niedziela, 1 marca 2015

Dziedzictwo – artykuł z magazynu Signal cz. I



Zdjęcie (format A3) z artykułu
      Dziś zajmiemy się kolejnym propagandowym koszmarkiem. Mowa tu o francuskim artykule, który ukazał się w jednym z numerów gazety Signal w roku 1943. Numer ów poświęcony był Protektoratowi Czech i Moraw, a konkretny artykuł zatytułowany „Dziedzictwo”, Heydrichowi. Na początku autor informuje nas, że laurka owa opowiadać będzie o „tym krótkim czasie aktywności [Heydricha], przerwanym jego śmiercią. Niemcy i Czesi są obecnie wykonawcami jego idei, którą miał odnowić Protektorat”. Zaczyna się patetycznie, a dalej jest tylko lepiej.
     Kolejny akapit opowiada o tradycji Wacława, niejako nawiązując do niesławnego artykułu z Böhmen und Mähren, który miałam wam przetłumaczyć, ale jakoś o tym mi się zapomniało. Autorzy tłumaczą, że święty Wacław był władcą Czech, który został zamordowany przez swojego brata, bowiem chciał promować chrześcijaństwo. „Bycie chrześcijaninem wówczas jednoznaczne było z byciem Niemcem. Dzięki Wacławowi poligamia, niewolnictwo, morderstwa i rabunki zniknęły.” Autor ukazuje paralelę pomiędzy śmiercią Wacława i Heydricha. Okrasza to, jak widzicie, teoriami z kosmosu, bo bycie chrześcijaninem wcale wówczas nie wiązało się z żadną niemieckością (zacznijmy od tego, że wówczas nie istniało pojęcie narodu i narodowości, jakie znamy obecnie. To wymysł znacznie późniejszy, bo przełomu XVIII i XIX stulecia). Paradoksalnie chwalenie Wacława poprzez wyliczanie likwidacji wszelakich zbrodni jest straszliwą ironią. Część nazistowskich notabli była jak najbardziej za poligamią (Bormann miał dwie żony!). Niewolnictwo Słowian, którzy pracowali u bauerów na roli, było powszechne, o morderstwach i rabowaniu podbitej ludności nie wspominając. Zaś o stosunku Heydricha do chrześcijaństwa nie muszę przypominać.
       Dalej autor twierdzi, że zamach na Heydricha miał miejsce 4 czerwca 1942. Jak wiemy było to nieco wcześniej, bo 27 maja. Śmierć zastępcy protektora przypadła w dniu 4 czerwca. „Parę tygodni wcześniej, Heydrich, Niemiec, otrzymał symboliczne klucze do kaplicy świętego Wacława”. Autor pisze dalej „Rozkaz śmierci przyszedł z Londynu drogą powietrzną, ale tak jak wcześniej, w przypadku świętego Wacława mordercami okazali się Czesi, którzy zamiast dyscypliny wybrali chaos.” Przyznacie, że porównanie Heydricha do świętego Wacława jest zabawne. Święty też miał apodyktyczną matkę tak swoją drogą (Drahomira była bardzo ciekawą postacią, polecam o niej poczytać). Nieco dalej autor cytuje Narodny Prace (chyba coś pokręcił nazwę czasopisma, ale mogę się mylić). „Ten zamordowany człowiek swoim fizysem, umysłem i charakterem ukazywał idealnego Niemca. Naturą tego człowieka [tak Heydricha!] było fizyczne i duchowe piękno.” – nie wiem jak to skomentować. Propagandzista popłynął.
     Autor artykułu w Signal pisze dalej: „Heydrich posiadał męską cnotę: zaufanie. Nie obawiał się zagrożenia i nie wierzył w niebezpieczeństwo w jego protektoracie. Myślał jednak o swojej śmierci, nawet nagłej śmierci i jako swojego następcę widział swojego przyjaciela Daluege. Nie myślał jednak, że spotka swoje przeznaczenie w Pradze.” Tak naprawdę z Daluege się bardzo nie lubili, a Heydrich chciał przejąć jego kompetencje (Daluege był szefem policji porządkowej). Ich niechęć zaczęła się po tym, jak we wczesnych latach 30. Daluege nie przyjął czekającego w hotelu Heydricha. Mieli się wówczas rozmówić o przyszłym kształcie gestapo i tym, komu owo przypadnie.
     Jedźmy dalej: „Heydrich znał swoich morderców. Przez kilkanaście dni witali go oni podążając za jego samochodem aż do rogu, który stał się dla niego fatalny. Heydrich witał się z nimi, biorąc ich za robotników. (...)  Pokazywał im pogardę poprzez samotne spacery ulicami Pragi, pewny, że zrobił nic, tylko samo dobre dla Czechów. Kiedy przybył kwitły zdrada i czarny rynek. Robotnicy byli w potrzebie, męczeni głodem. Heydrich zainterweniował. Był szczęśliwy widząc, że wśród aresztowanych nie było uczciwych robotników.” Chociaż jest tu dużo lukru i wiele niewinnych osób ucierpiało podczas Heydrichowych czystek, jakie urządził w październiku 1941 roku, to rzeczywiście warunki robotników uległy poprawie. Heydrich był skory do poprawy socjalu. Poprzez dni wolne od pracy, darmowe fanty takie jak buty, czy zwiększenie racji żywnościowych, zjednywał sobie robotników. Mimo obecnych zaprzeczeń ze strony czeskiej, niestety, spora część ludności nie miała przeciwko Heydrichowi nic do zarzucenia i była skora do współpracy z Niemcami.
      „Ale jego zabójcami nie byli robotnicy. Byli emigrantami, którzy przybyli z Londynu samolotem i zostali zrzuceni na czeskie ziemie. Żaden czeski robotnik nie wyciągnąłby broni przeciwko Obergruppenfuehrerowi.” – oczywiście antynagielska propaganda zawsze w cenię. Paradoksalnie zamachowcy Heydricha wywodzili się z klasy robotniczej. Gabcik był kowalem i zegarmistrzem. Kubis pracował w cegielni.
Ciąg dalszy nastąpi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz