czwartek, 19 czerwca 2014

Opracowanie artykułu z "Historia" z października 1978 cz. I

Lina Heydrich w rok po śmierci męża - zdjęcie z artykułu
 Po wielu trudach udało mi się uporać z artykułem pochodzącym z francuskiego miesięcznika "Historia". Znajdowały się w nim fragmenty wywiadów z Liną. Jej opowieści poświęcone są... pieniądzom i materialnemu aspekcie życia w przeważającej większości. Zaczyna się grubo bo od wyliczania pensji i jak słusznie zauważyła Katarzyna, moja dziewczyna: nie pamiętała jak dokładnie wyglądał dzień ślubu, ale doskonale wiedziała ile zapomogi dostała za śmierć syna. I z tą myślą zapraszam do lektury. Jak zwykle wszystko, co pochodzi od Liny proszę przesiać mocą swojego umysłu.

             Na początku znajduje się krótka wzmianka o samym Heydrichu. Informuje nas o tym, o czym zapewne każdy z moich czytelników (a także czytelników Wikipedii, ale to już inna sprawa…) wie, że zmarł on w wyniku zamachu 4 czerwca 1942 w Pradze, zamachowcy byli przedstawicielami czeskiego ruchu oporu, Heydrich zaś piastował stanowisko Zastępcy Protektora Czech i Moraw, a także o tym, iż dzięki inteligentnej polityce kija i marchewki udało mu się stworzyć coś na kształt klimatu współpracy pomiędzy ludem czeskim i okupantem (nihil novi.) Dalej znajduje się informacja, iż po jego śmierci Lina Heydrich za zgodą Hitlera pozostała w Pradze razem z dziećmi.  W Panenskich Brezanach, dzięki wrodzonym zdolnościom pomnażania swoich pieniędzy, a także dzięki przymusowej "pomocy" więźniów z obozów koncentracyjnych, udało jej się stworzyć małe gospodarstwo, dzięki któremu była w stanie polepszyć swoją sytuację materialną. Sama zainteresowana wspomina, że jej życie nie należało do łatwych, mimo oszczędności, które posiadała. Możemy dowiedzieć się, że Reinhardowi pełniącemu funkcję Zastępcy Protektora należało się 1700 Reichsmarek , zaś po jego śmierci otrzymywała ona jedynie 1100, zaś po śmierci Klausa otrzymała do tego dodatek w wysokości 460 Reichsmarek. Dalej wspomina ona, że, kiedy upadek III Rzeszy zdawał się być nieunikniony, przypomniała sobie słowa jej męża, wypowiedziane na łożu śmierci:  „Jeśli Rzesza zostanie pokonana nie szukaj mieszkania w Berlinie, nie zatrzymuj się w Pradze,  ponieważ pełne są kłamców i złodziei, a musisz się liczyć z odwetem zwycięzców”. Pani Heydrich z owej cennej rady skorzystała dopiero pod koniec wojny; najpierw próbowała uzyskać pomoc od Himmlera, ten był jednak zajętymi innymi, poważniejszymi problemami, niż pomocą wdowie i sierotom, musiała więc działać sama.  Najpierw wysłała na Fehmarn dzieci, potem zaś do nich dołączyła. Opisuje, że Panenskie Brzerzany opuściła dokładnie 18 kwietnia 1945 roku. Zajęło jej pięć miesięcy, by przygotować i odbyć podróż tak, by skutecznie uniknąć wykrycia. Miała ze sobą niewielką przyczepę, którą sama pchała, czasem jednak ciągnęły ją samochody. Gdy spotykała na swojej drodze niemieckich żołnierzy, podawała swoją prawdziwą tożsamość, dla wszystkich innych miała przygotowaną zmyślną bajeczkę o chłopce, która zgubiła swoje dokumenty, teraz zaś ucieka przed Rosjanami. Przyczepka była wypełniona warzywami, a także pomniejszymi zwierzętami gospodarstwa domowego, tak, aby uwiarygodnić całą historyjkę. Zazwyczaj nie miała dzięki kamuflażowi żadnych problemów, czasem jednak sytuacja była zbyt niebezpieczna, na szczęście pani Heydrich była (posłużę się tutaj jej własnym cytatem, ocenę tych słów pozostawię Wam, drodzy czytelnicy) „młoda i posiadała pewien urok osobisty” (ciche lol), dzięki czemu udawało jej się wyjść z opresji obronną ręką.

3 komentarze:

  1. Takie proste pytanie od prostego prostaka: czy na blogu opisuje/opisywać będzie Pani również powiedzmy, bardziej zawodowe aspekty zycia Heydricha? Oczywiście są artykuły np. o Nocy Długich Noży lub o Nocy Kryształowej, ale mam wrażenie, że nie wyczerpuje to tematu.
    Żeby nie zaciemniać a rozjaśnić - bardziej mnie interesuje powiedzmy - administracyjno-mechaniczny Heydrich, ze wszystkimi kombinacjami i machinacjami wewnątrz nazistowskimi. I właśnie pod tym kątem dla mnie jest ta postać nader interesująca: umiejętność poruszania się po bagnie lub wygrywania bojów w kłębowisku żmij. Czy może być również coś na ten deseń, czy też żądania/oczekiwania świeżych czytelników nie są brane pod uwagę ;) ?

    OdpowiedzUsuń
  2. bedzie, ale nie chce pracowac na polmaterialach ksiazkowych i czekam na pudlo dokumentow z ifz i na wyjazd dlyzszy do bundesarchivu zeby miec material archiwalny i ladnie jeden po drugim tutaj opracowac. poki co tenze jest w drodze xd

    OdpowiedzUsuń
  3. O, to bardzo fajnie :)
    No to czekamy...

    OdpowiedzUsuń