiny maszynowe i reflektory. Ucieczka była niemożliwa. W 1941 roku do obozu zaczęto sprowadzać ludność żydowskiego pochodzenia. W pobliżu znajdował się również kamieniołom Libana, który w trakcie wojny był obozem pracy karnej (Obóz ów był aktywny od połowy kwietnia 1942 roku, aż do późnego lipca 1944. Pracowali w nim głównie Polacy i Ukraińcy. Trafiali do niego za ucieczki od prac przymusowych, bądź inne uchybienia związane z pracą dla okupanta. Karę odbywano od trzech do siedmiu miesięcy. W roku 1944 więźniów wymordowano, o tym napiszę osobną notkę, póki co polecam poczytać: http://www.fpnp.pl/info/pdf/baudienst.pdf ).
              Jak każdy obóz, tak i Płaszów podzielony był na wiele sektorów. Oddzielnie przebywały kobiety i mężczyźni, Polacy i Żydzi. Więźniami byli także niemieccy kryminaliści. Co ciekawe z początku strażnikami w obozie byli Ukraińcy i dopiero później zastąpieni oni zostali przez Niemców i Austriaków.
Amon Goeth
              Pierwszym komendantem Płaszowa był Horst Pilarzik, zastąpiony przez Franza Muellera.
Najsłynniejszym komendantem i jedną z najmroczniejszych person w obozie był niesławny Amon Goeth. Co ciekawe „Zły Niemiec” z „Listy Schindlera” był Austriakiem urodzonym w Wiedniu. Pochodził z rodziny parającej się wydawaniem książek. Już jako nastolatek był zatwardziałym antysemitą i członkiem Heimwehr. W 1930 roku wstąpił do austriackiej odnogi NSDAP i w tym samym roku stał się również SS-Mannem. W 1933 opuścił Austrię i wyruszył do Niemiec. Jednak często wracał do ojczyzny z materiałami wybuchowymi. W Austrii udawało mu się unikać więzienia (od 1933 roku partia nazistowska była tam zdelegalizowana). Od 1934 roku, po nieudanym zamachu na życie Engelberta Dollfussa osiadł w Monachium i pomagał rodzinie rozkręcić wydawniczy biznes i do 1937 roku nie był w partii zbyt aktywny. Sytuacja uległa zmianie rok później. Po Anschlussie wrócił do Austrii ze swoją nową, drugą już żoną. W lato 1942 roku przebywał w Lublinie pod rozkazami Odilo Globocnika i brał udział w Operacji Reinhard, jednak jego dokładna aktywnośc z tego czasu nie jest znana.
              W lutym 1943 roku został wysłany do Płaszowa żeby nadzorował rozbudowę obozu. Ta skończyła się po miesiącu katorżniczej pracy. Było to „zasługą” sadystycznego Goetha, który niejednokrotnie osobiście zabijał swoje ofiary i znęcał się nad nimi. Miał dwa psy Rolfa i Ralfa, które wytrenował by zagryzały więźniów. Zastrzelił kucharza, bo zupa była za ciepła. Jednak obecnie najbardziej znany jest z strzelania do więźniów z okna swojego biura, jeśli widział, że ci są zbyt opieszali.
          Goeth został jednak odwołany ze stanowiska i aresztowany przez Niemców w 1944. Powodem była nie rzecz jasna jego brutalność, ale rabunki i bogacenie się na swoich ofiarach. Formalnie powinien „skarby” oddawać państwu. Kary jednak uniknął ukrywając się w Bad Toelz, gdzie pod koniec wojny ujęli go Amerykanie.
          Został jednak wydany Polsce, gdzie w Krakowie został skazany na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano 13 września 1946 roku. Egzekucja jest dostępna na youtubie i zainteresowanym mogę wysłać link na mail, po uprzednim udowodnieniu, że ma się powyżej 18 lat.
          Wróćmy jednak do historii samego obozu. Więźniowie pracowali w specjalnych warsztatach, byli niedożywieni, a strażnicy znęcali się nad nimi. Praca odbywała się w 12 godzinnych zmianach. Na terenie obozu znajdował się także szpital, łaźnia (wybudowana na miejscu egzekucji ludzi z getta), stajnie, garaże i mnóstwo zakładów. Można więc powiedzieć, że KL Plaszow był miastem w mieście.
          Po likwidacji krakowskiego getta w marcu 1943 roku do obozu napłynęło ponad osiem tysięcy Żydów. Zaczęło panować przepełnienie. Liczby więźniów rosły z miesiąca na miesiąc i często 150 osób było stłoczonych na 80 metrach kwadratowych.
        Jednym z miejsc straceń w KL Plaszow była Hujowa Górka, zwana także Kozią Górką. Swoją nazwę, przez samo „h” zyskała dzięki Albertowi Hujarowi, esesmanowi, który przewodził egzekucjom. Stworzona została przez Austriaków jeszcze w XIX wieku. Od 1943 roku odbywały się na niej rozstrzelania. Zwłoki układano warstwami i gdy wykopane rowy były pełne przysypywano je gruzem, ziemią i kamieniami. Następnie postawiono tam baraki obozu przejściowego. Zwłoki sprofanowano jeszcze dodatkowo podczas wycofywania się Niemców, kiedy, by zatrzeć ślady, naziści palili ciała pomordowanych.
           Innym miejscem masowych egzekucji był Cipowy Dołek znajdujący się w południowo-wschodniej części obozu.
            Liczba ofiar jest obecnie praktycznie niemożliwa do ustalenia. Dokumentacja zaginęła, prawdopodobnie została całkowicie zniszczona pod koniec wojny. Przyjęto, że na samej Hujowej Górce zamordowano osiem tysięcy ludzi.
            Zdecydowanie temat Płaszowa wymaga znacznie dłuższego artykułu, a przede wszystkim troski ze strony mieszkańców i władz Krakowa, mam nadzieję, że jednak, ta chaotyczna notka trafi do paru osób i naświetli im co działo się na zaśmieconych łączkach, o których historii mało kto pamięta.
Jeśli pojawiły się jakieś lapsusy, to pewnie pan Munakir mi je szybko wytknie i gorąco go zachęcam. 

Źródła: 
Ryszard Kotarba, Niemiecki obóz w Płaszowie 1942–1945, Warszawa–Kraków 2009

Zdjęcia: 
Amon Goeth z http://www.yadvashem.org - jak widać wcale nie taki piękny jak "Liście Schilndlera". W ogóle ten film około roku 2009 spowodował prawdziwy wysyp neonazistowskich fanek Goetha, który został brutalnie ukrócony po tym, jak ktoś wrzucił na deviantarta zdjęcia prawdziwego Amona. Ależ to było zabawne...

Jako gratis przytoczę moją relację z samego sprzątania: 


                "Jeśli ktokolwiek myśli, że po naszej dwudniowej interwencji w Płaszowie jest czysto to grubo się myli. Mimo dobrych chęci i dużego zaangażowania, 5 osób nie jest w stanie ogarnąć 80 hektarów, szczególnie jeśli na 10 metrach kwadratowych dało się wyciągnąć kilkadziesiąt worków śmieci...
              Rejonem prac były ruiny domu pogrzebowego, późniejszej stajni. Od rana pracowałyśmy we trzy w deszczu i wyciągałyśmy butelki, żyletki, testy ciążowe, elementy komputerów i takie tam. Około 11/12 przybyło wsparcie z Wrocławia i wówczas poszłyśmy kawalątek dalej w miejsce gdzie wystawała tajemnicza szmata. Był to pagórek na dróżce. Siłą rzeczy szmatę pociągnęłyśmy... no i wtedy zaczęła się prawdziwa jazda. Pod szmatą była kołderka. Pod kołderką kocyk, pod kocykiem stosy ubrań, staników, tęczowe majtki, stara fanta i kaseta smerfnych hitów. Rozgrzebywałyśmy pagórek cały dzień i nie było końca śmieciom. W końcu wyskoczyła sprężyna, było to już wtedy jak pagórek zamienił się w pokaźny dołek. Pociągając sprężynę zorientowałyśmy się, że natrafiłyśmy na kolejny materacyk. No i tego było już za wiele. Wracając z workami śmieci pod kontener przy karcerze zobaczyłyśmy migdalącą się parkę. Poszłyśmy do nich i biłyśmy im gromkie brawa za pomyślunek. Należało się, ich miny były bezcenne.
              Drugiego dnia wycięłyśmy trochę zielska dookoła, a koleżanka znalazła nadpalony komputer, na którym balowały mrówki w ilościach hurtowych.
             Potem przeszłyśmy się po całym obozie i załamałyśmy się wszędzie widząc podobne tajemnicze pagórki, miejsca po ogniskach otoczone butelkami po desperadosach i generalnym syfem.
Mieszkańcy Krakowa wstydźcie się za to co zrobiliście z miejscem kaźni tysięcy ludzi.
Nie mam nic więcej do powiedzenia, opadły mi witki. Podziękowania należą się ekipie, która stawiła się mimo wszystko i ciężko harowała, żeby zrobić cokolwiek, by to miejsce nie zarosło."
 

43 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy artykulik zresztą jak zawsze;) Az dziw bierze ze nikt jak dotad nie dodal zadnego komentarza - wstyd:/ I tyle pracy poszlo na marne, a to sprzatanie - naprawde wielki szacun!
    P.S. Nawiazanie do watpliwego piekna pana Goetha bardzo sluszne:D Choc trzeba przyznac ze obaj panowie - zarowno ten prawdziwy jak i aktor odgrywajacy jego role w filmie - sa do siebie z rysow twarzy nieco podobni jakby tak sie dobrze przyjrzec, ale to moja opinia z ktora zapewne sie nie zgodzisz:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki bardzo.
      No jakies tam podobienstwo jest, no ale Fiennes bez koszulki prezentował sie o niebo lepiej i obserwacje z deviantarta czasami sa zadziwiajace.

      Usuń
    2. Nmz;)
      Pewnie że prezentował się dużo lepiej, no ale Fiennes to... Fiennes - mało kto miał wtedy z nim szanse w prezentacji bez koszulki;D

      Usuń
  2. Nie rozumiem tylko jaki ten artykuł ma związek z postacią Heydricha oprócz tego że opowiada on o obozie w Płaszowie powstałym w czasie II WŚ oraz samej osobie jaka byl Amon Goeth (komendant obozu i jeden z oprawcow dzialajacych w machinie nazistowskiego terroru).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No sama sobie odpowiedziałaś, a już miałam rzucać enigmatyczną rocznicą, która była w poniedziałek

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Chyba że chodzi o tą rocznicę ----> 20 styczeń 1942 - Podczas konferencji w Wannsee pod Berlinem Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) przedstawił plan "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej" (Endloesung der Judenfrage), który dotyczył zagłady 11 milionów Żydów.

      Usuń
  3. Amon Goeth był wyjątkowo wrednym typem. Jego buta i żądza bogacenia się nawet Niemców oszałamiała, prowadząc do tego, że władze niemieckie osadziły go w areszcie. Tez wyjątkowym prymitywizmem i bestialstwem "odznaczył" się przy likwidacji getta w krakowskim Podgórzu. Własnoręcznie strzelał do kobiet, dzieci i starców. Nie wahał się ani na moment w jakimś amoku biegał od kamienicy do kamienicy zabijając wszystko co się rusza. Okropny typ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się z tym zgadzam.

      Usuń
    2. psychol pierwszej wody nawet jak na swoich kolegów. Zawsze w takich przypadkach zadziwia mnie, ze okrucienstwa tych ludzi byly spoko, a problem zaczynal sie jak chodzilo o kasę, albo znecanie sie nad zwierzakami.

      Usuń
  4. Mogę dodać, że Polacy sobie gorzej radzili w obozie płaszowskim niż Żydzi. Mając za sobą getto oswoili się z głodem, zimnem i nieludzkim traktowaniem. W relacjach powtarza się też iście księżycowy obraz obozu w Płaszowie. Podobno nie było ani jednego źdźbła trawy. Wszystko wyjedzone i wydeptana.

    A co do przepełnienia obozu to wyczynem była tzw. czarna niedziela, która miała miejsce 6 sierpnia 1944 roku. W wyniku niemieckich łapanek w Płaszowie oraz krakowskich więzieniach osadzono ok. 8000 mężczyzn.


    A tak n a koniec, do do Hujowej Górki to powinna nazwa brzmieć Hujarowa (bo , w końcu nazwisko nosił Hujar a nie Huj), ale chyba bardziej wymowna nazwa to Hujowa ;) Zresztą Hujar też wredny typ. Własnoręcznie zlikwidował pacjentów szpitala przy ul. Józefińskiej podczas likwidacji getta w Podgórzu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za uzupełnienie. ;)
      To jest zadziwiajace jak ten ksiezycowy klimat zarósł jak dżungla

      No i do tego jeszcze cipowy dołek po drugiej stronie

      Usuń
    2. Ale to i może dobrze, że to zarosło, że nie straszy tam aż taką pustką...

      Usuń
    3. za to w krzaczorach kwitnie milosc

      Usuń
    4. Może Bałka by zrobił z tego jakąś sztukę nie o holocauście. Odbył by pielgrzymkę ze swoim wideoodkurzaczem do Płaszowa i coś nagrał....

      Usuń
    5. za malo widowiskowe
      nie ma jelenii.
      Nie tak poetyckie dla niego jak Treblinka.

      Usuń
  5. Pamiętam jak pisałaś już o tym miejscu i kwitnącej miłości :D Nawet chyba jakieś opowiadanie było w ramach komentarza.

    Nawet nie wiedziałam o istnieniu tych koszulek, ale faktycznie, było coś, jakaś afera z ciuchami... Nie pojmuję jak można nie widzieć na nich TEGO orła? Tak samo - rozumiem, że blogerka taka czy siaka może nie wiedzieć, że jest na terenie obozu (załóżmy takie założenie, skoro nie wiadomo czy wiedziała czy nie ;)) - w sumie nic dziwnego, skoro niektóre uważają, że Hans Kloss jest projektantem :D - ale sam fakt, że to miejsce jest tak zaniedbane, że okoliczni mieszkańcy zachowują się jakby nie wiedzieli, to już jest przerażające. I jak widać, jak się doda ignorancję do ignorancji to wychodzi niezła kupa.

    Jeśli chodzi o Amona to zawsze bawiło mnie pewne skojarzenie demonologiczno-"goetyckie" ;) W sumie coś mi się kołacze po głowie, że w Twoim opowiadaniu też było...W "Liście" został wypiękniony jak mało kto. Ta tendencja do ukazywania nazistów jako sadystycznych, zimnych, ale przystojnych, czyściutkich panów-bestii jest idiotyczna. Gdyby rzeczywiście sprawa była tak komiksowo prosta... Bardzo lubię Twojego bloga, czy też może Twoje podejście do tematu po prostu - pokazujesz i bestię w ziemniakach, całą złożoność problemu, a przecież o to chodzi w pamięci, żeby nie popełniać dawnych błędów. Niemców uwiódł przecież pokraczny Hitler - dziś, jak piszesz, niektórzy też idealizują nazistów czyniąc sobie z nich idoli jak nastolatki. A "orzeł taki wow przecież nie ma swastyki po co rozdrapywać stare rany" - pewnie przy aferze z tymi koszulkami zdarzało się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest wielkie napiętrzenie kuriozalnych sytuacji. I winę za to ponosi i rodzina i system edukacji, bo zauważyłam, że do problemu ludobójstwa zaczęło się podchodzić jako do zbytniej oczywistości i w ramach tego dla ludzi o parę lat młodszych ode mnie po prostu o tym nie wie. I co gorsza nie zależy im żeby się dowiedzieć i o to zabrać. Ale skoro nauczycielka historii w rozmowie ze mną powiedziała, że niepotrzebnie roztrząsam taką historię, która powinna zostać zalana betonem, to ja podziękuję.

      Nie dość, że Amon takie mityczne to ten Goth. Tak był u mnie Amon jako taki demon właśnie.
      Oj tak. Sadze, ze lista bardzo poszla w estetyzacje problemu Holocaustu i damska czesc widowni naprawde czekała tylko na Goetha. -.- Bo taki mroczny zimny, sporo lasek kreca tacy faceci (stad popularnosc 50 twarzy) i do tego jeszcze dochodzi mundur, czyli robi sie juz fetyszystycznie. A w istocie Amon Goeth miał jeszcze większe cycki od Heydricha i to w dodatku włochate, był sadystą bez skrupołów.

      Boze tak i zawsze sie pojawia: nie ma swastyki, nie ma problemu. Ja serio rozumiem rekonstruktorow, czy zbieraczy ktorzy kolekcjonuja orzelki, ale drukowane koszulki czy z che guevera czy orłem Rzeszy to nie jest zainteresowanie historią, za tym nic nie idzie, oprócz chęci tępej prowokacji.

      Usuń
    2. Swoją drogą zakazana jest tylko swastyka? Myślałam, że inne symbole także, w tym orzeł. Ludzie, którzy kolekcjonują różne rzeczy raczej nie noszą ich na sobie, no, poza rekonstrukcjami historycznymi. Wiadomo, jest użytek w ramach sztuki, takiej czy innej. Filmy, teatr, malarstwo, fotografia, Twoja twórczość itd. W obu przypadkach nie odpada rzecz najważniejsza, czyli kontekst, interpretacja też jest z nim związana, można pewnie odlecieć za bardzo, w kucyponki, ale takie ryzyko każdego działania twórczego, nawet najmniejszego kalibru ;) Inną zupełnie rzeczą jest produkować masowo rzeczy od tego kontekstu oderwane. I je konsumować bezmyślnie. Może nie jest to słynny abażur z ludzkiej skóry, ale ja, na przykład, widzę taką koszulkę nie tak znów od niego daleko. Pewni ludzie w Europie swego czasu chcieli "żeby nic się nie zmarnowało" i znaleźli przemysłowe zastosowanie dla ludobójstwa, nawet jeśli z tymi abażurami sprawa jest niejasna. Pewni ludzie dziś znajdują podobne zastosowanie dla pewnych treści kulturowych, które powinny mieć określone miejsce - byle się nie zmarnowało, taki potencjał, przemielić jeszcze raz - nawet jeśli brak tu swastyki. Konsumpcja jest taka cudowna, na wszystko można sobie pozwolić, na końcu łańcucha pokarmowego jest wiadomo co, substancja smrodliwa, a konsumpcja współczesna nakazuje i to szamać radośnie. Przepraszam, normalnie mnie ponosi. Ciśnienie mi jakoś podskoczyło, bo powiem Ci, że trochę mi się zrobił zwyczajnie niedobrze, jak o tym wszystkim pomyślałam ;)

      Usuń
    3. z tego co wiem to nie jest sprecyzowane o jakie symbole chodzi (vide prawa strona mojego bloga u góry) wiec ja zakladam ze i inne jak runy ss orły itp.
      Produkować masowo i mieć za to astronomiczną kasę, bo dadzą to jakiejś równie niekumatej gwieździe pop jak Rihanna (swoją drogą co za ironia).
      To jest bardzo ciekawa analogia z tą eksploatacją, co ciekawe to powraca co jakiś czas jak nachodzi przesyt symbolami. Przecież lata 70 obfitowały w swastyki szczegolnie w nazi exploitation filmach.
      To jest tak okropnie niesmaczne, tak puste i denne, że nie dosc ze sa tak wyrachowani ludzie to jeszcze mnóstwo odbiorcow się na to złapie i intencjonalnie bądź nie wpłynie na to ze za ciosem pójdą kolejni. Biznes sie kręci. A skoro nawet w Polsce gdzie 70 lat temu wymordowano miliony ludzi obecnie mlode pokolenie o tym nie pamieta i tego nie szanuje...
      to ja czekam na powtórkę z rozrywki.

      Usuń
    4. Chciałam tylko dodać, że to z tym łańcuchem pokarmowym to żart był oczywiście i za taką ilość "kontekstów" przepraszam, aktualne lektury się kłaniają :D Zawsze zapominam, że poza mną i rozmówcą jeszcze ktoś przecież czyta komcie ;)

      Co do tego, o czym jeszcze pisze munakir niżej i o czym tu rozmawiamy. Siła obrazów, a już zwłaszcza kina jest ogromna i dwuznaczna. Nigdy do końca nie wiadomo co się z tego wykluje. Ludzie osaczeni obrazami zaczynają żyć w wymyślonym świecie, to samo przecież stało się w Rzeszy, prawda? Lęki, pragnienia, wyraziste symbole. Coś dziwnego dzieje się w głowach, ludzie przestają myśleć, powstaje absurdalna sytuacja. A potem pojawia się jakaś apokalipsa. To jest bardzo ciekawy, ale i bardzo mętny temat. Człowiek myśli, że takie rzeczy dzieją się dzięki odgórnemu sterowaniu, nawet jeśli nie jest się zwolennikiem teorii spiskowych ;) Wiecie, projektowanie sobie odbiorców szalonych wizji, planowanie tej wielkiej, spiętrzonej budowli totalitaryzmu, tak jak to przedstawiają pisarze, dajmy na to w "Nineteen Eighty-Four" Orwella. A to jest żywioł, to samo się dzieje, bo ludzie mają coś takiego w głowach, co daje im przyzwolenie na coraz większe ustępstwa wobec skrajnych, dziwnych poglądów, masy, władzy itp. Potem wiatr historii powieje z odpowiedniej strony i...

      Jak najbardziej nazi exploitation movies są takim chyba przełomowym zjawiskiem w kulturze. Gdzieś do końcówki lat 60-tych wojna była tematem specjalnej troski ;) rzadko ktoś eksperymentował. Sztuka czy ogólnie twórczość jest od tego, by przekraczać granice, nawet to, co najniższych lotów i w złym smaku. I jak zaczęły powstawać te filmy, a nic dziwnego, że stało się to po tak zwanej rewolucji seksualnej ;) to przekraczano z impetem pewne granice, te związane z traumą wojny i nazizmu - erotyka nie tylko jest przecież chyba podstawowym narzędziem w sztuce do takich wycieczek transgresyjnych :D ale jeszcze do tego służy do rozładowywania napięć czy lęków. Wszystko jasne. Gdzieś na początku poprzedniej dekady duże wzięcie miały tego typu produkcje w Japonii ;) Nie wiem w sumie, czy ten trend się utrzymał. Tak czy siak, w obu przypadkach - Zachód, Japonia - to były produkty niszowe, kino klasy B, na pewno nie mające jakiegoś większego wpływu na wykształcenie się trwałych trendów gdzieś w innych miejscach kultury. Na a tu proszę. Wcale ta zasada nie podziałała. Nie jestem znawcą tematu, ale nazizm wyestetyzowany, z okrojonymi korzonkami, a czasami całkiem z odciętymi jest już w Azji jakimś problemem (była dość głośna sprawa tajlandzkiej szkoły, gdzie była parada sportu w "stylu" nazistowskim, nazi chic ogólnie jest chyba coraz bardziej popularny i coraz mniej nastawiony na świadome szokowanie czy łamanie tabu). Widać w Europie, Polsce to już też zaczyna być problem. Myślę, że te ostre zjawiska na marginesie popkultury, takie jak nazi expl., tak przeniknęły do masowej wyobraźni, bo istniały też inne, rozproszone w kulturze. W latach 70/80 przecież w subkulturze punk i w tym co się dalej z tego wykluwało panowała "moda na swastykę", niezwiązana z ideologią, a nawet z jakimś łamaniem tabu. To był czysty, naiwny, przaśny bunt i za ten rodzaj niezmanierowanej energii właśnie takich sexpistolsów lubię ;) Jakoś się to połączyło z fetyszyzmem, wszystko razem i efekt jest właśnie taki a nie inny. Ale się rozpisałam! Ogólnie za ciekawe tematy się pojawiają na tym blogu :D

      Usuń
    5. Znając Azjatów niewykluczone, ze tak jak kiedys zaadaptowali sobie estetyke wiktorianskich dziewczynek to siegna po niemieckich chłopców, kto im zabroni. Ja w sumie nie winię, to samo robimy z kulturą Azji, Mongołowie sprowadzeni do Dżyngis-Chana, Japonia i mgliste wyobrażenia człowieka zachodu o samurajach (to podobne idealizowanie).

      Boy London zaczynał w czasach pistolsów, ale teraz to juz nie ma zadnego zwiazku z przaśnym buntem, teraz "rozchodzi sie o wielkie pienindze". Upadek ideałów, czy własciwie upadek braku ideałów. Sama Siouxsie Sioux chodziła w bluzce ze swastyką, ale czy było to to samo co robią teraz bloggerki, patrząc na to co Siouxsie czyta chyba raczej nie, znów wszystko związane jest z kontekstem.
      A samo kino nazi exploitation, szczerze powiedziawszy mam pewien sentyment do Salonu Kitty, jest to "dzieło" w złym smaku, ale jest tego jakby swiadome i cale nagromadzenie wszelakiego kiczu jest takim puszczeniem oka cały czas, stad oglada sie to nie najgorzej. Nazisci zostaja ukarani i wysmiani. Co do reszty czegos takiego nie ma, fetyszyzm nie zostaje osmieszony, jest calkiem serio i oglada sie to fatalnie. Niemniej jednak to wplynelo tak samo jak niszowy boy london na dzisiejszy mainstream i zbieramy teraz tego poklosie. Kazdy film o nazistach, tarantinowskie bekarty wojny to doskonaly przyklad powoduje wysyp fanek nazi mundurow ktore nie maja zadnej wiedzy historycznej i co wiecej wcale nie chca jej zdobyc, bo cos takiego wiaze sie z pewnym obciazeniem i odpowiedzialnoscia. wykracza to poza zabawe jaka jest slinienie sie do postaci filmowych w pieknych mundurach. Te istoty ograniczaja sie do swiata fantazji, gdzie nazisci jak strzelaja do ludzi leje sie keczup a jego rozbryzgi sa sexy. I naprawde nie da sie takim istotom uswiadomic nic dopoki nie przestanie sie pokazywac nazistow jaki półbóstwa o pieknych ciałach i buźkach.
      Z całej galerii tych nazistowskich bonzów czy ludzi niższego szczebla to trzeba przyznac ze wiekszosc to takie paszczaki, ze kijem by nie tknął człowiek. Wybija sie tu jedynie Joachim Peiper moim zdaniem. I sadze ze jednak ta paszczakowosc powinna zaczac byc dostrzegana przez filmowcow. Na ich barkach spoczywa ogromna odpowiedzialnosc, zreszta pisze o tym licencjat, bo raczej oglada sie jakis film historyczny niz czyta ksiazke
      a potem zaczynaja krazyc bledne wyobrazenia i miejskie legendy

      Usuń
    6. Wiesz, z Azją jest chyba trochę inaczej. Znów: specem nie jestem, ale o ile dobrze się orientuję są takie miejsca w Azji, gdzie II wojnę światową przedstawia się bez podkreślania, że była to też wojna ideologii, a nie tylko starcie sił zbrojnych (oni w ogóle mają z tą najnowszą historią problem). Ma to swoje konsekwencje w postrzeganiu nazizmu. No a Japonia, wiadomo, swoje mają za uszami w tym temacie, przecież byli "panami Wschodu", a i dziś nacjonalizm jest tam czymś raczej oczywistym ;) (tak mi się wydaje) Niedawno japoński wicepremier przepraszał za słowa o tym, że Japończycy mogliby się wiele nauczyć od nazistów. Była jakaś afera z przebraniami nazistów, które były z dobrych parę lat sprzedawane w japońskich sklepach i takie różne przykłady można mnożyć.

      Krótko mówiąc Azja ma chyba jeszcze parę lekcji i rozliczeń przed sobą. Gorzej, że na Zachodzie panuje moda na Azję i tu pewne rzeczy stamtąd są przyjmowane bezkrytycznie, wszystko co idzie z popkulturą. O ile dziwne pomysły z Tajlandii, gdzie się sprzedaje koszulki z teletubisiem-hitlerem czy ze swastykami raczej się nie przyjmą, to lalki z fajnymi cyckami, cosplaye wcześniej czy później tak (i wiesz, że nie mam na myśli lalki typu R.H. tylko te, które ewidentnie związane są z fetyszyzmem, jak inne wątki w popkulturze). O samurajów martwiłabym się najmniej ;)

      W sumie tak sobie myślę, że dobrze, że czasami się ludzie bulwersują tym, że na Twoich pracach pojawia się nazista, że się nim interesujesz, że masz lalkę. Dobrze, że przynajmniej ktoś się obrazi, bo ktoś inny zapyta o co chodzi, a nie że ludzie zobojętnieli. Wczoraj zajrzałam sobie w internety, aby poszukać tej afery z koszulkami i znalazłam pewne wypowiedzi świadczące o tym, że ktoś tam na początku jest w szoku i źle mu z wiedzą, że ma koszulkę nazisty, ale szybko jest "nic się nie stało", bo co ma się fajnej koszulki pozbyć...No to już jest paskudna sprawa.

      Usuń
    7. To zauważyłam w różnych dziwnych mangach, chociażby popularnej Hetalii, ale też innych o nazistowskich dziewczynkach w wielkich mechach chociażby (wyobrażasz sobie taka Linę Heydrich w mechu?). Na Harajuku przecież snują się różni osobnicy w strojach nazistów z włosami tlenionymi jak Łomnicki w Niewinnych Czarodziejach. :D Straszne to i śmieszne. Po prostu stał się to dla nich kolejny element interesujący z Zachodu.

      No i dziwaczne niebezpieczne metody dbania o własną urodę, które mogą sprawdzać się tam, jak są robione przez specjalistów, a niekoniecznie tu kiedy wykonuje je Mariolka fanka Azjatyckiego Cukru :D Chociaż ja sądzę, że i Hitlery do nas przyjdą na koszulkach, był już przecież Lenin i Che, gapa już też w modzie. Czekam na pana z wąsem.

      Tak, to zdrowe, ale jednak tacy ludzie po wytłumaczeniu "czemu" to robię i po co powinni już odpuścić i zrozumieć, że to naprawdę nic szkodliwego. A tak często nie jest, ale to temat na osobną dyskusję. O kontekstach również. W sumie brakuje mi w naszym społeczeństwie takiego zrównoważenia w temacie totalitaryzmów. Bo obie strony nie wiedzą nic, jedna lekceważy, druga jest tak uprzedzona, że nie chce przyjmować wiedzy historycznej i swój światopogląd opiera... tadadadam na filmach, czyli wracamy do punktu wyjścia. Są dwa stereotypy: nazista-seksowny i nazista-bestia, a obie perspektywy dehumanizują i wykluczają osobnika z gatunku ludzkiego, przez co paradoksalnie on się staje mniej groźny, on jest poza, nie jest jednym z nas, "nasze" środowisko jest wolne od takich jednostek, a tak naprawdę banalizuje się ich wzrost vide ostatnia fala popularności radykałów. To jest właśnie banalizowanie tego, że ten problem może dotknąć nas teraz. Bo sorry ale jednak uważam, że świat z drugiej wojny nie wyciagnął lekcji.

      Usuń
    8. Lekcji przy okazji drugiej wojny światowej jest do przerobienia masa, a nie chce się dokończyć tej podstawowej - żeby chociaż wszędzie w szkołach uczyli historii jak należy. Wydaje mi się, że w Polsce i tak nie jest tak źle pod tym kątem jak w niektórych innych miejscach, ale na swoim własnym przykładzie: historię miałam prowadzoną dość dobrze, sama bardzo lubiłam, a jednak przy okazji II wojny było tylko parę krótkich zajęć, do dziś mam straszne braki, żadnego wspominania o lokalnych wydarzeniach. W takich sytuacjach, jeśli ktoś ma pecha i się chowa w rodzinie, która miała tego samego pecha nikt nie wyjaśni, że "tu był żydowski cmentarz, tu synagoga, tu obóz".

      Usuń
    9. No niestety, a jeszcze zostaje fakt, że XX wiek cały robi się pod koniec roku szkolnego zawsze w czasie kiedy jest egzamin gimnazjalny/matura. Ja nie wiem kompletnie nic o tym co było po wojnie, jakieś wycinki jedynie i śledze, jak coś mnie zainteresuje, ale wiedza ogólna zero.

      Usuń
  6. A poruszyłaś tu mimochodem jedną rzecz, mianowicie dostanie się w sferę popkultury wizerunku SS-mana jako nie synonimu zła, ale szalenie pociągającej brutalnej seksualności... Przystojni, w idealnie skrojonych esesmani i esesmanki są dla wielu młodych tak pociągające jak co tu dużo mówić gwiazdy porno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawia mnie czy ten zabieg nie wzial sie z lat 70 i nazi exploitów właśnie i przesiagnal do kina mainstreamowego.

      Usuń
    2. Mi się wydaje, że nazi exploity szły w parze z filmami pokroju Salò, czyli 120 dni Sodomy w reżyserii Pasoliniego, które w jakiejś mierze były rozliczeniem z faszyzmem i nazizmem, ale jakby się przypatrzeć środkom wyrazu artystycznego to kino głównego nurtu niewiele się różniło od nazi exploitów. Tu i tu treść ginęła w zwałach sadyzmu, nieokiełznanych rządź, krwi i odchodów.


      Tak na marginesie Azji i nazizmu Polecam ciekawy tekst

      http://kulturaliberalna.pl/2014/02/04/pusty-fetyszyzm-realne-zagrozenie-mandze-spod-znaku-hitlera/

      Usuń
    3. O boze tragiczny film, jak Pasolini generalnie spoko do ogladania ale salo jest nie do przejscia w zaden sposob. Nie wiem jak ten sam koles mogl stworzy ptaki i ptaszyska i salo

      Usuń
    4. Wczoraj właśnie całe Salo obejrzałem... na raty, ale film jak najbardziej mainstreamowy ;) Ciężki film jeśli chodzi o środki wyrazu artystycznego...

      Usuń
  7. To tak przy okazji podrzucam


    http://historia.newsweek.onet.pl/jennifer-teege-wnuczka-hauptsturmfuhrera-ss-amona-gotha-newsweek,artykuly,279562,1.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mysmy nie gadali jakos o tym parę miechow temu? :D
      pacz jak przewidujemy newsweekowo onetowe trendy

      Usuń
    2. Dokładnie tak było ;) Bo my genialne dzieci jesteśmy i przewidujemy przyszłość :D

      Usuń
  8. bardzo ciekawy artykuł gratuluję ! teren obozu w Płaszowie i jego historia z racji tego że jestem historykiem i nie tylko interesują mnie od paru lat! Świetnie że jest ktoś kto opiekuje się tym miejscem! To ważny punkt na mapie Krakowa trzeba edukować tych co nie wiedzą ignorantów bo mi się wydaje że jest ich coraz więcej niestety wśród nas! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiedzmy sobie szczerze, ze niestety mieszkam w lodzkiem (gdzie jest sporo do roboty w temacie miejsc pamieci swoja droga) i do krakowa zagladam nieczesto ale jak juz jestem to staram sie cokolwiek w plaszowie zrobic moze i dzialanie nieco beznadziejne ale jakies 30 workow ze smieciami z dziewczetami wynioslysmy

      a sadze ze z roku na rok bedzie coraz gorzej i wkrotce stanie tam centrum handlowe albo jakies inne kuriozalne przedsiwziecie
      niemniej dziekuje za komentarz :3

      Usuń
  9. Jeżeli będzie Pani jeszcze organizować takie sprzątanie to chętnie wezmę w nim udział, tylko zawczasu będę musiała sobie znaleźć jakiś nocleg. Trafiłam na Pani bloga przed godziną i jestem absolutnie pod wrażeniem. Będę tu często zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki bardzo milo mi to slyszec :D

      Usuń
  10. Hej jestesmy z Wielkopolski i jutro sie wybieramy do Plaszowa, jesli ktos chcialby nas oprowadzic i troche porozmawiac o historii tego miejsca to zapraszamy. Jesli ktos ma ochote to podaje maila: tppl@op.pl

    OdpowiedzUsuń