piątek, 4 lipca 2014

Opracowanie artykułu z "Historia" z października 1978 cz. II

Reklama pensjonatu Liny
Podobnie jak w poprzednim odcinku proponuję zachować zdrowy dystans do słów Liny. 

W końcu pani Heydrich udało się już znaleźć na Fehmarn, gdzie odnalazła rodziców i dzieci. Po pierwszym miesiącu pełnym szoku i napięć, życie musiało jednak wrócić do normy. Żona jednego z najpotężniejszych ludzi w Trzeciej Rzeszy postanowiła zostać hotelarzem. W willi, w której ona i jej mąż zamieszkali się w 1936 roku i od tego czasu spędzali tam wakacje i gdzie potem Reinhard starał się bywać tak często, jak go tylko możliwe, często nawet używając  prywatnego samolotu, założyła hotel, który szybko odniósł wielki sukces.  Wiele osób, zarówno Niemców jak i cudzoziemców chętnie płaciło za to, żeby jeść posiłki tam, gdzie stołowało się wiele ważnych postaci III Rzeszy, spać w pokoju,  w którym spał Himmler (sic! dobry pomysł na biznes) lub w którym Reinhard Heydrich, być może paląc kubańskie, najdroższe cygaro (nazizm taki straszny, cygara takie wyrafinowane…) knuł, jakby tu pogrążyć w chaosie Europę (tłumaczenie dosyć swobodne, ale oddaje powagę artykułu).
  Heider poszedł do szkoły i zaczął studiować inżynierię. Silke i Marte również podjęły studia, pomagając równocześnie matce w prowadzeniu hotelarskiego biznesu. Silke, która miała piękny głos zaczęła odnosić pewne sukcesy jako śpiewaczka operowa,  Marte zaś zajęła się na poważnie krawiectwem. Kiedy rodzina Heydrichów zaczęła już odczuwać pewną stabilizację, zaczęły się kłopoty. Tajemniczy pożar zniszczył hotel.  Kiedy Lina chciała uzyskać na jego odbudowę fundusze z urzędu miasta burmistrz poinstruował ją, że ma małe szanse na uzyskanie jakichkolwiek środków, kiedy zaś coraz mocniej nalegała powiedział, że nie chce się znaleźć na okładce "Der Spiegel" za pomoc wdowie Heydricha. Lina Heydrich musiała zapracować jakoś na życie, co było ciężkie, nie mogła bowiem znaleźć żadnej pracy przez polityczną zawieruchę, na domiar złego Silke ciężko zachorowała i musiała zrezygnować ze śpiewu. Sama Lina przyznawała, że do dziś, kiedy wspomina ten okres, chce jej się płakać. Rodzinie Heydrichów udało się jednak przetrzymać ten ciężki czas, Silke wyzdrowiała,  Linie, dzięki pomocy rodziców, udało się stanąć z powrotem na nogi i odbudować mały pensjonat, Heider ukończył studia inżynierskie. Marte poślubiła rolnika i również osiadła na  Fehmarn, Silke wyszła z kolei za mąż za pracownika szpitala w Hamburgu. W dniu udzielania wywiadu Lina miała 67 lat. Autor stara się być przychylny Linie i podkreśla, że mimo iż w dniu udzielania wywiadu Lina Heydrich miała 67 lat, to jej twarz nawet w tym wieku nosiła ślady dawnego piękna (sic!).  Powołuje się także na jej brata, który również mieszkał na Fehmarn i, według słów autora, zawsze był anty-ss (co było oczywistą nieprawdą, radzę spojrzeć chociażby do Deschnera, czy nawet do książeczki samej pani Heydrich, gdzie wspomina ona, że jej brat czynnie indoktrynował Reinharda) . Pani Heydrich urządziła się zresztą na stare lata całkiem nieźle, mieszkała bowiem w dwunastopokojowym pensjonacie, z małym stawem i kaczuszkami umilającym czas jej gościom. W sezonie turystycznym pomagała jej zatrudniona pokojówka, oraz Marte. Resztę czasu w roku spędzała ze swoim samochodem – Renault 4, którym jeździła na pobliski rynek. W święta i urodziny była w tym czasie otoczona przez sześcioro wnuków, siódmy zaś był w drodze. Heider objął ważne stanowisko. Silke mieszkała w Hamburgu, zachowała dawną urodę i talent do śpiewania, Marte zaś prowadzi spokojne życie gospodyni domowej. Raz w roku, cała rodzina miała się spotykać się w Berlinie na Cmentarzu Inwalidów przy nieoznaczonym grobie Reinharda.

Zdjęcie:
M. Williams, Heydrich: The biography vol. I 

4 komentarze:

  1. Jeśli chodzi o sam hotelik - reklama raczej nie zachęca, wygląda trochę jak z horroru ;) Obawiam się, że dziś tak samo, jak wtedy, można byłoby zbić niezły interes tego rodzaju (łóżko H., cygara itd.), może nie akurat w tym miejscu, bo Niemcy chyba dość ostrożnie podchodzą do tej przeszłości (chyba, że się mylę?), ale tak ogólnie - nadal jest popyt na takie atrakcje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. on sam spłonął w późnych latach 60 niestety a z nim wiele pamiatek i dokumentow przez ktore biografowie H xD w tym nawet taki amator jak ja maja problemy

      wilczy szaniec jest takim nazi lunaparkiem gdzie chetnie przyjezdzaja hajlujacy niemcy :P brrr

      Usuń
    2. Coś w tym jest. Wilczy Szaniec to moje okolice z dzieciństwa ;)

      Usuń
    3. duza ilosc zegarkow z hitlerem :D

      Usuń