czwartek, 6 listopada 2014

The Mirror Caught The Sun - John Martin

Okładka z: http://www.johnmartincomedy.com/4.html



        Od razu na wstępie zaznaczę, że mimo tego, iż znam osobiście autora tej pozycji, to znajomość z nim nie wpłynęła na ocenę, jaką wystawiam.
      "The mirror caught the sun” to dość krótka książeczka napisana przez Johna Martina. Wygląda ona dość niepozornie i to sprawiło, że początkowo nie byłam dobrej myśli.
Wątpliwości zostały rozwiane wraz z jej otwarciem. Zacznijmy od tego, że nie jest to książka historyczna, nie jest to też beletrystyka, nie jest to też sensacyjny paszkwil, jakich wiele już czytałam. Martin opisuje zamach na Heydricha z wielu perspektyw i płynie poprzez temat dość eseistycznie. W sumie książka ta bardzo przypomina bloga i stąd rozumiem, czemu autor miał pewne trudności z wydaniem jej i zdecydował się na self-publishing. „ The mirror...” wymyka się wszystkim szufladkom. Martin wplata w swój potok fragmenty wywiadów z różnymi osobami. Mnie najbardziej zainteresował ten z Heiderem Heydrichem. Jak zwykle zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie i dla mnie stanowi creme de la creme tej pozycji. Martin przywołuje parę anegdot jakie opowiadał mu syn Heydricha, między innymi, to, że jako dzieci Klaus i Heider myśleli, że cygara na biurku ojca (którego nazywali po prostu „Papa”) to jakieś słodycze. Próbowali je zjeść i się pochorowali. Heider wspominał także, że autorzy mają tendencję ignorować fakt, że jego ojciec grał równie dobrze na pianinie, co na skrzypcach. Z innych ciekawostek, tym razem poza książkowych, to autor i Heider są przyjaciółmi.
    „The mirror...” skupia się także na osobach zamachowców i poniekąd udaje się Martinowi pokazać Gabcika i Kubisa jako prawdziwych ludzi, nie jako posągowe figury i czeskich bohaterów bez skazy, ani nie jako dwóch bezimiennych nieudaczników, jak często ma to miejsce w zachodnich pozycjach. Uzyskanie tego wyważonego obrazu w znacznym stopniu umożliwiła znajoma Kubisa, Edna Ellison, którą Martin oprowadzał po Pradze.
     Martin poświęcił wiele stron swojej książki na opis miejsc, dzięki czemu pozycja nabiera wielkiej plastyczności. Przeszłość notorycznie splata się w niej z teraźniejszością, ale nie w sposób w jaki zrobił to Binet, w swojej fatalnej książce. Martin potrafił wyważyć wszystkie elementy i stworzyć dziełko, które bawi i uczy, bardziej niż wiele pozornie "poważniejszych" pozycji. Overall bardzo polecam. Mój jedyny zarzut polega na tym, że mogłaby być dłuższa i zdecydowanie by na tym zyskała.
    Zamówić można ją ze strony autora: http://www.heydrich1942.com/

Ocena: 

5 komentarzy:

  1. wiem, ale naprawde malo co w temacie jakichkolwiek nazistow da sie czytac bez wiekszych zgrzytow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szczególnie wtedy gdy dysponuje sie tak szeroka wiedza na ich temat^^

      Usuń
    2. no co przeciez to prawda:)

      Usuń