środa, 29 kwietnia 2015

No dobrze, ale co to jest to SD?



Heydrich z naszywką SD na rękawie. Tak, ma okulary na nosie. Źródło: Die Deutsche Polizei 15 wrzesień 1937

    Wiele osób czuje się trochę zagubionymi na moim blogu, bo jak się okazało nie rozumieją one paru tajemniczych pojęć i skrótów. Postaram się więc wrócić do wiedzy podstawowej z zakresu Reinhard Heydrich i te wszystkie straszne, długie niemieckie nazwy, bądź enigmatyczne skróty wyjaśnić. Jak się okazuje stworzenie takiej łatwej i przyjemnej definicji jest trudniejsze niż pisanie o bardzo szczegółowych wydarzeniach, czy osobach.
      Zaczniemy od najprostszego, czyli SD.
      SD to skrót od Sicherheitsdienst – Służba Bezpieczeństwa. Pełna nazwa to Sicherheitsdienst des Reichchsfuehrer SS (pol. Służba bezpieczeństwa Reichsfuehrera SS – czyli Heinricha Himmlera, jakby ktoś nie wiedział). Organizacja ta powstała z Ic Dienst, o którym pisałam już w notkach o początkach kariery Heydricha w SS. Odpowiedzialna była za mnóstwo zbrodni, od Nocy długich Noży, przez zaangażowanie w Noc Kryształową i działania Einsatzgruppen, po administrację nad zagładą Żydów.
      Do zadań SD należało wykrywanie i neutralizacja „wrogów narodu”, bądź osób, które potencjalnie mogły owymi „wrogami” się stać. Cała owa służba wykwitła jak bluszcz, który oplótł całą Rzeszę. Początkowo całość dokumentacji mieściła się w pudełkach po cygarach Heydricha, z czasem jednak udało mu się stworzyć sieć agentów w całych Niemczech i poza ich granicami. 
     W roku 1936 miał miejsce oficjalny podział służb policyjnych na Ordnungspolizei (policję porządkową) Kurta Daluege i Sicherheitspolizei (policja bezpieczeństwa, w skrócie Sipo) Heydricha.  Sicherheitspolizei  to jednak nie to samo co Sicherheitsdienst. Sicherheitspolizei składała się z Kripo (policji kryminalnej) i Gestapo (tajnej policji państwowej). To Sipo było organem wykonawczym. SD zajmowała się w głównej mierze działaniami wywiadowczymi, choć nie tylko przez co w 1937 roku nastąpił podział obowiązków z Gestapo. I tak SD miało zajmować się: nauką, sztuką, Żydami, pacyfistami, kościołami sprawami państwowymi, zagranicznymi, administracyjnymi i konstytucyjnymi, a także masonerią. Gestapo zaś przypadło ściganie marksistów, zdrajców i emigrantów.
       Kolejne tarcia, jeśli chodzi o podział kompetencji, wystąpiły z Abwehrą, kierowaną przez Wilhelma Canarisa. Musiał on jednak coraz bardziej ustępować Heydrichowi oddając mu większe pole do popisu na arenie międzynarodowej.
       W 1939 roku SD została wcielona do RSHA, którym zajmiemy się innym razem.
SD od 1941 podzielona była na Inland SD (sprawy wewnętrzne) i Ausland SD (sprawy międzynarodowe)
       Inland SD składało się z 5 departamentów:
A- prawo,
B- sprawy etniczne i rasowe,
C – sprawy kulturalne i religijne,
D- przemysł i handel,
E- wyższe sfery
       Ausland SD miało jeden departament więcej:
A- Organizacja i administracja,
B- wywiad zachodni,
C- wywiad w Japonii i Związku Sowieckim,
D – wywiad w Ameryce,
E- wywiad w Europie Wschodniej,
F- techniczny.

Źródła:
R. Gerwarth, Kat Hitlera
S. Aronson, Reinhard Heydrich und die Frühgeschichte von Gestapo und SD
M. Williams, Heydrich: The biography vol. I

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Michał Witkowski jest debilem!




źródło: Pudelek.pl
         Rzadko piszę o jakiś rzeczach odnoszących się do teraźniejszości. Bolały mnie swego czasu bluzy Boy London, denerwuje mnie afera z willą Amona Goetha, a może raczej brak jakiejkolwiek afery, chociaż w dniu dzisiejszym w radiowej trójce odbywała się dyskusja na temat braku szacunku wobec pamięci o Holokauście i przywołano przykład tego budynku. Niestety ją przegapiłam bo wracałam z uczelni.
       Tym razem wkurzył mnie jeden pożal się Boziu celebryta. Podobno jest pisarzem. Nawet robiłam podejście do jego twórczości jednak zakończyło się ono tym, że jeszcze bardziej zniechęciłam się do już nielubianej beletrystyki. Mowa o Michale Witkowskim. Człowiek ten z nieznanych mi przyczyn robi za ikonę polskich homoseksualistów. Ja go nie wybierałam, podobnie jak wszystkich tych innych kolorowych papug, które tylko sprawiają, że ludziom trudniej zaakceptować jest fakt, że homoseksualizm nie jest chorobą. Jakbym ja była starszym panem słuchającym i widzącym takiego Witkowskiego czy Jacykowa to nikt by mi nie wmówił, że to jest spoko i norma. Mówię wprost: nie chcę żeby tacy ludzie mnie reprezentowali. Nie utożsamiam się z nimi, a co więcej gardzę nimi z całego swojego serduszka. A Witkowskim szczególnie.
      Ten smutny człowiek, który dla sławy zapewne paradowałby z trupem własnej matki na jakiejś imprezie, pokazał się w furażerce, na której widniały runy SS. I to nie jakieś małe, przypadkowe pioruny. Zdecydowanie widać było, że pan ten chce wywołać skandal. I mu się udało.
Witkowski, kiedy już gromy spadły na jego głowę tłumaczył się następująco:
           „W związku z incydentem zaistniałym w Łodzi 18 kwietnia 2015 roku chciałem szczerze przeprosić opinię publiczną za użycie w stylizacji kapelusza z symbolem, który został odczytany jako symbol SS - pisze Witkowski. Nigdy nie byłem, nie jestem i nie chciałem być propagatorem treści związanych z jakąkolwiek ideologią, a w szczególności z ideologią nazistowską. Nie było moją intencją szerzenie symboliki SS.
Kapelusz wraz z elementami stylizacji przygotowywał mi stylista, a otrzymałem go przed samym pokazem, tak też nie przyglądałem mu się zbyt wnikliwie. Założyłem kapelusz nie mając świadomości, że mógłby on kogoś urazić Chciałbym nadmienić, że w momencie, kiedy zwrócono mi uwagę, że naszyte na kapelusz części tkaniny mogą zostać odczytane jako symbol SS natychmiast się go pozbyłem. Jeśli ktokolwiek poczuł się urażony jest mi z tego powodu bardzo przykro i za co jeszcze raz pragnę przeprosić.”
        Przepraszam, ale to tłumaczenie jest tak idiotyczne, że mam czkawkę po bluzach z Boy London, kiedy to dziewczynki nie wiedziały co to za gapa na nich widnieje. Dobra o ile jeszcze gimnazjalistki są młode, a system edukacji kulawy (co i tak jest miernym wyjaśnieniem), to Witkowski jest człowiekiem tak zwanej kultury, mającym dorobek literacki. I jak taka osoba może nie patrzeć co ma na sobie. Przecież jakoś pozował z wielką dumą w tej czapce i zwyczajnie nie wierzę, że nie widział dwóch ogromnych run na furażerce. Tak samo jak nikt mnie nie przekona, że nie widział, że zakłada wisior z analogicznym symbolem. Dodatkowo na jego profilu na jednym z portali społecznościowych ludzie wypisywali jak bardzo cieszył się, że wywoła skandal. No to voila. Ale niech ten człowiek nie śmie wypowiadać się w imieniu homoseksualistów. Nigdy. Bo tysiące z nich ginęło w okrutnych męczarniach w obozach koncentracyjnych i zapewniam was, że nie chcieliby w życiu takiej ikony. Ja też nie chcę.
        Jest na jego zachowanie paragraf i powinien z niego odpowiedzieć. Bo ja w jego zachowaniu nie widzę ani nic edukacyjnego, artystycznego, kolekcjonerskiego, czy naukowego. Treść całości przepisu macie z boku, polecam się zapoznać.
          Czemu tacy ludzie są bezkarni? Inna sprawa, że w naszym kraju zezwala się na koncerty neonazistowskich grup, a taki wyskok Witkowskiego daje sygnał wszelakim miłośnikom totalitaryzmów, że mogą szerzyć swoje ideologie bezkarnie. Dodatkowo sprawia, że zwykli obywatele są jeszcze bardziej niechętni wobec homoseksualizmu. Proszę, nie róbmy głupich ludzi sławnymi. To przynosi same szkody. Nie pozwólmy pluć na historię, na śmierć i cierpienie milionów ludzi. Nie pozwólmy na takie pożal się Boziu skandale. Jeden raz to nas wkurzy, kolejne będą już coraz mniej odczuwalne. Nie dajmy się znieczulić kolejnym Witkowskim, którzy tak naprawdę robią przysługę wszelakim radykałom, z którymi rzekomo walczą. Oni walczą tylko o miejsce na ściankach i o kolejne artykuły na pudelku.

Podsumował go krótko i treściwie Jacek Dehnel: On nie jest naczelnym faszystą i nikt tego nie twierdzi. On jest po prostu koszmarnie szkodliwy.

PS. Prokuratura już bada tą sprawę, which is nice.  

piątek, 10 kwietnia 2015

Saksoński Wagner - artykuł z Kontrastu

Ilustracja Róży Szczuckiej
       Do poczytania rzucam wam kolejny artykuł z magazynu Kontrast. Tym razem opowiada on o Brunonie Heydrichu i jego karierze. Tym razem okraszony jest naprawdę przyjemnymi ilustracjami. Dobry przykład na to, że o kompozytorze można napisać nie tylko jako smętnym dodatku do krwawej kariery jego syna.
Marsz do lektury: http://issuu.com/miesiecznikkontrast/docs/kontrast_kwiecien2015
Korekta chyba trochę poszalała, bo widzę zamiast Miśnieńskiej Mińską :D

niedziela, 5 kwietnia 2015

Szermierka w SS – artykuł doktora Hoopsa i pierwsze mistrzostwa SS




Zdjęcie z FM Zeitschrift: pierwszy od lewej to Heydrich
        Doktor Hoops był jednym z trenerów szermierki, którzy szkolili Reinharda Heydricha. Oprócz tego współorganizował on pierwsze mistrzostwa SS w szermierce, a także popełnił tekst, który znajduje się w bodajże trzecim numerze FM-Zeitschrift z roku 1936. Artykuł ten miał za zadanie podkreślić cele, jakie w SS miała pełnić szermierka. Nie byłoby tak źle, jak to ma miejsce w większości propagandy, jaką tu analizuję, ale problem pojawia się w środkowej części, gdzie pojawiają się silne, ideologiczne wtręty. Zamysł promowania szermierki był rzeczą dobrą, natomiast skażanie tego sportu rasistowskimi ideami, zdecydowanie nie.
      Hoops opisuje początkowe starania esesmanów o zaistnieniu na arenie krajowej. Pisze on: „Małe sukcesy o niewielkim znaczeniu, ale budzące szacunek, które potem przerodziły się w budzące respekt zwycięstwa, zarówno indywidualne, jak i grupowe zasiały ziarno pomysłu, aby uczynić szermierkę bardziej dostępną dla wszystkich formacji SS.”
       Te obiecujące zalążki sprawiły, że 9 listopada 1935 roku wydał rozkaz o konieczności zaliczenia przez esesmanów treningu szermierczego szablą (zapewne broń ta nie była przypadkowa, jako, że Heydrich był przecież szablistą i to on stał za promowaniem szermierki wśród esesmanów). Inaczej można było zapomnieć o awansie. Wkrótce też lekcje szermiercze zaczęły odbywać się na życzenie zainteresowanych, do których delegowano nauczyciela. O tym pisałam już dawno, dawno temu. Hoops podkreśla, że prócz samej nauki, rozwiązanie to zapewniało turniejowym szermierzom należytą opiekę. Jak takie treningi w SS wyglądały? Właśnie tak:
      „Dwa do trzech miesięcy, trzy razy w tygodniu, trwają tylko treningi nad pracą nóg oraz szkolenie ciała. Krok w przód, krok w tył, wypady lub potrzeba wykonywania skocznych ruchów idą w parze z ćwiczeniami rozciągającymi dla partii bioder i kolan, a także z pracą nad mięśniami nóg. Z uwagi na ćwiczenia rozciągające skakanka oraz ćwiczenia z piłką lekarską nie są konieczne, ale stanowią bardzo popularny środek przy rozgrzewce młodego szermierza.” I rzeczywiście chwalebnie, że taki piękny sport stał się ważny i podchodzono do niego serio. Z tym, że oczywiście nie mogło się to obyć bez totalnych rasowych idiotyzmów, czy nazywając to mniej agresywnie: ideologicznego skażenia. I to skażenie jest niestety wyjątkowo paskudne, chociażby ze względu na fakt, że wielu niemieckich szermierzy było z pochodzenia Żydami. A tymczasem Hoops pisze o predyspozycjach rasowych do szermierki. Oczywiście esesmani, jako kwiat „germańskości” (czymkolwiek jest takowa), mogą dzięki „czystości rasy” osiągać więcej niż reszta. Stąd też wymagania im stawiane są wysokie. Kolejnym ideologicznym brudem, który pojawia się w artykule jest oczywiście pobudzanie woli walki, w domyśle z wrogiem narodu. Pojawia się także idea koleżeństwa i współpracy w drużynie, co może nie wypadałoby tak najgorzej, gdyby nie wcześniejsze zdania:
      „Celem jest, aby duch wspólnoty walecznej SS, stosownie do wychowania jednostki był dostawiony w gotowości dla społeczeństwa. Nawet słabszy wojownik w swojej drużynie może rozwinąć się i w tym samym czasie być towarzyszem broni dla innych swoich kolegów.”  
Następnie Hoops wraca znów do broni, jaką posługiwać się mają esesmani. Widoczne jest, że pisze to niejako pod Heydricha i jego prywatne sukcesy:
Szabla i szpada, w drugiej kolejności, aż do floretu - to są bronie SS. – Heydrich był bowiem bardzo dobrym szablistą, całkiem dobrze szło mu ze szpadą, za to jeśli chodzi o floret nieznane są jakiekolwiek jego sukcesy na tym polu. Być może to nadinterpretacja, ale skoro szef SD odpowiedzialny był za całą reformę szermierki, to i pewnie nadzorował pisanie tego tekstu, a jeśli nie, to Hoops podzielał poglądy Heydricha. Najbardziej prawdopodobna wydaje mi się wypadkowa wszystkich tych teorii.
       „praca skierowana ku realizacjom celów, wykonana dzięki zrozumiałemu wsparciu Reichsführera SS, została wykonana dzięki codziennej pracy ucznia i mistrza, już znalazła swój owoc w tym, że niektórzy pięcioboiści oraz szermierze z szeregów SS mają szansę na uzyskanie zakwalifikowania do Igrzysk Olimpijskich, aby tam godnie reprezentować swój kraj.” – z ambitnych planów by esesmanów posłać na olimpiadę w 1936 niewiele wyszło, bowiem nie byli wówczas jeszcze dobrze zorganizowani. Stworzenie z nich kadry na światowym poziomie wymagało lat, nie zaś miesięcy. Dobra passa zaczęła się jednak w ostatnich latach trzydziestej dekady XX wieku i rzeczywiście nawet po wojnie część dawnej kadry SS odnosiła sukcesy, już jako szermierze cywilni. Jeszcze za życia Heydricha esesmani pięli się coraz wyżej w rankingach i to nie tylko krajowych, o czym świadczą pojedyncze sukcesy na zawodach międzynarodowych. Dodatkowym wsparciem byli ochotnicy z Austrii, o tym jednak wspomnę przy innym tekście, którym chcę się z wami podzielić. 
FM Zeitschrift 12/1936

            Artykuł Hoopsa zaowocował już w listopadzie 1936 roku. Wówczas odbyły się pierwsze szermiercze mistrzostwa SS. Opisuje je relacja z FM-Zeitschrift, z numeru grudniowego.  
‘Pierwsze mistrzostwa Szermierki w SS, które odbyły się z polecenia Reichsführera SS, poprzez Sportową Wspólnotę SS w Berlinie, od 12 do 14 listopada 1936 r. w sali kopułowej Domu Niemieckiego Sportu z realizacją (tzn. we współpracy z), powinny ukazać w pełnej krasie stan szermierzy z SS, a w szczególności poinformować o sile naszych najlepszych oraz postępów naszych początkujących.
Z różnych części Rzeszy 180 SS-Manów z obu klas (Zaawansowani Klasa A, Początkujący Klasa B) zgłosiło prawie 300 kandydatur w trzech broniach.
Dokładnie w zaplanowanym czasie, 12 Listopada o 7 rano rozpoczęły się walkie we Florecie, w Klasie A. Ze względu na dużą liczbę uczestników potrzebne było nie mniej niż 7 preeliminacji, włączając 5 preeliminacyjne rundy w Klasie B. Poprzez między- i przedostatnią rundą do ostatniej rundy przeszło ośmiu szermierzy, w której SS-Oberscharführer Körner, wysoki oficier z ramienia SD, był najlepszy. W Klasie B, najwyżej szczytu wspiął się SS-Bewerber Berlau(?), SS-Oberabschnitt Rhein.
         Kategoria szpady drugiego dnia zasługiwała doprawdy na szczególną uwagę, ponieważ zastosowano w nich ten sam system wyświetlania aktywności, który był używany przy Igrzyskach Olimpijskich, dzięki czemu kibice wiedzieli dokładnie każde uderzenie dzięki oświetleniu lamp i mogli obserwować postęp każdego spotkania przeciwników dzięki odpowiednim obrazkom.
Ponieważ nie było zbyt wielu szpadzistów (75) obyło się bez przeprowadzania wstępnych eliminacji, w finałach obu klas walczyło przeciwko sobie 12 szermierzy, w Klasie A zwycięzcą został SS-Untersturmführer Kretschmann z Gestapo. SS-Gruppenführer Heydrich, który kończył każdą przedfinałową rundę jako zwycięzca, uplasował się na piątym miejscu.
        W niedzielę, 14 listopada, pierwsze Mistrzostwa Szermierki w SS dobiegły końca turniejem szablistów. To z pewnością stanowiło punkt kulminacyjny całego turnieju. Liczba zgłoszonych szermierzy w tej kategorii znacznie przekroczyła dwie pozostałe.
         Po zakończeniu Turnieju w Kasynie pod sztandarem SS Adolf Hitler odbyła się ceremonia wręczenia nagród, jako część wieczorku wspólnotowo-koleżeńskiego, który był zaaranżowany przez R- i S-Hauptamt i zjednoczył po raz kolejny zarówno gości, jak szermierzy. W swoim przemówieniu  SS-Obergruppenführer Heissmeyer zwrócił uwagę na ścieżkę SS w niemieckim sporcie. To wydarzyło się przed ceremonią. W innym przemówieniu SS-Gruppenführer Heydrich nawoływał aby, pod nadzorem  Reichsführera SS korzystać ze wszystkich udogodnień aby wynieść Szermierkę w SS na miejsce, na jakie zasługuje.”
       Nie zostało w nim jednak wspomniane, że w szabli Heydrich zajął trzecie miejsce w grupie A. Trochę nielogicznym jest w tym świetle wspomnienie, że w szpadzie był piąty. No, ale nie mój cyrk nie moje małpy.
Tabela wyników


Tłumaczenie jak zwykle wykonała Kasia.