poniedziałek, 10 marca 2014

Heydrich - A walk in the black forest

         Na początku roku 2014 ukazała się książka o enigmatycznym tytule "Heydrich... a walk in the black forest". Ta dziwaczna pozycja dziś trafiła w moje ręce i niestety mimo szumnych zapowiedzi na amazonie pozycja Davida Challice jest absolutną klapą popełnioną przez kogoś, kto nie ma pojęcia o tym jak pisać. Z jednej strony autor próbuje porwać się na pewną fabularyzację zdarzeń dopisując gdzieniegdzie dialogi, z drugiej stara się opisywać wydarzenia jak klasyczną biografię. Ani jedno ani drugie Challicowi nie wychodzi. W urywkach beletrystycznych brakuje warsztatu i są one pisane jak klasyczny, dosyć słaby fanfic, a właściwie ta część fanfiction między jednym a drugim stosunkiem seksualnym bohaterów. Na całe szczęście przygody erotyczne Heydricha nie są szczegółowo opisywane (dlatego nawet jako fanfiction to dzieło po prostu nie działa i nie zadowoli nawet nastoletnich neonazistek śliniących się do Heydricha. Swoją drogą fuj, że tacy ludzie istnieją). Co do fragmentów opisujących życie Heydricha, to błąd błędem pogania i tak Ernestine Wilhelmine Heydrich staje się Sarah Heydrich, Bruno Heydrich zyskuje nazwisko po swoim ojczymie, co nie miało zresztą miejsca- na jednej z pierwszych stron 3 dosyć poważne pomyłki, a im dalej brniemy w "Spacer po czarnym lesie" tym jest gorzej. Zdjęcie Liny, Reinharda i Klausa podpisane jest jako "Heydrich, Lina and the Child"... Naprawdę pisząc książkę o Heydrichu autor nie wie które dziecko Heydricha jest które? Zadziwiającym jest, że mając do dyspozycji parę naprawdę solidnych opracowań o Heydrichu Challice popełnia błędy tego kalibru, że serce pęka. Dodatkowo obiecał on skupić się na tym czemu Heydrich dokonał swoich zbrodni. Rany. To by się dało zrobić fabularyzując, czy nawet gdybając i do gdybania mając talent. Challice go nie ma. Być może jest to wina jego nieobeznania z pisaniem jako takim, szczerze powiedziawszy nie wiem, nie widziałam jego innych pozycji. Niemniej szkoda miejsca na waszym Kindle'u i 4$ za tą bardzo mierną książkę. Sądzę, że nawet moi nastoletni czytelnicy byliby w stanie sami z dwóch artykułów o Heydrichu wykrystalizować lepszą i ciekawszą książkę niż to co zaserwowane jest w "A walk in the black forest".

Ocena:
Oceny od dzisiaj nazywają się twarzami zła. Stąd "Heydrich- spacer po czarnym lesie" otrzymuje jedną, smutną twarz zła. 

6 komentarzy:

  1. Ale tak formalnie to czym właściwie jest ta książka? Bo nie do końca rozumiem. To ma być fabularyzowana biografia? Opis z amazona to sugeruje chyba. Pytam z czystej ciekawości, bo czytać raczej nie zamierzam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o historii heydricha wbrew temu co pisze autor ktory mowi ze to o psychice heydricha xd
      cos takiego wlasnie formalnie jest to dziwczne

      Usuń
  2. Ja proponuje azeby juz nie pisano zadnych ksiazek o Heydrichu (chyba ze autorka tego bloga moglaby to uczynic) tylko wszczeto prace nad produkcja filmowa opowiadajaca o calym jego zyciu poczawszy od lat dziecinstwa i tych spedzonych w marynarce poprzez wstapienie do NSDAP i wspieciu sie na wyzyny kierownictwa SS a nastepnie zostanie protektoratem Czech i Moraw konczac na zamachu oraz pogrzebie. Oczywiscie mozna na zakonczenie filmu pokazac jeszcze -tak w skrocie - dalsze losy Liny oraz ich potomstwa. Taki film to naprawde chcialabym obejrzec (tylko ze do roli Heydricha musialby zostac wybrany ktos naprawde odpowiadajacy temu wzrocowi jezeli chodzi nie tylko o urode, posture co i ogolny wyglad ale tez barwe glosu) a szczegolonie zeby prawdziwie pokazywal jakim czlowiekiem byl naprawde Heydrich -jego prawdziwe oblicze - i czy rzeczywiscie byl az tak niewybaczalnym potworem zeby juz do konca wieszac na nim psy? :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie no potwor, skadze, zabil "tylko" kilkanascie milionow ludzi... jaki tam z niego potwor. filmow bylo juz sporo wsystkie rowno beznadziejne wiec ja bym wolala zeby filmowcy sie za heydricha nie brali, podobnie jak literaci pokroju bineta. ja jestem jednak za tym zeby analizowac to co w archiwach ew z ust swiadkow a i to filtrowac dosyc mocno, to nie jest latwa postac

      Usuń
    2. Ok owszem potwor (mimo to nie on osobiscie dokonywal mordow lecz mial od tego ludzi podobnie jak Hitler) ale dosc niejednoznaczny, sama piszesz ze trudna postac - dosc pogamtwana z jednej strony taka a z drugiej taka. A wiec w moim mniemaniu tym bardziej powinien powstac film bo ta postac jest w swojej skompikowanej strukturze przez to jest tym bardziej unikatowa - w tym starciu nawet Hitler z nia przegrywa:) Rozumiem Cie ze zywisz niechec z tego wzgledu ze pozostali filmowcy czy literaci nawalili i wszystko pokazali nie tak jak trzeba, ale zapewne to wina tego iz nie chcialo im sie zbytnio szukac i dociekac prawdziwych faktow a nie mitow jakie zbudowano na wizerunku Heydricha. Ja osobiscie uwazam ze gdyby ktos odpowiedni zabral sie za zrobienie filmu - tylko nie takiego co to trwa 2 h bo trzeba wymiescic sie w czasie i przez to mase watkow jest ucieta lecz jest podzielony na 2 lub nawet 4 czesci z ktorych kazda trwa gdzies ok. 2,5 h - to z pewnoscia taki obraz bylby wlasnie odzierceiedleniem relacji swiadkow oraz doglebnej analizy archiwow azeby nie byl w zaden sposob okrojony i nikt nie mogl mu niczego zarzucic jakoby mijal sie z prawdziwosci faktow i tamtejszej rzeczywistosci.Wiadomo ze nie byloby to latwe zadanie, ale w przypadkach innych postaci historycznych, ktore do dzis budza kontrowersje tez nie jest proste opisanie takowej osoby za pomoca slow czy obrazu w filmie, a jednak proby zostaja podejmowane i niekiedy nawet z dobrym skutkiem. A ryzyko ze nie wszystkim sie spodoba bylo jest i bedzie zawsze niestety takie zycie:)

      Usuń
    3. Wiesz, obcuje troche z filmem i nie uznaje filmu za tworzywo nadajace sie na Heydricha, po pierwsze to musialoby sie zamknac w max 3 godzinach i to juz sprawia ze heydricha sie splyci wiele sie pominie i bedzie z tego mega kupa, dwa to budzet a nikt nie da kasy na taki film bo taki film mialby znikoma widownie nie czarujmy sie a trzy aktorzy ktorych dobranie byloby tez karkolomne. nawet dokument musialby byc bardzo skrotowa forma, naprawde najpierw niech ktos napisze (moze ja hoho) ksiazke tak porzadna i dokladna jak Hoehne o Canarisie to ja wtedy umre spelniona.

      Usuń