czwartek, 25 lutego 2016

O mojej książce cz. IV

    Pewnie Ci, którzy nie mają szczęścia widzieć mnie na facebooku zachodzą w głowę czy jeszcze żyje i nie porzuciłam pisania książki. Otóż nie. Książka dalej się pisze, na dzień dzisiejszy liczy sobie 175 stron. Staram się dziennie napisać chociaż jedną (czasem jest to trudne, bo o ile przy pisaniu biografii nie trzeba mieć szczególnej weny i lotnego pióra, to czasem jestem strasznie zmęczona, albo pracuje nad ogarnięciem materiałów, których przybywa i przybywa). Punktem niezwykle trudnym do opisania było przejęcie władzy przez nazistów w 1933 roku. Dotychczasowe biografie Heydricha są bardzo chaotyczne jeśli chodzi o ten, niezwykle istotny, moment. Dla mnie też nie było to najłatwiejsze, bo w krótkim czasie działo się wiele, a niestety nie zachowało się zbyt dużo materiałów archiwalnych. Wiele informacji to zaledwie urywki czyiś wspomnień, pojedyncze listy, dużo domysłów. Z tego wzięło się choćby Rollkommando SD. Czym ono było?
     Byli członkowie SD twierdzili, że Heydrich posiadał  Rollkommando (działające od najprawdopodobniej od 1933 bądź 1934 roku), które zajmowało się specjalnymi śledztwami, czy też po prostu morderstwami na zlecenie. Dowódcą Rollkommando miał być Walter Sohst. Z rozkazu Heydricha miał eliminować osobistych przeciwników szefa SD i wrogów partii. Zdaniem historyka Georga Browdera, Sohst, weteran pierwszej wojny światowej i dawny członek Freikorpsu, nie mógł odnaleźć stałego miejsca w partii i wykonywał wszystkie zlecenia od przełożonych. Browder podważa rolę Sohsta jako dowódcy plutonu egzekucyjnego i istnienie Rollkommando, nie neguje jednak tego, że Heydrich zlecał morderstwa ludziom spoza SD . Rollkommando, zdaniem Browdera to mieszanina fikcji i faktów.
   Sprawa Rollkommando bardzo mnie interesuje i stała się obecnie moim oczkiem w głowie. Znalezienie dokumentów na jego temat graniczy jednak z cudem. W jednej dyskusji na Axis Forum, panowie stwierdzili, że jeśli ta jednostka istniała, to nie prowadzono jej akt, bo była tajna. Być może. Ja jednak wierzę, że jakiś papier istniał, pozostaje pytanie czy przetrwał do naszych czasów.


PS. Planuję zorganizować małe sprzątanie terenu byłego obozu koncentracyjnego na Tarnogaju, jakoś pod koniec marca. Muszę tylko załatwić parę formalności w tej sprawie. Zapytowuję się was: ktoś by chciał wpaść i pomóc w ogarnianiu terenu?

PS 2: Widzę, że coś się na Tarnogaju szykuje, milutko: http://www.tuwroclaw.com/wiadomosci,dzis-jest-wzgorze-gajowe-kiedys-byl-oboz-koncentracyjny-miasto-upamietni-ten-fakt-,wia5-3266-27811.html 

Cytat mistrz: - A ponieważ nie prowadzimy dokładnej rewitalizacji całego tego obszaru, tablica informująca o przeszłości tego miejsca nie była planowana przez lidera. Nie mam też wiedzy, czy podejmowane były wcześniej jakieś próby dokładnego zlokalizowania filii obozu i jego upamiętnienia - dodaje Bartłomiej Świerczewski.

Może warto to jakoś zmienić, co nie?