niedziela, 5 lipca 2015

Portret Liny Heydrich

Wspominałam przy okazji zalążka do moich badań nad Wolffem i Heydrichem o pewnej anegdocie, która znalazła się w książce poświęconej temu pierwszemu pióra Jochena von Langa. Chodzi o historię Wolfganga Willricha, artysty doby nazizmu słynącego z portretowania pań w regionalnych strojach i panów w mundurach. W 1935 roku popełnił on niezbyt udany portret Heydricha, który przypomnę, bo już też się on wcześniej przewijał.
źródło: M. Williams, Heydrich, the biography vol. I
Heydrichowi chyba też się owo dzieło niezbyt spodobało, bo wysłał je na prezent Himmlerowi. Niemniej musiał utrzymywać on kontakty z Willrichem aż do 1937 roku. Podobno, jak można wyczytać w jednym z artykułów ze Spiegla o tytule "Das Spiel ist aus", Lina romansowała z nadwornym artystą SS. Czy to prawda? Nie udało mi się ustalić. Niemniej jednak Willrich sportretował także panią Heydrich i najprawdopodobniej wszystko byłoby w porządku, ale portrecista bez zgody Heydricha postanowił umieścić swoje dzieło na okładce rasistowskiego pisma "Volk und Rasse". Podobno Heydrich zgodził się, żeby portret znalazł się w środku pisma, w tak zwanej galerii "dobrych twarzy", których Willrich poszukiwał po całych Niemczech, obrazek trafił jednak na okładkę (w wersji von Langa Heydrich nie wiedział nic na ten temat i został postawiony przed faktem dokonanym). Reinharda to rozwścieczyło i zaczął wysyłać agresywne listy do artysty. Odsunął go także od pełnienia wszystkich możliwych funkcji, toteż Willrich utracił swoją prestiżową pozycję naczelnego artysty w SS. Pracy z nim odmówiły wszystkie gazety. Zazdrosny Heydrich poczuł się znieważony do żywego, że jego żona wylądowała na okładce bez wcześniejszej informacji na ten temat. Nie wiedziałam jak ten portret wygląda, spodziewałam się jakiejś golizny, bowiem wówczas taki napad szału byłby całkiem uzasadniony.
 Tak się stało, że jacyś ludzie utworzyli stronę z pracami Willricha i udało mi się portret Liny zlokalizować. Jak się okazało nie jest to w żadnym wypadku akt, a typowe przedstawienie bauerówny w regionalnym stroju. Zdecydowanie jest ono bardziej udane i staranne niż portret Heydricha, chociaż też nie jest pozbawione wad. O ile moim zdaniem całkiem udane są ręce i głowa, to coś jest mocno niehalo z korpusem postaci. 
źródło: http://wolfgang-willrich.de
Inna wersja historii motywuje napad złości Heydricha tym, że portret nie został podpisany Lina Heydrich, chociaż wówczas to sama Lina mogła poczuć się rozzłoszczona, że, jakby to ładnie i kolokwialnie ująć "ukradziono jej fejmy". A pojawienie się w takim piśmie zapewne było nobilitujące dla żony esesmana, która nie miała zbyt wielkiego pola by zaistnieć na jakimkolwiek polu ze względu na ograniczenia społeczne. A Lina bardzo chciała być kimś więcej, niż żoną swojego męża, przez co organizowała różne zajęcia dla innych kobiet z kręgów SS. Mimo prób nie udało jej się zdobyć większej popularności. Heydrich nie lubił chodzić na bankiety i wolał spotkania w małym gronie, przez co Lina nie mogła zabłysnąć w towarzystwie. =.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz