sobota, 12 września 2015

Leon Goldensohn - Rozmowy Norymberskie

     Znów pokusiłam się o książkę. O ile ostatni raz skończył się dość słabo, to tym razem nie spotkał mnie zawód. Rozmowy norymberskie  to zbiór notatek Leona Goldensohna, które spisywał podczas rozmów z oskarżonymi i świadkami podczas procesów norymberskich. Jego praca została usystematyzowana wiele lat po jego śmierci i zebrana w formie książki.
     Podchodziłam trochę sceptycznie do tej pozycji, zakupiwszy ją tylko dlatego żeby mieć czytadło, a okazało się, że lektura wciąga. Właściwie tłumaczenia się nazistów już po wojnie są zawsze takie same. Przerzucanie winy na innych (szczególnie na tych, którzy już nie żyją), przypominanie, że każdy z nich przecież w pewnym stopniu ratował Żydów (wszystkie historie z cyklu: moja siostra miała męża Żyda i pomogłem im uciec do innego kraju) i odgrywanie pewnych wyuczonych ról gorliwych przeciwników systemu. To samo jest u Goldensohna, który czasem pozwalał sobie na dość kąśliwe, ale bardzo celne komentarze, przy czym nigdy nie ocierał się w tym o chamstwo.
    Jako pozycja historyczna raczej się nie broni, natomiast można z niej wyłuskać sposób myślenia, jakim kierowało się wielu z nazistów i tu kryje się ogromna wartość Rozmów norymberskich. Obnażają one doskonale rozbudowany aparat biurokratyczny Trzeciej Rzeszy, który pomagał przesuwać odpowiedzialność za swoje czyny na innych. I tak przedstawiciele Wehrmachtu obarczają SS, SS obarcza Wehrmacht. Ci z wyższych pozycji zwalają winę na wykonawców mordów. Wykonawcy na swoich szefów. A potem wszyscy w refrenie twierdzą, że to i tak wina Goebbelsa, Hitlera i Himmlera. Słowem: tych, którzy już nie żyją. Co mnie zaskoczyło: spodziewałam się, że wśród tych nazwisk głównych sprawców pojawi się Heydrich. Nic takiego. Jego nazwisko wymienione jest na kilku stronach tej pozycji i tylko trzy-cztery osoby wspominają o jego roli. Oswald Pohl, próbujący desperacko ratować swoją skórę, posunął się nawet do dziwacznego stwierdzenia: Myślę, że wszystko, co zrobił, nakazał mu ktoś z góry.
    Tak więc osoby skoncentrowane na Heydrichu pozycję mogą sobie darować. Ci, których interesuje nieco szerzej Trzecia Rzesza, powinni po Rozmowy sięgnąć. Ja polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz