czwartek, 11 grudnia 2014

Heydrich i Wallenstein



Wallenstein

W 1942 roku, podczas pełnienia funkcji zastępcy Protektora Rzeszy, Reinhard Heydrich zaczął bardzo mocno interesować się postacią Albrechta Wallensteina. Zwykł on czytać o swoim przedmiocie zainteresowania do samego rana. Leżał wtedy na dywanie i oddawał się lekturze. Heydrich miał przeczytać wszystko co było wydane na jego temat. O ile z literatury popularnej to Lina czytała mu od czasu do czasu na głos fragmenty dzieł, to dla Heydricha nie było problemem „połykanie” kolejnych monografii o Wallensteinie. By zebrać swoją kolekcję, Heydrich zlecił adiutantom by szukali historyków, czy dziennikarzy, którzy gromadziliby nowe materiały. Co niedzielę jeździł też na wycieczki do Frýdlantu (który jest około 10 kilometrów od obecnej granicy z Polską) gdzie Wallenstein rezydował. Podróże te zaczęły obejmować także wszystkie posiadłości, folwarki i inne miejsca związane z osobą Albrechta W. Chociaż Heydrich przez krótką chwilę zajął się też Przemyślidami i odwiedzał grób świętej Ludmiły, to zaraz potem powrócił do Wallensteina. Lina wypowiadała się o tym podczas wywiadu z wydawcą Deschnera, z pewnym zdziwieniem. Dziwiła się, że mąż, który zazwyczaj był pragmatyczny popłynął tak mocno w nowe hobby i potrafił do tego stopnia zafascynować się jakąś postacią. „Czegoś mu zadał” – kwitowała. Deschner twierdzi tu, że Heydrich inspirował się poczynaniami Wallensteina i upatrywał w nich paraleli z własnym położeniem, co później wykorzystywał w prowadzeniu polityki w Protektoracie. Nacisk kładł on na to, że od wieków Czechy powiązane były z Niemcami i według Heydricha, z tymi pierwszymi zaczęło dziać się źle kiedy oddzielali się od drugich. Podkreślał też rzekomą skłonność do zdrad leżącą w czeskiej naturze, która oddzielona od germańskiej opieki doprowadza do tragedii. Tu posługiwał się nie tylko przykładem Wallensteina, ale Przemysła, czy nawet Marboda (sic!). Swoją drogą kiedyś opublikuję tu tłumaczenie kuriozalnego tekstu popełnionego przez Heydricha w czasopiśmie Böhmen und Mähren. Jak celnie spostrzega Deschner przemowy Heydricha i jego pisma historyczne (sic!) charakteryzują się uproszczeniem faktów i ogromnym eklektyzmem. Miały one za zadanie służyć niemieckiej propagandzie i sprowadzać się do takiego koncentratu ładowanego w głowy.
Co ciekawe zainteresowanie Heydricha Wallensteinem skończyło się nieco niczym samospełniająca się przepowiednia i rzeczywiście dają się zaobserwować liczne zbieżności w ich życiorysach (odsyłam do poniższego linka w celach porównawczych). Bazowe informacje na temat tego drugiego można wyczytać na angielskiej wikipedii (w polskiej mało co jest niestety): http://en.wikipedia.org/wiki/Albrecht_von_Wallenstein literatury w języku polskim na temat tej postaci raczej się nie uświadczy, natomiast po niemiecku czy angielsku sytuacja wygląda o wiele lepiej. Z ciekawostek na jego temat wiem, że podczas jego pieczy nad Kudową-Zdrojem powstały jedne z pierwszych urządzeń kąpielowych. Kto wie może dlatego Heydrich tak intensywnie fundował czeskim robotnikom darmowe wczasy w uzdrowiskach? Ale to jedynie mój domysł. 

Swoją drogą to te wszystkie wycieczki i czytanie do rana o postaci historycznej brzmią bardzo znajomo...

Źródło:
G. Deschner, Reinhard Heydrich namiestnik władzy totalitarnej, przeł. M. Ilgmann, Warszawa 2000

5 komentarzy:

  1. To, co napisałaś małą czcionką na końcu :D Głupio byłoby mi napisać to w komentarzu, ale skoro Ty sama to napisałaś ;)

    Można odnieść wrażenie, że H. miał pewien nie tak często spotykany rys osobowości. Gdy się zabierał za niektóre rzeczy, to go pochłaniało. System potrafi nieźle wykorzystać tę cechę. Nawet dziś w korporacjach często się tak dzieje, a co dopiero w totalitarnym ustrojstwie państwowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeraza mnie to a teraz jak jeszcze napisalas o pracy w korpo co dostrzegam u siebie zaczynam sie bac. dobrze ze moi starzy zamiast mnie lać po prostu sie rozwiedli :DD

      Usuń
    2. Żeby i moi tak też chcieli się rozwieść:) A artykuł niezwykły tym bardziej że o kolejnych heydrichowych zainteresowaniach tyle ze tym razem są to historyczne. Ciekawe o jakich bedzie mowa w nastepnych postach. Podsumowujac Heydrich to istny człowiek renesansu;)..coż za wysmakowane zainteresowania, zdolności a również umiejętności płynęly z tego jakże nieasymetrycznego mężczyzny:D

      Usuń
    3. ja dziekuje za taki renesans, w bardzo makiawelistycznej odsłonie.

      Usuń
    4. a prosze bardzo;) Pzdr i z miłą chęcia czekam na następne odsłony zycia pana H.

      Usuń