środa, 12 lutego 2014

Artykuł Popplowa o Heydrichu

            Z okazji ostatniej wizycie w Halle i w lokalnych bibliotekach uniwersyteckich w moje ręce wpadł jeden z artykułów, na które powoływał się Heinz Hoehne w swojej książce poświęconej SS. Zaciekawiło mnie, skąd autor wziął informacje o tym, że pijany Heydrich narzekał Linie, że Himmler, strofujący go z powodu żydowskiego pochodzenia (którego ani nie dowiódł genealog Heydricha, ani ja) sam wyglądał na Żyda ze swoim nosem i twarzą. Chociaż cenię sobie pozycję Hoehnego, to jednak momentami jego źródła są wątpliwe, jak choćby powoływanie się na Wightona (aka Kesslera, tego od "Posłańca Zła"). Oczywiście rozumiem, że jego prace powstawały 40 lat temu i dostęp do źródeł był ograniczony, jednak skoro mam już sposobność ku temu, zaznaczam, że nie zawsze trzeba w 100% mu ufać i lepiej samemu sprawdzić niektóre informacje.
Źródło: G. Deschner, R.Heydrich namiestnik władzy totalitarnej
            Podobnie jest z artykułem Ulricha Popplowa o tytule "Reinhard Heydrich oder Die Aufnordung durch den Sport" skąd informacja o narzekaniu Heydricha na Himmlera się pojawiła. Artykuł ten ukazał się w magazynie olimpijskim: "Olympisches Feuer" z 1963 roku, tak więc jeszcze przed Aronsonem (którego pracę udało mi się wygrzebać w Halle, więc hura). O ile byłby to o połowę krótszy tekst poświęcony karierze sportowej Heydricha nie byłoby wcale źle. Mamy tu już wszystko to, o czym pisałam wcześniej na tym blogu ja, powołując się na Deschnera, Gerwartha i Williamsa. Z dodatkowych informacji na temat szermierki Heydricha Popplow opowiada o tym, jak niewdzięczny Heydrich opuścił swojego nauczyciela, żeby poduczyć się czegoś nowego u innego mistrza. 
        Popplow pisze również o tym, że Heydrich potrafił w wielu sytuacjach oddzielić swoje sprawy zawodowe od sportowych i większość szermierzy nie wiedziała w co Heydrich był zaangażowany (podpowiedź: w eksterminację milionów ludzi). Rozmawiał z nimi oczywiście na tematy polityczne, ale jego udział w zbrodniczej maszynerii Trzeciej Rzeszy osnuwał milczeniem. Swojemu znajomemu raz miał powiedzieć, że wszyscy szefowie wywiadu, policji, czy służb bezpieczeństwa robili coś, przez co byli odrzuceni przez ogół. Tu przyrównał się nawet do Josepha Fouché (zastanawia mnie jego fiksacja na temat person pokroju Fouché czy Wallensteina).  
       Autor artykułu dość chętnie przyznaje, że Heydrich był dobrym szermierzem, który wyprzedzał swoją epokę, bowiem technika Reinharda stosowana była przez szermierzy współczesnych Popplowowi (czy jest nadal nie mam bladego pojęcia, niestety nie znam się na tym pięknym skądinąd sporcie). Co prawda zdolności i ogromna ambicja Heydricha cierpiała nieco przez trudny charakter, niechęć do cywilnych szermierzy i częste kłótnie z sędziami. Gdy Heydrich raz został przez komisję "zgaszony", potrafił jednak później przyznać swojemu koledze, że kompletnie nie myślał o tym co robi. 
      O ile część o szermierce jest naprawdę ciekawa to później zaczynają się schody. Autor, jak sam tytuł jego pracy wskazuje skupia się na tym, że Heydrich bardzo chciał być dobrym sportowcem tylko by zmazać z siebie skazę jaką było jego rzekome żydowskie pochodzenie (piszę jeszcze raz wyraźnie, na takowe żadnych dowodów nie znalazłam ani ja, ani genealog Heydricha, Ernst Hoffmann). Tu pojawia się ton jaki według mnie jest dosyć paskudny. O co mi chodzi? Popplow uważa bowiem, że Heydrich zorganizował wszystkie okropności z Holocaustem i działaniami EG na czele tylko i wyłącznie przez to, że był Żydem i miał kompleks niższości. Gdyby był Niemcem pewnie nic złego nikomu by się nie stało. Jest to absolutna niedorzeczność i próba zwalenia winy na "obcych", "nie-Niemców", którzy zniewolili biednych Niemców i kazali im robić złe rzeczy.
       Dlatego druga część artykułu Popplowa jest dla mnie nie do przyjęcia pod żadnym pozorem. Oczywiście Heydrich był wychowywany w strasznym domu, był wyśmiewany, wyalienowany i miał problemy z adaptacją społeczną. Jednak był Niemcem z niemieckiej rodziny, urodzonym w niemieckim mieście, był częścią niemieckiego, nie żydowskiego społeczeństwa i to Niemcy, nie Żydzi wychowali go, szczuli go i ukształtowali jego psychikę tak a nie inaczej. Jeśli już mamy patrzeć w kategorii grupy narodowościowej, za czym osobiście nie przepadam (jednak to o czym pisze Popplow zmusza mnie do użycia podobnej retoryki), jaka ponosi odpowiedzialność za Holocaust to zdecydowanie nie byli to Żydzi.

Ps. Popplow twierdzi także, że Heydrich wziął ślub w 1932 roku (w istocie miało to miejsce 1931 w grudniu) tylko i wyłącznie ze względu na nordyckość swojej wybranki... brak słów.


Na podstawie:
U. Popplow, Reinhard Heydrich oder Die Aufnordung durch den Sport, [w:] Olympisches Feuer,‎ nr 8 1963, s. 14-20

2 komentarze:

  1. Czekałam na coś ciekawego na po powrocie :D Sposób myślenia, o którym piszesz, że jest obecny w drugiej części artykułu jest chyba dość typowy w takich sytuacjach, ludzie wypierają winę jak mogą, a co do pierwszej części artykułu, to też ta teza jest dość, hym, dziwna. Generalnie to ludzie mają raczej złożone motywy w takich zaplanowanych, celowych i wymagających poświęcenia sprawach jak tu (kariera sportowa). Święcie w to wierzę :D O tym jak złożone są przyczyny takich spraw jak Holocaust chyba nie ma co wspominać nawet...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie dziwne bylo to przejscie z dosc ciekawych informacji o sporcie, teraz jestem w trakcie tlumaczenia ksiazki SS Sport z ubieglego roku i mamy tu kompletnie odmienne podejście. Nie ma tu polaczenia Holokaustu i kariery sportowej, a w rozdziale o Heydrichu pan autor krytykuje Popplowa za to co popelnil w swoim artykule, wiec chyba nie jest z nami tak źle.
      To byl w sumie czesty zabieg w gazetach z lat 60, takie zwalanie winy na obcego, to nie my to pojedynczy oni, a my bylismy biedny przez nich. Wow, ale te jednostki nie dorastaly przeciez bez udzialu spoleczenstwa. I tu zaczyna sie zlozonosc motywow, a upraszczanie ich do myslenia: byl Żydem i probowal to maskowac, jest niesmaczne chore i nie ma poparcia w dowodach historycznych. Fujka :P
      Podobna retoryke podejmuje sie teraz u nas w Polsce, to ze komus jest źle najczesciej zwala sie na Żydów, cyklistów i gender. Dodaje sie jakas fikcyjne nazwe na problem zeby go bardziej wyalienowac od zdrowego spokojnego srodowiska i moc do woli pietnowac. Inne narody (a poczucie tozsamosci narodowej o czym malo kto wie procz kulturoznawcow, wyksztalcilo sie w XIX wieku, to jest swieze i dosyc glupkowate na dobra sprawe), te same mechanizmy.

      Usuń