wtorek, 3 lutego 2015

Bruno Heydrich - kompozytor zapomniany cz. I

       
Młody Bruno zanim został sławny i bogaty
Bruno Heydrich, jak już zapewne wiecie, był kompozytorem z dość pokaźnym dorobkiem i trudną przeszłością (więcej o Brunonie i całej familii tutaj: http://plowabestia.blogspot.com/2013/04/familia-heydrichow.html.) Mimo tego, że nie był beztalenciem i jego utwory są dość ciekawe, to przez liczne zrządzenia losu i niesławę, jaką okryło się nazwisko Heydrich po wojnie, został niemalże zupełnie zapomniany. Na szczęście są osoby, które próbują wskrzesić o nim pamięć i opisać jego historię w oderwaniu od tego, co robił jego syn. Napisania pracy o Brunonie Heydrichu podjęła się Anna Schaefer, pani muzykolog z Halle, na której wykładzie byłyśmy w marcu zeszłego roku. Będę głównie bazować na jej wiedzy, a także na podręczniku Brunona, jaki udało mi się nabyć za bezcen. Heydrich senior bowiem nie był jedynie kompozytorem, ale także dyrektorem konserwatorium i pedagogiem. Dodatkowo, prócz ściśle muzycznych zajęć Heydrich znajdował czas na członkostwo w przeróżnych kulturalnych i poza kulturalnych organizacjach. Dzięki temu jego uczniowie koncertować mogli nie tylko na terenie konserwatorium. Uświetniali oni wiele imprez okolicznościowych i miejskich. Każdy rok szkolny rozpoczynany był i wieńczony koncertem uczniów. Egzaminy odbywały się w okolicy Wielkanocy. Na pierwszym stopniu nauki koncertów było osiem. Najwięcej grali uczniowie jedenastej klasy klasy, bowiem aż 13. Bruno Heydrich zakładał, że częste wystąpienia pomogą młodzieży oswoić się z publicznością. Na jednym z nich, wieczorku muzycznym, w roku 1901 grano między innymi Mozarta, Schummanna i wczesny repertuar samego Heydricha. W kolejnym roku, odbył się występ młodych pianistów i chóru. Znów znalazło się miejsce dla Mozarta i Heydricha, pojawiły się także utwory Beethovena. Pani Schaefer zwraca uwagę na to, że Heydrich dobierał bardzo szeroki repertuar gatunkowy na wieczorki muzyczne. Najczęściej grano jednak Mozarta w różnych konfiguracjach, to fragmenty oper, to mniejsze utwory. Być może wynikało to z prywatnej lubości Heydricha do tego kompozytora, być może ze względu na muzyczną płodność Mozarta, bądź na fakt, że dobrze wpływa on na rozwój umiejętności uczniów.
        W konserwatorium nie uczono jedynie nauki gry na instrumencie czy śpiewu, ale także poprawnej wymowy. O tym wspomina córka Brunona Maria, która Shlomo Aronsonowi opowiadała o tym, jak jej brata Reinharda oduczano saksońskiego dialektu. Moje mało wprawne ucho co prawda mówi mi, że w późniejszym życiu u Heydricha młodszego tą saksońskość nadal słychać, ale może się nie znam. Niemniej tak, Reinhard Heydrich wraz z rodzeństwem również mieli legitymacje szkolne wystawione przez ojca i uczęszczali na zajęcia. Na zajęcia recytatorskie również. Co do legitymacji to był to niewielki dokumencik, w kolorze czerwonym, wykonany z czegoś co wygląda trochę jak papier, trochę jak materiał (fajne w dotyku). W Bundesarchivie znajduje się legitymacja należąca do Reinharda, ważna od 1 października 1919 roku do 1 października 1920. Na dokumencie znajdował się drukowany napis Bruno Heydrich Konservatorium Legitimationskarte. Czy owa legitymacja upoważniała do jakiś zniżek? Nie mam niestety zielonego pojęcia. Wróćmy jednak do Brunona, którego uczniowie odnosili kolejne sukcesy i byli zapraszani by uświetniać różne uroczystości. Jedno z nich odbywało się przy halleńskim placu uniwersyteckim (Universitätsplatz, gdzie jest mnóstwo różnych instytutów i super stołówka studencka, polecam), w hotelu Zur Tulpe (w którego miejscu znajduje się akademik z wyżej wspomnianą stołówką). Heydrich miał nadzór nad całym przedsięwzięciem. Lokalna prasa była zachwycona i w samych superlatywach opisywała to wydarzenie, a także metody wychowawcze Heydricha.
      Hotel Zur Tulpe był często wybierany jako miejsce koncertów. Było tak, na przykład, podczas egzaminów na Wielkanoc w roku 1904, a także dwa lata wcześniej. Część z wystąpień odbywała się też rzecz jasna w niewielkiej sali koncertowej przy Guetschestrasse 20 (obecnie ona chyba nie istnieje, z tego co mówił nam jeden z mieszkańców). Wraz ze wzrostem popularności koncertów Brunona i uczniów przybywało też widzów, stąd przeniesiono je do większych sal. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz