środa, 20 maja 2015

Heydrich i Wolff - zarys problemu

  Stosunkowo dużo artykułów i książek powstało na temat stosunków pomiędzy Canarisem i Heydrichem. Jest to temat kontrowersyjny, bowiem bardzo niejednoznaczny i trudno określić rzeczywistą więź pomiędzy tymi dwoma osobnikami, jednak da się wyznaczyć pewien wspólny mianownik, który formułuje się następująco: w życiu prywatnym byli na stopie przyjacielskiej, w pracy panowała pomiędzy nimi wrogość. Inną postacią, z którą Heydrich miał trudne kontakty był generał Karl Wolff, adiutant Himmlera, a później szef sztabu SS. Mimo wysokiej pozycji, Wolffowi udało się przeżyć długie lata po wojnie i udzielić setek wywiadów, z których informacje wzajemnie się wykluczają. Napisania biografii Wolffa podjął się Jochen von Lang.
      Jego „Top Nazi: General Karl Wolff of the SS” (okropny tytuł) jest pozycją nie najlepszą, a szczerze powiedziawszy to mocno przeciętną w kierunku złej. Po pierwsze brak dokładnych przypisów i dość wąska bibliografia sprawiają, że von Langowi nie ufam. Po drugie kwiecisty język autora, choć czasem bywa bardzo trafny, to jednak za dużo w nim ocen i sądów, przez co jeszcze bardziej traci na wiarygodności. Co prawda jest miejsce na dwie ciekawe anegdoty: pierwsza, kiedy Himmler, Heydrich, Wolff i reszta wysokich esesmanów na froncie wschodnim przejechała za daleko i trafiła na oddział Litwinów. Heydrich wyszedł pertraktować z nimi by nie strzelali, druga historia odnosiła się do Wolfganga Willricha (tego samego, którego posądzano o romans z Liną), który umieścił portret pani Heydrich na okładce jednego z rasistowskich magazynów, jako przykład aryjskości, na co Reinhard wpadł w szał i odsunął Willricha od wszelkich stanowisk. 
        Von Lang twierdzi, że Heydrich i Wolff byli bliskimi przyjaciółmi. Podpiera to faktem, że w latach 30 w Berlinie przez pewien czas dzielili mieszkanie (ich żony były w Monachium) i razem chodzili na panny. Niestety nie zostaje to niczym poparte, więc trudno określić prawdziwość tej tezy. W Bundesarchivie znalazłam parę listów Heydricha do Wolffa jednak mimo nazywania go ksywką Wilczek, co robili wszyscy wyżej postawieni esesmani. O czymś więcej może świadczyć fakt, że pisał do niego per Peter, a było to zarezerwowane dla najbliższych znajomych Wolffa. On sam podpisywał tak listy tylko do przyjaciół. Relacje powojenne skłaniają się jednak ku temu, że Wolff i Heydrich bardzo się nie lubili, a spowodowane było to rzecz jasna walką o wpływy.
        Schellenberg, którego Heydrich wysłał podczas kampanii wrześniowej by zajmował się pocztą Himmlera w jego pancernym pociągu, przytacza słowa swojego szefa: „Proszę bardzo uważać, bo może się panu noga powinąć. Będzie pan musiał utrzymywać stałą współpracę z szefem sztabu Himmlera, gruppenfuehrerem Wolffem. Adiutanci Wolffa to mocno nieprzyjemna banda, ale na nich niech pan nie zwraca uwagi – głośno szczekają, ale nie są groźni.” Schellenberg wykoncypował rzecz następującą: „Znając Heydricha, po tych słowach domyśliłem się, że musi żywić bardzo głęboką niechęć do Wolffa”. W kolejnych dniach Wolff pozwalał sobie na szereg krytycznych uwag w stosunku do Schellenberga, co również wskazywało na odwzajemnioną wrogość. 
      Z drugiej strony, Heydrich został pogańskim ojcem chrzestnym syna Wolffa, którego jedno z bardzo wielu imion brzmiało Reinhard. Heydrich pojawił się również u Karla na Richtfeście, o którym pisałam jakiś czas temu. Wolff był na parapetówce u Heydricha na Fehmarn w 1935 roku i brał nawet udział w nabożeństwie, co udokumentowano na zdjęciach (widok esesmanów z żonami na mszy: bezcenne). Czy były to jedynie puste gesty, które miały zasłaniać ich wzajemną niechęć, czy podobnie jak w przypadku Canarisa darzyli się schizofreniczną zażyłością? 

Himmler, Reinhard i Lina, Marga Himmler, Karl Wolff pod amboną

Źródła:
J. v Lang, Generał Karl Wolff, Między Hitlerem a Himmlerem (z tej książki pochodzi też fotografia)
W. Schellenberg, Wspomnienia
 

piątek, 8 maja 2015

Jak wyglądała kariera Heydricha w kwietniu i maju 1939?


źródło fotografii: FM Zeitschrift, nr 1/1939
Fragment z mojej piszącej się obecnie książki:


Podczas turnieju w szabli z 2 kwietnia 1939 roku, drużyna SS, a konkretniej Sicherheitspolizei, zmierzyła się z węgierską policją, SA i włoską milicją. Zagraniczni goście zaproszeni zostali przez Heydricha do Berlina. Pragnął on bowiem uczynić stolicę Niemiec, jednym z najważniejszych punktów na międzynarodowej arenie szermierczej. Prócz samych zawodników przybyli również oficerowie policji, w tym Kurt Daluege. Mistrzostwa rozpoczęły się krótką przemową Heydricha, w której zawarł on typowo propagandowe słowa o krzewieniu przyjaźni i współpracy między sprzymierzonymi krajami. Choć spotkanie zakończyło się remisem w liczbie zwycięstw, policji węgierskiej i Sicherheitspolizei to liczbą trafień udało się osiągnąć esesmanom minimalną przewagę. Heydrich doskonale poradził sobie w walkach z SA, przegrywając tylko jedno spotkanie. Drużyna Beckerle ponownie została rozgromiona. Analogicznie dobrze Heydrichowi poszło w walkach z Włochami. Wywalczył trzy zwycięstwa. Siły opadły z niego w finałowym spotkaniu z Węgrami. Wygrał jedynie jedną walkę. Jego straty odrobił Losert, dzięki któremu drużyna SS zwyciężyła otrzymując trofeum ufundowane przez Himmlera. Była to drewniana misa wysadzana bursztynem i zdobiona srebrem.[1]
W maju 1939 roku rozegrano kolejne mistrzostwa Brandenburgii. Nie startowali w nich obrońca tytułu Rossner. Z pre-eliminacji, które przebiegły bez większych zaskoczeń, wyłoniono następujących finalistów: z drużyny SS byli to: Heydrich, Koerner, Hainke; z drużyn cywilnych: Kelterborn, Ehling, Schuchardt, Croy i Obst. Podobnie jak w poprzednich latach szermierze z Cottbus i Sprembergu nie przeszli do finału. Pierwsze miejsce i 6 zwycięstw przypadło Koernerowi. Na drugiej pozycji po długiej i bardzo wyrównanej walce z Kelterbornem, uplasował się Heydrich z pięcioma wygranymi pojedynkami. Otrzymał jednak mniej trafień od zwycięzcy, bo jedynie 17, Koerner miał ich 19.[2]


[1] Säbelmannschaftskampf um den Wanderpreis des Reichsführers [w:] Deutsche Fechter-Zeitung, 04/1939
[2] Gau III [w:] Deutsche Fechter-Zeitung, 05/1939 

czwartek, 7 maja 2015

Co to jest Kripo?



       Skoro omówione zostało co to SD pora przyjrzeć się innym, tajemniczym skrótom, których pełen jest zarówno ten blog jak i każda książka o Heydrichu.
      Tym razem na warsztat bierzemy Kripo- właściwie KriPo. Jest to skrót od Kriminalpolizei, czyli policji kryminalnej. Jej historia sięga końca osiemnastego wieku, kiedy podlegli pod sąd pruscy oficerowie policji wybrani zostali do walki z przestępczością. Stopniowo urosło to do osobnego biura i wyszło poza Prusy.
       Po przejęciu władzy Hitler przekazał Kriminalpolizei pod jurysdykcję SS. Początkowo podlegała ona pod policję pruską, jednak od 1936 roku znalazła się pod skrzydłami Reinharda Heydricha, który umieścił na stanowisku szefa policji kryminalnej Arthura Nebe. 
Arthur Nebe, źródło: http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/36787/h:280/
     Nebe był postacią niezwykle schizofreniczną. Z jednej strony współpracował z ruchem antyhitlerowskim i był uwikłany w zamach na Hitlera w 1944 roku, jednak nie przeszkadzało mu to w 1941 roku stać na czele Einsatzgruppe B, które odpowiedzialne było między innymi za mordowanie osób chorych psychicznie na Białorusi. Nebe uznał, że strzelanie do nich jest zbyt pracochłonne toteż zamówił 400 kg materiałów wybuchowych i gaz. Próba z eksplozją zakończyła się niepowodzeniem i należało ją powtórzyć. Gaz okazał się być efektywniejszym narzędziem mordu. Nebe napisał do Heydricha z propozycją by stosowano tą metodę częściej. Szef RSHA chętnie na to przystał.
       Wróćmy jednak do policji kryminalnej. Pracowała ona ściśle z policją porządkową Kurta Daluege. Oficerowie Kripo najczęściej byli detektywami w cywilu tropiącymi rzeczywistych złoczyńców: morderców, pedofilów, gwałcicieli, złodziei czy naciągaczy (tak jak choćby złodziei udających sprzedawców odkurzaczy, o których mowa była w Kriminalistiku).
    Jednak i ta służba nie była kryształowo czysta. Kripo organizowało łapanki na Sinti i Romów, których potem wysyłano na śmierć do obozów koncentracyjnych.
     Stosunkowo duży odsetek oficerów policji kryminalnej w 1941 roku stał się częścią Einsatzgruppen działających podczas operacji Barbarossa. Dopuszczali się oni licznych, upiornych egzekucji, jak choćby te opisane powyżej.
       Kriminal Polizei posiadało także własną prasę (omawiany już Kriminalistik Klik!) i wydawnictwo zajmujące się publikowaniem specjalistycznych książek przeznaczonych dla policji (jedną z takich pozycji również tu omawiałam, był to antypolski paszkwil, do którego Heydrich napisał wstęp Klik!). Owe pozycje przepełnione były ideologią nazistowską. Pomiędzy praktycznymi artykułami o ściganiu gwałcicieli i seryjnych morderców znajdowały się skrajnie rasistowskie teksty wymierzone przeciwko Żydom czy Polakom. Starano się udowodnić, że to inne „rasy” mają większe predyspozycje do popełniania zbrodni niż Niemcy.

Źródła:
M. Williams, Heydrich the biography vol. I

R. Gerwarth, Kat Hitlera
S. Aronson, Reinhard Heydrich und die Frühgeschichte von Gestapo und SD
Y. Arad, Belzec, Sobibor, Treblinka: The Operation Reinhard Death Camps 


Ps i poza konkursem: Jason Clarke będzie grał Heydricha. Na tę okoliczność robiłam sobie herbaty i kubek nie wytrzymał. Pękł na pół.
Kubek się nie aprobuje. Ja również.