sobota, 15 lutego 2014

Heydrich i rozwój szermierki w SS cz. I


Skoro już jesteśmy przy sporcie to chwilkę przy nim na powrót przystańmy. Podobnie jak niezbyt udany artykuł Popplowa, w moje ręce w Halle nawinęła się książka autorstwa Berno Bahro o tytule „Der SS-Sport”. W przeciwieństwie do niedawno omówionego przeze mnie artykułu „Sport SS” jest pozycją genialną. Co prawda to pierwsze dzieło poświęcone historii sportu jakie czytam, jednak zrobiło na mnie kolosalne wrażenie.
            Autor wiele miejsca poświęca Heydrichowi i eksploruje dziedzinę, która przez jego dotychczasowych biografów była traktowana po macoszemu, czyli szermierkę. W sumie od lat trwa spór, czy Heydrich był, czy nie był dobrym szermierzem. Bahro jednoznacznie ucina te wszelkie dyskusje. Powołuje się tu na wcześniejsze dokonania sportowe Heydricha, które jasno świadczyły o tym, że ten naprawdę był utalentowanym sportowcem.
            Podobnie Bahro ucina dywagacje Popplowa na temat tego, że Heydrich miał „kompleks Żyda” (powtórzę po raz setny, dla świętego spokoju, żebym nie dostawała kolejnej porcji maili pt: „Pani Kasiu, czy Heydrich był Żydem?”. Badania genealogiczne nie doszukały się u niego żydowskich przodków). Potem przechodzi już do rzeczy, czyli skupia się na tym jak Heydrich wpłynął na rozwój szermierki w SS, ale i przybliża całą sportową karierę Reinharda.
            Tutaj również próbuje rozprawić się z mitem Heydricha, który nie miał podejścia do koni. Hipotezę o tym, że Heydrich nie należał do najlepszych jeźdźców wysnuł Deschner, najpewniej na podstawie tego, że szef RSHA dwukrotnie spadł z konia i dwukrotnie połamał sobie nos. Bahro ma odmienne zdanie argumentując, że Heydrich zdobył srebrną odznakę jeździecką i odnosił sukcesy w pięcioboju nowoczesnym. Który z panów miał rację? Trudno rozsądzić. Szczerze mówiąc znam paru jeźdźców, ale żaden z nich nie spadł z konia na twarz ani razu, nie wspominając o dwóch (bez złośliwości, ale to chyba wymaga specjalnego talentu). Z drugiej strony byle kto w pięciobój nowoczesny się nie bawi. Heydrich i konie jak dla mnie kwestia sporna. Być może wina leżała po stronie koni.
            Wróćmy jednak do meritum. Bahro opisuje również sukcesy na polu żeglarskim i wioślarskim. Tu powołuje się na Linę, która wspominała zwycięstwa Reinharda w żegludze z 1927 roku kiedy został mistrzem Morza Bałtyckiego, a w rok później mistrzem Morza Północnego. We wspomnieniach małżonki Heydricha, wydanie 2012 (Bahro używał 1976) jest również certyfikat z 1923 roku.
            Dzięki szermierce Heydrich zainteresował się pięciobojem nowoczesnym. Zaczął więc ćwiczyć także strzelanie, pływanie, bieganie i nieszczęsne jeździectwo. Nie udało mu się zakwalifikować do zawodów w 1927 roku, ale w roku następnym udało mu się zająć trzecie miejsce. Wśród marynarzy był najlepszy. To jednak wcale go nie zadowalało, bowiem trzecie miejsce to nie pierwsze, a ambicja Heydricha już wtedy nie znała granic.
            Prócz tego Heydrich w celach rekreacyjnych uprawiał tenis, piłkę wodną (SIC! na zdjęciu po lewo), lotnictwo, narciarstwo i bawił się także w dziesięciobój.Werner Best wspominał także, że Heydrich był doskonały w strzelaniu do rzutków (po niemiecku nazywa się to strzelanie do glinianych gołąbków, swoją drogą to musi być piekielnie trudna dyscyplina).
            Po wstąpieniu do SS Heydrich nie miał już tak wiele czasu na uprawianie sportu jak miało to miejsce w marynarce. Dopiero w 1934 po przeprowadzce do Berlina udało mu się wygospodarować na tyle dużo czasu by ponownie zacząć ćwiczyć. O godzinie 8 przyjeżdżał do swojego biura, ale najpierw szedł do Sali gimnastycznej, gdzie jego ćwiczył z Dr. Hoopsem. – opisywała Lina. Jak wyglądała jego kariera opisywałam już wcześniej: (http://plowabestia.blogspot.com/2013/04/heydrich-i-szpada-szermierz-cz-i.html)
            Jednak Heydrichowi nie wystarczał trening indywidualny i rozwój własnych umiejętności. W jego głowie zaczął rodzić się plan mający doprowadzić do upowszechnienia szermierki w SS. Z początku zmusił wszystkich współpracowników do ćwiczenia fechtunku, jednak nie każdy był do tego sportu stworzony i w zawodach z 1935 roku, w których Heydrich i jego ekipa wzięli udział nie udało im się nic zawojować. Heydrich musiał wymyślić coś, co sprawiłoby, że szermierka w szeregach Czarnej Gwardii byłaby uprawiana na wysokim poziomie. Do tego potrzeba było mistrzów i nauczycieli. Dla przedsiębiorczego Heydricha i to miało okazać się barierą do przeskoczenia. O tym jednak w następnym odcinku.
            
Na Podstawie
B. Bahro, Der SS Sport
IZF Monachium ZS 0270 
L. Heydrich, Muj zivot s Reinhardem 

Zdjęcia:
M. Williams, Heydrich, the biography, vol. I
L. Heydrich, Muj zivot s Reinhardem

3 komentarze:

  1. A to cwana bestia z tego Heydricha - taka nieustępliwa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. utalentowana bestia, szkoda ze nie wszystkie jego zdolnosci przysluzly sie rozwojowi sportu i wiekszosc zostala zmarnona na jego zbrodnicza dzialalnosc

      Usuń
    2. Nie da sie ukryc i calkowicie potwierdzam.

      Usuń