piątek, 3 stycznia 2014

Wyprawa śladami przodków Heydricha

Pani Birnbaum-Heydrich, praprababcia Reinharda
           W przerwie świątecznej udało się mi i mojej miłej objechać Saksonię w celu sprawdzenia wiarygodności Ernsta Hoffmanna, jak i dokopania się do dalszych przodków Heydricha. Wybrałyśmy chyba najgorszy możliwy termin, jako, że większość instytucji była pozamykana, jednak coś udało nam się z tego wyłuskać i czekamy na więcej informacji, głównie z Goerlitz i Budziszyna.
Wyprawa zaczęła się w Budziszynie właśnie, gdzie udało nam się spotkać z proboszczem (gdyby nie pomoc przemiłego, starszego pana Niemca, który doskonale mówił po polsku i czesku, zapewne na widok zamkniętej katedry wpadłybyśmy w czarną rozpacz). Tam poszukujemy rodziny Mautsch (babcia Heydricha od strony matki), istnieją bowiem pewne wskazówki, że byli to łużyccy (Serbołużyczanie) Małčowie, którzy w pewnym momencie zostali zgermanizowani na Mautschów. Jedna to oczywiście pochodzenie rodziny, czyli okolice Budziszyna i Hoyerswerdy (czy po łużycku Wojerecy), które są mocno zeslawizowane i sporo osób mówi tam właśnie po górnołużycku. Znając czeski i polski można sporo z tego języka zrozumieć. Drugą, bardziej wiarygodną wskazówką mówiącą, że Mautschowie mogą być niemiecko zapisanymi Małčami, bądź być zgermanizowanymi Słowianami, jest informacja w pochodzącym z końca XIX wieku "Časopis Maćicy Serbskeje", konkretnie w roczniku 1886 na stronie 167 i 1882 na stronie 43, w wykazie nazwisk słowiańskich widnieje Małč i jego germańska forma Mautsch. Trzeciej ostatecznie potwierdzającej, czy w żyłach Heydricha płynęła słowiańska krew w tej chwili szukamy i zapewne znajduje się ona w Budziszynie, bądź Hoyerswerdzie.
          Druga część wycieczki zawiodła nas do Arnsdorfu (nie tego pod Dreznem) i Reichenbach. Tutaj zajęłyśmy się szukaniem odnogi Heydrichów, czyli rodziny od strony Brunona. Nie trafiłybyśmy do Arnsdorfu nigdy, gdyby nie miły starszy pan Niemiec, który nas tam po prostu zawiózł i jeszcze przekonał pana siedzącego na parafii, że powinnyśmy zobaczyć księgi parafialne. Znaleźliśmy tam panią Birnbaum (nazwisko, którego bał się Heydrich, jednak Hoffmann uspokoił, że nie oznacza ono pochodzenia żydowskiego i na terenach zamieszkałych przez Łużyczan było ono dosyć częste... Niespodzianką byłoby jakby była to zgermanizowana Hruška, ale póki co nic na to nie wskazuje) i jej męża Johanna Karla Gottloba Heydricha, prapradziadków Reinharda (mieli jednego syna i dwie córki). Okazało się, że Birnbaumowie nadal zamieszkują okolicę. Dzięki temu udało nam się znaleźć potwierdzenie, że badania genealogiczne Hoffmanna są autentyczne i niczego nie wymyślił z głowy. Wielce go podziwiam, że robił to wszystko bez internetu i GPS. Swoją droga Arnsdorf jest prześliczną wsią. Jest położony na pagórkowatym terenie zaraz przy autostradzie między Goerlitz a Budziszynem. Stamtąd udaliśmy się do Reichenbach (śliczne miasteczko) szukając dalszych Heydrichów i Birnbaumów. Przywitał nas tam pastor, który przekazał nam wieść, że wszystkie księgi parafialne są przechowywane w Goerlitz i że, rzecz jasna, trwa tam przerwa świąteczna. Na odpowiedź z Goerlitz również czekamy.

           Strasznie się tu zapędziłam z tą genealogią i wydaje mi się, że większość czytelników pogubiła się kto jest kto. Postaram się zrobić na podstawie Hoffmanna drzewo genealogiczne, takie porządniejsze, niż to, które w tej chwili znajduje się w czeluściach bloga. Pouzupełniam je również informacjami, jakie uda mi się uzyskać w dalszej części badań. W razie pytań pytajcie.

A starszy pan Niemiec uratował tą wyprawę od klęski.

29 komentarzy:

  1. Owszem, jest to dość skomplikowane, ale chyba da się zorientować :D I fakt, niesamowitą pracę trzeba było wykonać bez zdobyczy współczesności, ale jak widać dziś też droga kręta (dobrze, że piękne miasteczka są na niej heheheh).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, ze jeszcze na razie jest klarownie, bo wydaje mi sie ze za bardzo odplynelam w kierunku "przeciez to oczywiste" jako ze srednio siedze nad ta genealogia dzien w dzien :D i szukam tych Łużyczan i innych :D
      A okolice piękne, do tej pory mam chorobę poniemiecką i chce tam wracac i znow sie wloczyc na Sachsentickecie :D
      a juz wkrotce kolejny odcinek z drezna

      Usuń
    2. Widze ze romantyczna dusza z Ciebie;) Pewnie pan R.H. tez taka byl...

      Usuń
    3. On był ucieleśnieniem posępnego niemieckiego romantyzmu spod znaku Wagnera :D

      Usuń
    4. To tak jak wiekszosc tych narodowych sojalistow z tego okresu;) Wagner byl ubostwiany niemalze jak Hitler!

      Usuń
    5. w sumie jak na bycie beznadziejna grandia idiotow nazisci mieli ucho ;P

      Usuń
    6. Jak lubisz Wagnera to ja nic nie mowie ale ja juz tam wole np. Czajkowskiego Mozarta Beethovena;) Muzyka Wagnera mnie mocno przeraza podobnie jak i ich (nazistów) upodobania architektoniczne. Mieli ucho - moze i tak, jednak ograniczali nieco jego zasieg chyba tylko i wylacznie do Wagnera :/

      Usuń
    7. Mozart bardzo miło, Czajkowski za lekko, Beethoven jednak nie.
      Wagner jest dla mnie akurat długo sie nie moglam przekonac az w koncu przy Parsifalu wpadłam po uszy i teraz ubóstwiam. Lubię też muzykę barokową.

      Heydrich nie ograniczał sie do Wagnera, jego ulubionym utworem była sonata Caesara Francka na skrzypce i fortepian, zreszta bardzo piekna. Grywał tez namiętnie Straussa i oczywiscie tworczosc swojego ojca. Do Wagnera miloscia pałał od dziecinstwa, bo Bruno również za nim przepadał ;)

      Usuń
    8. Aczemu Bethoveen nie? Nie no ja napisalam ogolnie o ograniczaniu muzycznym nazistów, nie akurat pana Heydricha:/
      Ten jego ulubiony utwor bardzo dlugi...jak widze:)
      P.S. A jakie byly wiezi miedzy jego ojcem a nim samym? Chyba lepiej ze soba zyli. Nie to co z ta jego psychopoatyczna mamusia Elżunia:)

      Usuń
    9. pan heydrich byl nazista i to jednym z najkrwawszych XD wiec jak najbardziej kwafilikuje sie do zbioru nazisci stad moje uogolnienie.
      Bethoveen ma w sobie jakas sztuczna ciezkosc ktora w praktyce jest lekka.

      22 minuty na sonate to raczej normalny wynik

      No zdecydowanie lepiej ale tez matka wplynela troche na te kontakty a i sam bruno ignorowal raczej dzieci bo wolal sie dobrze bawic

      Usuń
    10. Chyba ze tak to zrozumialas:) Moze i normalny wynik, ja nie slucham sonat zbyt czesto to sie tak dobrze nie znam na ich dlugosci:/ Ty to pewnie jeszcze grywasz na jakims instrumencie?
      To ze ignorowal to jeszcze da sie przezyc, tylko szkoda ze nawet na tym polu duzo do powiedzenia miala tez matka:/

      Usuń
    11. nie, nie grywam na niczym, ale duzo słucham różności.
      no nie wiem jak sie ignoruje dziecko to ono zaczyna wchodzic na swoje wielopietrowe gimnazjum i rzucac sie pod samochody jak robil reinhard xD

      Usuń
    12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Nawet nie gadaj ze rzucal sie pod samochody? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taka zabawa heydrichowa, młodego reinharda, ze wychodzil na ulice i patrzyl czy auto wyhamuje czy nie.

      Usuń
    2. co za koles a z drugiej strony mogl tak skonczyc i teraz nie tzreba by bylo zastanawiac sie nad jego pokreconym zyciem jak i charakterkiem:P

      Usuń
  3. A tak w zasadzie to moze i dobrze ze ta jego matka nie byla taka wobec niego - jak to niektore - nadopiekuncza bo przynajmniej nie wyrosl na jakiego homo nie wiadomo;) A najczesciej sie tak wlasnie zdarza ze ta owa nadopiekunczosc jest przejawem w wyborze takiej a nie innej orientacji:/ Oczywiscie - zeby nie bylo - nie pochwalam jej metod wychowawczych, ale przynajmniej zahartowala go w pewien sposob do zycia pokazujac tym samym, ze nie wszyscy ludzie sa tacy kochajacy, dobrzy i mili jak powinni byc wobec innych ludzi:) Wiem marna pociecha ale zawsze to cos, choc zastanawia mnie jeszcze inna kwestia czy aby Heydrich nie mial o sobie zbyt wysokiego mniemania?? Bo skoro jezdzil po Czechach odkrytym autem i to bez zadnej obstawy...stad tez moje ciekawosc i zarazem pytanie.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co, twój komentarz jest tak niski i okropny, że nie chce mi się dłużej z tobą rozmawiać. Jak możesz pisać, ze to dobrze, że kobieta katowała swoje dziecko i nie zajmowała się nim i wymagała od niego tylko klepania modlitw? I to takie zdolne dobre dziecko? Dzieci nigdy nie powinno się bić. I spoko cudownie ze wyrósł na pokrzywionego, smutnego człowieka, który myślał o tym jak skończyć swoje zycie (vide zeznania Schultze) Przepraszam, ale pisząc takie jestes gorszym potworem od niego. I chyba lepiej byc homo nie wiadomo niż mordercą. Ja tez jestem homo nie wiadomo i żyje. Dziękuję za uwagę.

      Usuń
    2. Wiesz piszac to chcialam zeby zabrzmialo to nieco jak ironia (w koncu homoseksualitow tez nie tolerowano w III Rzeszy) ale jak widac nie udalo mi sie i postawilo mnie to w o wiele gorszym swietle niz moglabym nawet przypuszczac. Oczywiscie zgadzam sie ze dzieci nigdy nie powinno sie bic -sama wywodze sie z rodziny o sklonnosciach do agresji i patologii (moze tez dlatego moj komentarz, jak i inne sa dla Ciebie tak niskie i okropne ale róniez płytkie). I nie przecze ze jestem wiekszym potworem od niego, tym bardziej ze z ojcem alkoholikiem tez nie mialam nigdy latwego zycia - ciagla krytyka, ponizanie i bicie. "I spoko cudownie ze wyrósł na pokrzywionego, smutnego człowieka, który myślał o tym jak skończyć swoje zycie" - wiem i zdaje sobie sprawę ze to nic dobrego, tym bardziej ze ja sama nie jestem lepsza, tez wielkorotnie chcialam zakonczyc swoje zycie. Oczywiscie nie pisze tych slow po to azeby wzbudzic w Tobie wspolczucie - Nie. Po prostu chcialabym sie wytlumaczyc z tego co Ciebie tak zdenerwowalo w mojej wypowiedzi. Naprawde przepraszam i dziekuje Ci ze mimo to tak dlugo wykazywalas chec rozmowy ze mna o temacie który mnie interesuje rownie mocno (choc nie mam takiej wiedzy jaka Ty dysponujesz) jak i Ciebie. Szczerze to ciesze sie ze mialam przyjemnosc poznac taka wyjatkowo inteligentna i utalentowana osobe jaka jestes Ty.
      WIelki szacunek dla Ciebie i Twojego bloga.;)
      Pzdr i jeszcze raz wybacz plytkosc oraz wykazanie wielokrotnie niewiedzy w tresci moich komentarzy na tym blogu.

      Usuń
    3. Nie wiem dla mnie twój komentarz był okrutny i naprawdę paskudny i nie będe tolerować takich wypowiedzi na swoim blogu, nawet jeśli są ironiczne. Dowcipy o Żydach też niby sa tylko dowcipami, a to nie zmienia faktu jak bardzo są okrutne.

      Usuń
    4. Rozumiem i jeszcze raz przepraszam (jak chcesz to mozesz go usunac i zablokowac mnie), Widac piszac ten komentarz sadzilam ze bede zabawna a pokazalam jedynie jaka jestem ograniczona i pusta wewnetrznie.
      Naprawde przepraszam i zycze milego wieczoru.

      Usuń
    5. spoko, grunt ze przyszedl czas na refleksję

      Usuń
    6. Dzięki Ci za dobre słowo.

      Usuń
  4. Dextello, proszę nie bądź taka okrutna dla kropla25 - Ona już swoje w życiu przeszła, ponadto obiecała, że się pogłębi, napełni oraz poszerzy (granice).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jestem okrutna, jestem prawdziwa jak życie

      Usuń
    2. I dziekuje za to. Krytyka jest potrzebna choc nie zawsze, ale w powyższym przypadku była wrecz konieczna.

      Usuń
    3. Borubar, Dextella wcale nie jest okrutna, a ja piszac taki a nie inny komentarz wykazalam o wiele wieksze okrucienstwo a co za tym idzie pewna nietolerancje. Jednak mimo to dziekuje za wsparcie z Twojej strony jesli bylo one oczywiscie szczere.

      Usuń
  5. Przyznam szczerze, że w szkole za historią nie przepadam, ale Twój blog serio bardzo mnie zainteresował! Nigdy bym nie pomyślała, że zaobserwuję jakiegoś historycznego bloga, więc Twój jest pierwszy. :D

    OdpowiedzUsuń