poniedziałek, 30 listopada 2015

O mojej książce odcinek kolejny

     Dawno tutaj nie pisałam, ale to nie znaczy, że porzuciłam zupełnie Płową Bestię. Nadal mam czkawkę po aferze z panią Kubay i szczerze powiedziawszy nie uśmiecha mi się dzielenie się wycinkami z mojej książki, ani nawet luźnymi notatkami. Nie zmienia to jednak faktu, że zawsze chętnie Wam pomogę w różnych sprawach. Macie problem ze znalezieniem jakiegoś materiału z zakresu RSHA/SD/Heydrich/Holocaust/Einsatzgruppen? Pomogę tak jak tylko umiem. Wystarczy do mnie napisać.  Maila macie z boku.
    Zapewne zastanawiacie się co z moją książką? Rozpuchła się ona do niemalże 130 stron i codziennie przybywa jedną stronę więcej. Materiału do pracy mam całkiem sporo, a jego ilość ciągle rośnie. Dowiedziałam się ostatnio o tym jak Heydrich zwalczał antropozofów i trafiłam na dość ciekawą publikację na ten temat. Podobna chryja miała miejsce z esperantystami. Tak, z ludźmi, którzy uczyli się esperanto. Jakby tego było mało prócz wrogów rasowych i politycznych Heydrich zwalczał otyłość u esesmanów.
        Każda z tych zaskakujących informacji jest dość dobrze udokumentowana i ciekawi mnie, czemu  dotychczasowi biografowie Heydricha nie poruszyli żadnego z tych wątków. Ja na pewno poruszę. Szczególnie zajmujący jest dla mnie ten bój z antropozofami. Jest to o tyle ciekawe, że w antropozofię bardzo zaangażowana była żona Canarisa, z którą Heydrich grywał w jednym kwartecie smyczkowym.
      Kolejnym wątkiem, który przykuł moją uwagę są kontakty Heydricha z Lucknerem, autorem Diabła morskiego. Idol Heydricha z dzieciństwa był później przez niego wrobiony w niemałą aferę. Rzecz działa się w 1937 roku. Jej szczegóły znalazły się w niedawno opublikowanej książce na temat życia Lucknera w Halle: między 1919 a 1945 rokiem. Samego Diabła Morskiego polecam przeczytać, jest przezabawny i wcale się nie dziwię, że młodzi chłopcy łapali się na przygody Lucknera i sami chcieli iść do marynarki. Tym bardziej można sięgnąć, bo doczekał się polskiego wydania.
      Tymczasem pozdrawiam Was ciepło. ;)

6 komentarzy:

  1. Strasznie mi szkoda, że już nie piszesz tak często. Co dwa dni wchodzę na bloga z nadziej na nowy wpis i w końcu się doczekałam! ;) Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przepraszm, ale mam okropna czkawke po tej aferze i jakos mam problemy z tym zeby cos dac od siebie obojetnie czy to moje luzne notatki, czy jakis fragment ksiazki z prawdziwego zdarzenia. mam nadzieje ze to sie zmieni ;)

      Usuń
    2. Rozumiem i na Twoim miejscu na pewno też byłabym mniej zmotywowana do pisania na blogu, zwłaszcza, jeśli temat jest tak poważny, niemniej jednak mam nadzieję, że znowu poczujesz się tu "pewniej" i wpisy będą pojawiać się częściej ;) Trzymaj się! :)

      Usuń
    3. Dziękuję, powiem szczerze, że trochę mnie Twoje słowa zachęciły ;)

      Usuń
  2. O, to bardzo się cieszę! :)

    OdpowiedzUsuń