piątek, 6 listopada 2015

O mojej książce cz. III

    Tak jest zawsze. Ledwie skończą się leniwe wakacje, podczas których spokojnie można było podróżować i zdobywać materiały, a zaczyna się gorący okres archiwów. Przypada to na czas, kiedy są one otwarte w dzikich godzinach, z nieprzyzwoicie długimi przerwami obiadowymi. Szykuje mi się wyprawa przez całe Niemcy i kawałek Danii! Planujemy nawiedzić Fryburg, który znajduje się przy granicy szwajcarskiej. We Fryburgu znajduje się militarny oddział Bundesarchivu.    
     Przechowywane są tam wszelakie dokumenty związane z niemiecką wojskowością. W tym marynarka lat 22-31, czyli coś co ostatnio bardzo zaprząta mi głowę. Fryburg zapowiada się niezwykle atrakcyjnie. Nie wiem tylko, czy będzie czas (i pieniądze) na to, żeby sobie na spokojnie pozwiedzać. Zapewne zanim tam się udamy wylądujemy na północy Niemiec. Naszym celem jest Flensburg, a konkretnie wyglądająca jak Hogwart, przepiękna akademia morska Muerwick. Mieści się w niej niewielkie archiwum, gdzie znajdują się prawdziwe skarby. Ale nimi pochwalę się już po powrocie. W planach mamy odwiedziny na Fehmarn, również w lokalnym archiwum, niestety kontakt jest dość urwany, bo wszyscy są chorzy. No cóż, wszędzie morze, ani jednego drzewka, wieje, że chce głowę urwać, być może rzeczywiście nastąpił jakiś kataklizm i wszyscy pracownicy się pochorowali.
     A czemu Dania? W Danii mieszka mój dobry znajomy, pan Peter i jego małżonka. Pan Peter jest zainteresowany historią Reinharda Heydricha i pomaga panu Lauritzowi Lauritzenowi (którego poznałam na grobie Heydricha parę lat temu, kiedy kręcił wraz z duńską telewizją dokument), właścicielowi kabrioletu, który zapewne należał ongiś do Heydricha. Pan Lauritzen posiada bogatą dokumentację, która jasno wskazuje, że jest to słynne auto z dnia zamachu. Brakuje jedynie poświadczenia kiedy znalazło się ono w Protektoracie. No i staram się ów dokument zlokalizować. Bardzo pomocna okazała się tu badatelna.eu, serwis, w którym znajdują się reprodukcje dokumentów z największych czeskich archiwów (mają wspaniałą wyszukiwarkę i modlę się żeby Niemcy dorobili się podobnego portalu). Co prawda finalnego pliku nie znalazłam, ale mam już pewien plan, żeby wpaść na jego trop.
    O historii auta możecie poczytać (a także obejrzeć programy, niestety, oba w języku duńskim) na stronie: http://lauritzlauritzen.com/en/index.php
źródło: lauritzlauritzen.com

2 komentarze:

  1. To nie jest samochód Heydricha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję poczytać stronę pana Lauritzena, albo się do niego odezwać po dokumentację ;) jest ogromna

      Usuń