sobota, 10 października 2015

O mojej książce vol. II

      W upływającym właśnie tygodniu stała się rzecz niesłychana. Napisałam setną stronę biografii Heydricha (na dzień dzisiejszy jest ich 102). Co prawda na tym blogu wyprodukowałam drugie tyle tekstu, ale uporządkowany materiał z przypisami, to dla mnie coś więcej.
      Łatwo nie było. Szczególnych trudności w dalszym ciągu dostarcza mi okres marynarki. Materiałów jest naprawdę niewiele, a jak już jakieś są to wątpliwej jakości, vide zeznania Hansa Lebrama, o których dawno temu tu pisałam. O dziwo szybko uporałam się z dymisją Heydricha z Reichsmarine i wczesnym etapem znajomości z Liną. Jutro otworzę jego mariaż z NSDAP. Całkiem pożyteczna będzie tu pozycja Shlomo Aronsona, która w szczegółowy sposób opisuje sposób działania SD we wczesnych latach. Jeśli chodzi bowiem o biografię Heydricha, książka Aronsona jest bardzo mocno zdezaktualizowana. Nie da się jednak jej pominąć w badaniach i trzeba się do niej odnieść. Aronson dużo teoretyzuje o tym kto, co, kiedy pomyślał i to jest kłopotliwe. Interpretuje teksty w sposób atrakcyjny, ale niezbyt historyczny. To znaczy, cytuje czyjeś słowa i następnie pisze: XYZ myślał w tej chwili o... dałoby się to obronić gdyby XYZ żył, ale Aronson czyta w myślach nieżyjącym ludziom. I to jest trochę creepy. ;) Już na polskim uczono nas, że nie mówi się o tym, co poeta miał na myśli. Sądzę, że wobec historii jest to jeszcze bardziej trafne niż w literaturze.
       Mogę Was zapewnić, że nie staram się czytać w myślach Heydrichowi. Nie mam pojęcia czy przy pisaniu Oblicz naszej walki w istocie myślał o tępieniu wszelakich opisywanych tam grup społecznych, czy o tym, że ma ochotę na ziemniaki z zsiadłym mlekiem.
       W niedługim czasie znów wybieram się do Halle. Tym razem do miejskiego muzeum, jestem ciekawa co też mogę tam wygrzebać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz