sobota, 5 lipca 2014

Opracowanie artykułu z "Historia" z października 1978 cz. III

Heydrich na wakacjach na Fehmarn
 Lina coraz bardziej odpływa, więc zwiększajcie dystans:
 
     Ci, którzy próbowali skontaktować się z Liną Heydrich i udawało się im zdobyć jej numer telefonu na  Fehmarn byli przekonani, że popełnili błąd, kiedy z słuchawce odzywał się przyjemny  (mocno subiektywna, moim zdaniem, ocena) głos: "Frau Maninen". W rzeczywistości była to wdowa po Heydrichu, która powtórnie wyszła za mąż za Fina o nazwisku Maninen, mieszkając nawet  przez jakiś czas w Helsinkach. Lina, jak wiadomo, po jakimś czasie wróciła jednak na Fehmarn, przedstawiała się jednak nazwiskiem aktualnego męża. Autor sugeruje, iż pod wieloma względami Lina Heydrich nie poświęcała się dla Trzeciej Rzeszy jedynie jako oddana domostwu dobra matka i żona.
 W końcu to ona w 1931 roku jako świeżo upieczona panna młoda, przedstawiła Heydricha Himmlerowi. Była pierwszym sekretarką męża rok przed tym, zanim SD stało tak ogromną organizacją (nie sądzę). Potem, mimo, że nie była bezpośrednio w działalność Heydricha zaangażowana, według jej słów odgrywała niemałą rolę w przebiegu jego politycznej kariery. Jej wspomnienia wydawały się autorowi wyjątkowo dokładne, jej odpowiedzi mało inwazyjne, opinie zaś dosyć szokujące, bazujące widocznie na faktach podawanych jej przez męża. Kreślą one portret Reinharda bardzo różniący się od tego, jaki wydają się tworzyć fakty historyczne. Pozwolę sobie zacytować: „Błędem jest sądzić, że mój mąż był nazistą. Nie był nawet zwolennikiem Hitlera. Początkowo, gdy był oficerem marynarki, wyśmiewał jego tyrady. Potem, kiedy zobaczył rezultat jego idei i jego konsekwencję, musi przyjąć jego słowa poważnie. Hitler był dla niego ucieleśnieniem  pomysłu na kraj i myślę, że, jak w przypadku większości Niemców widział w nim możliwość zmniejszenia konsekwencji pierwszej wojny światowej. Jako, że mój mąż był ambitny, odkrył, że może zrobić błyskotliwą karierę i, w tym samym czasie, pomóc krajowi – wybrał taką drogę w dniu, w którym aplikował o pracę u Himmlera. Reinhard był podekscytowany zadaniem, które ten zlecił mu na rozmowie kwalifikacyjnej i w mniej niż pół godziny naszkicował schemat działania. Kiedy dowiedział się, że jego pomysły będą realizowane, pomyślał o tym jak o wspaniałej przygodzie (SIC!) i bezmyślnie się temu oddał. Wierzę, że nie tylko kochał robić to, co robił, ale dodatkowo był w tym naprawdę dobry (SIC!!!). Był urodzonym policjantem, posiadał pewien rodzaj inteligencji myśliwego, która pozwalała mu wyprzedzać pomysły jego wrogów, zanim jeszcze sami na nie wpadli.
         Pewnego dnia sama stałam się ofiarą jego niesamowitej prędkości myśli i umiejętności analizowania sytuacji. To było w 1941 roku, przed jego powołaniem w Pradze. Musiałam dostać się z Berlina do Fehmarn. W tym czasie nie miałam jeszcze samochodu. Przed moim wyjazdem z Berlina, Reinhard powiedział Schellenbergowi, jednemu ze swoich kolegów z pracy, który był w Lubeck, żeby zabrał mnie ze stacji i odwiózł do domu, ponieważ był w trakcie jednej z misji i korzystał ze służbowego samochodu. Tak się stało. Schellenberg faktycznie wyciągnął mnie z pociągu i zabrał na Fehmarn. Po drodze odwiedziliśmy kilka wiosek w Holsztynie, które pokazałam mu z przyjemnością. Kiedy wróciłam do domu, czekał na mnie telegram z podpisem Reinharda i zawierał tylko tych kilka słów: "Mam nadzieję, że było miło. Dlaczego trzy godziny spóźnienia?" Byłam w szoku. Faktycznie spóźniliśmy się tylko trzy godziny, wydawało się, że Reinhard przewidział to i dokładnie śledził nasze kroki co do minuty. Kiedy zapytałem go, jak dokonał tego wyczynu, po oczywistej scenie zazdrości, po prostu powiedział do mnie: "Po pierwsze, byłbym królem głupców, jeśli będąc szefem ochrony partii, nie byłbym w stanie wiedzieć, co robi moja żona. Następnie, wiedziałem, że Schellenberg nie przegapi okazji do oczarowania Cię, Ty zaś, przez kurtuazję, nie będziesz skłonna mu ulec. Wreszcie, ponieważ nie ośmielił się przekroczyć pewnej granicy i nie był w stanie zatrzymać się po drodze w barze lub restauracji, ponieważ za bardzo bał się, że zostanie zauważony, mogliście rozwijać swoją znajomość jedynie w samochodzie. Jeden z moich agentów śledził was i byłem informowany o każdym waszym przystanku w drodze. Voilà. Teraz, skoro już wiesz, że wiem wszystko, nie rób tego więcej... "
A to jak tę historię przedstawia Schellenberg:  http://plowabestia.blogspot.com/2013/09/zatrute-martini-rzecz-o-walterze.html

24 komentarze:

  1. nie chce bronic pani Liny ale mysle ze upływ czasu spowodowal pewne uproszczone widzenie przeszlosci. R. H. mogl istotnie nie podzielać zachwytu nad A. H. gdyż początkowo był on postrzegany w warstwach "dobrze wykształconych z wielkich miast" jako postac mało znaczaca czy wręcz groteskowa a przypadek z Schellenbergiem to chyba skutek lektury przez Reinharda zbyt wielu powieści szpiegowskich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zjadlo mi komentarz, poplacze sie, a byl taki ladny ;_;
      pisalam o tym, ze Lina od poczatku miala sklonnosc do upraszczania przeszlosci vide dokumenty w IFZ czy wywiad do Jasminu i wykazywala sie ogromna bezrefleksyjnoscia.
      co do Reinharda to rzeczywiscie on nie podzielal zachwytu nad Hitlerem od poczatku i tu nie pisalam zadnego Sic w nawiasie bo sa zeznania potwierdzajace wersje Liny, czyli jego znajomi z marynarki, ktorzy narzekali, ze on byl politycznym ignorantem i polityke mial w nosie.
      mnie w tym fragmencie wywiadu ubodlo najmocniej to: Wierzę, że nie tylko kochał robić to, co robił, ale dodatkowo był w tym naprawdę dobry - co pokazuje jak malo wiedziala Lina o Heydrichu a jak stara robic sie na eksperta. Same słowa Heydricha, ze jest koszem na smieci Trzeciej Rzeszy, czy wyznania Schultze, jego przyjaciela, czy mowa pozegnalna Himmlera i wiele innych, nawet wzmianka w przytoczonej tu "Mojej misji w Gdańsku" potwierdzaja, ze Heydrich wcale taki zadowolony ze swojej pracy nie byl, a sama Lina we wspomnieniach pisala, ze ciazyla mu ta robota, ale ciagle jakos znajdowal na nia usprawiedliwienie. A tu ona nie dosc ze przeczy sama sobie, to miala doskonala okazje do obrony meza w sposob zrownowazony i taki, ktory nie przynioslby wiekszej szkody w przeciwienstwie do tego co robi w ostatniej czesci wywiadu ktora zapostuje pozeniej.

      Usuń
  2. tak to prawda ta gzesc jej wypowiedzi jest kuriozalna choc znow nie tak bardzo moze znajac jej zapatrywania i oglad sytuacji z drugiej strony dlugo mozna sie zastanawiac co sie dzialo w glowie R.H. w czasie podejmowania kluczowych decyzji takie zjawiska jak upojenie wladza chec psychologicznej kompensacji poczucie wyzszosci jednoczesnie i pewnie wiele innycz odczuc nie byly mu obce.na marginesie-bardzo ciekawy artykul jak wiele innych tu publikowanych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ^^
      Co bylo w glowie Heydricha nie dowiemy sie zapewne nigdy, jedno jest pewne, nie był to ład i porządek

      Usuń
    2. Byc moze ze ie byl tam lad i porzadek ale z pewnoscia tlil sie tez taki w niej chaos jak w glowie wspomnianego wyzej A.H.

      Usuń
    3. neurotycy juz tak mają

      Usuń
    4. ale i tak zawsze przegrywaja;D Mam nadzieje tylko ze ty do nich sie nie zaliczasz?:/

      Usuń
    5. alez oczywiscie, ze sie zaliczam, ale uporalam sie ze swoja nerwica rok temu :P

      Usuń
    6. Ooo i z kim ja tutaj wgl pisze:P ale pewnie to rowniez milosc przyczynila sie do uporania sie z ta nerwica?:;)

      Usuń
  3. tak, mysle ze kwestia sposobu myslenia to rzecz podstawowa w przypadku R.H. bo tutaj nie może być mowy o jakims tępym biurokratycznym schemacie postepowania, jaki często ma być typowy, dla nazistów takie podejście wystepowalo oczywiście ale raczej wśród funkcjonariuszy średniego i niższego szczebla, Heydrich zupełnie nie pasuje do tego wzorca.mysle ze jeden z elementow jego aktywności musial mieć zrodlo we wierze w stworzenie nowej przestrzeni geopolitycznej i rasowej i ze to było autentyczne a nie tylko jak czasem się to przedstawia dzialal tak by jego pryncypal HIMMLer był kontent a to z kolei zapewnialo kolejny awans, co zapewne LINa przyjela by z nieskrywana radoscia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydaje mi sie ze on srednio w to wierzyl na co wskazuja dosc liczne uwolnienia jakich dokonywal za namowa swojego brata i przyjaciela z dziecinstwa, czy nawet dalszych krewnych (ostatnio do mnie splynela taka historia) wiec wydaje mi sie ze fanatykiem on nie byl, a zwyczajna biurwą-karierowiczem, ktora kieruje sie przede wszystkim swoja wygoda

      Usuń
    2. czyli takim samym pustakiem jak spora wiekszosc ludzi majacych wladze

      Usuń
  4. oczywiście musimy rozroznic miedzy tym co się mowi prywatnie atym co oficjalne ale przemówienie R.H. do przedstawicieli Rzeszy w Protektoracie z 2 .10.41 w palacu czerninskim sporo mowi o jego wizji i nie kloci się to w żaden sposób z oportunizmem a wręcz przeciwnie.jest to tez na pewno gra i kreowanie wizerunku gorliwego obroncy interesow państwa trzeba jednak mieć na względzie ze opinie tzw. prywatne mogą również pokazywać fałszywy obraz w tym przypadku mozenawet dochodzilo do wykreowania siebie niemal na ofiare nieubłaganych ale koniecznych procesow decyzyjnych to spotykane zjawisko u osobowości o cechach socjopatycznych (manipulacja otoczeniem w kregach zarówno oficjalnych jak i prywatnych)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiscie ze tak, a powiedzmy sobie szczerze, ze jak ma sie w rodzinie kogos kto piastuje urzad jakis tam i popatrzy jaka jest przepasc miedzy tym co "mysli" oficjalnie a co prywatnie to jest to nieraz taki rozstrzal, ze mózg po scianach bryzga. I rzeczywiscie nie wiadomo ktore ja jest bardziej prawdziwe, a moze ob i prywatne i zawodowe sa tak samo prawdziwe, ale znajac chec przypodobania sie ogólowi i jednoczesna chec bycia ponad nim jaka reprezentowal heydrich to to co myslal prywatnie lezalo raczej glebiej jego prawdy o sobie, ale to nie zmienia faktu, ze my mozemy miec prawdy zgoła inne.
      Co do postawienia mu diagnozy socjopaty to ja bym sie wstrzymala z takim osądem, tym bardziej jak się o socjopatii i psychopatii poczyta wiecej niz na wiki :P

      Usuń
    2. gwoli scislosci nie twierdze ze heydrich byl socjopata tylko ze u takich osob czesto wystepuja stany manipulacji otoczeniem poza tym mogl posiadac tylko pewne cech y odstepstw od normy ale oczywiscie tylko specjalistyczne badania moglyby to wykazac. tak wiec to tylko spekulacje. caly ten fragment mial ogolniejszy spekulatywny wymiar i w zasadzie nie odnosil sie do R.H.po prostu dla mnie to jednak w niektorych aspektach to czlowiek enigma i lubie czasem pomyslec o nim na rozne sposoby, tak ze to tylko luzne rozwazania w stylu "moze tak bylo ale moze to zupelnie falszywy trop i bestia plowa znow zwiala spod soczewki mikroskopu, pozdrawiam ;)

      Usuń
    3. ja za to uwazam, ze wiekszosc ludzi posuwa sie do czegos takiego. malo to na uczelniach czy w pracy osobnikow ktore do przelozonego mowia jedno; boze pana ksiazki sa takie cudowne (w celu otrzymania piateczki na semestr) a po wyjsciu mowia; ale z niego debil.
      czy to socjopatyczne/ nie wydaje mi sie, raczej na wskroś ludzkie, ale u heydricha przybralo forme ekstremalną.

      on jest bardzo szerokim typem i wszystko w nim kontrastuje stad trudno go sklasyfikowac i trzeba sie nad tym napocic i to mocno, a czy sie mialo racje zweryfikowac moga jedynie zaswiaty

      Usuń
  5. tak tez mysle ze jego osobowość to swoiste kontinuum wielu elementow powiązanych i toczących ze sobą potyczki w skali mikro z czego wynika dość osobliwy konglomerat cech i dlatego glownie jest interesującym przypadkiem zwazywszy na jego rozliczne talenty. temat bez końca praktycznie dla mnie zupełnie inny swiat niż "nudni urzędnicy śmierci" pokroju Eichmanna czy Globocnika o których ciężko nawet cos ciekawego powiedzieć. poza tym mysle ze Reinhard naprawdę kochal muzyke wiec nie mogl być tak zwyczajnie zly i proszę to ostatnie odczytac z pewna doza dystansu bo przecież to niewiele znaczy (Mengele podczas selekcji na rampie kazal by mu przynoszono adapter i plyty co jest znanym dobrze faktem)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę dla nas jego czyny są absolutnie karygodne i to nie podlega wątpliwości.
      Ale ja personalnie z moim poglądem na dobro i zło nie uważam, że Heydrich był do końca zły. On był złym człowiekiem na polu zawodowym. Zdecydowanie i pod wzgledem podejmowanych decyzji i pod wzgledem tego jak traktowal swoich pracownikow, czy ogolnie ludzi. W biurze byl zwyczajnie podly i rzeczywiscie nosil zachowania socjopatyczne. Tak jakby mundur i biurko byly dla niego zbroja i murem a on sam zakladajac go przemienial sie jak czarodziejka z księżyca. Ale to nie zmienia faktu, że jako ojciec był człowiekiem dobrym i wiele osób takiego ojca by sobie życzyło. Tak samo z jego znajomymi, przyjaciółmi, których wbrew temu co mówiła lina, jednak miał.
      Opisy Heydricha, ktore poczynili jego wspolpracownicy i rywale sa diametralnie rozne od tego jak opisuja go osoby ktore znaly go na polu personalnym. Osoby mu dalsze widzialy go jako jakies posepne potezne bostwo. Wydaje mi sie, ze on musial swietnie znac sie na ludzkich nastrojach i aktorzyc zeby wytwarzac taka aurę (trochę jak z tą sową: https://www.youtube.com/watch?v=zr0f7W9QLZ4 nawet jest do niego podobna, szczegolnie w formie skurczonej), ale te zdolnosci sie wyksztalcaly u niego cala mlodosc praktycznie od dziecinstwa do konca marynarki i byly to karkolomne proby, bo Heydrich byl osoba 'socially awkward". Ten rozdzial Heydricha nie dawal mu chyba spokoju. Z jednej strony chcial sie piac coraz wyzej, z drugiej jezdzic rowerem po Fehmarn i zjadac ziemniaki z zsiadlym mlekiem. Chcial dobrze, robił źle. Juz na poznych filmach z 41/2 widac jak sie caly "telepie" i gubi. chyba najbardziej widoczne jest to jak zwiedza Hradczany, czy te mysli samobojcze i chec odejscia w mlodym wieku. wydaje mi sie ze to sa echa wlasnie tych potyczek ktore toczyly sie w skali mikro.
      Argument z muzyka do mnie w ogole nie przemawia. Nie rozumiem jak muzyka ma niby wplywac na moralnosc czlowieka. To ze Heydrich znal sie na tym, doskonale gral w zaden sposob nie wplywal na to jakim byl czlowiekiem. Axl Rose tez robi muzyke, a czy jest wzorem do nasladowania? :D raczej nie. Determinacja, talenty i ambicja sa dosyc neutralne, podobnie jak przedmioty, ale to od czlowieka zalezy jak ich uzyje.

      Usuń
    2. zgadzam sie dlatego "argument muzyczny" mial w zalozeniu zartobliwy wydzwiek chodzilo mi o nawiazanie do popularnego powiedzonka ze muzyka lagodzi obyczaje moze jest tak ale u ludzi ktorzy sie na niej nie znaja .znajac paskudne despotyczne zachowania wielu slawnych muzykow zwlaszcza dyrygentow moge sobie latwo wyobrazic kogos kto odstrzelil kilka osob po czym dla ukojenia irytacji przygrywa sobie na pianinie lub skrzypcach sonaty Mozarta czy partity Bacha

      Usuń
    3. muzykom wiele sie wybacza, szczegolnie 'genialnym" kompozytorom, tak dlugo jak nie sa brunonem heydrichem, ktory zostal zapomniany tylko i wylacznie ze wzgledu na paskudnego syna. a muzyka heydricha seniora jest naprawde ciekawa i wg mnie nie jest to marna kopia wagnera jak probuja to zarzucic niektorzy biografowie heydricha juniora (ktorzy ani na muzyce ani na historii specjalnie sie nie znaja)

      Usuń
    4. wlasnie to jest straszne ten rodzaj tzw. poprawnosci politycznej, ktora w istocie stanowi te "sluszna" cenzure. nieliczne fragmenty utworow Brunona jakie udalo mi sie uslyszec (glownie jako tlo muzyczne do filmow biograficznych o R.H., o zgrozo) mieszcza sie wg mnie w szerokim spektrum poznoromantycznej muzyki niemieckiej i jest to przyzwoicie zrobione nawet jesli brak tam nowatorskich rozwiazan. juz sobie wyobrazam nazwisko Heydrich na afiszach abonamentowych koncertow filharmonicznych zwlaszcza w Niemczech - bylaby jatka niemozliwa muzycy odmowili by wystepow tak jak w czasach III Rzeszy nie mozna bylo grac kompozytorow zydowskigo pochodzenia, bylyby protesty i oskarzenia o propagowanie nazizmu, a przeciez to chodziloby o Brunona nie Reinharda !

      Usuń
    5. z nieco obszerniejszych fragmentow jakie slyszalam na wykladzie o brunonie, to w jego piesniach jest sporo elementow ekspresjonistycznych. i na tym wykladzie oczywiscie jeden osobnik bardzo sie czepial ze w ogole taki wyklad zorganizowano i najlepiej heydricha seniora zapomniec calkowicie, co jest dla mnie absolutna bzdura i wlasnie takim nazistowskim spojrzeniem, ze niewygogne trzeba zlikiwidowac

      Usuń