poniedziałek, 16 maja 2016

Było a nie ma... Jawor i francuskie kobiety

Wczoraj odwiedziłam Jawor. Zależało mi przede wszystkim na Kościele Pokoju, ale coś mnie tknęło żeby wrócić na jaworski zamek, w którym więzione były członkinie francuskiego (i nie tylko, bo słyszałam, że i Norweżki tam przebywały) ruchu oporu. Po wojnie w zamku nadal było więzienie, w którym przetrzymano wrogów nowego systemu. Warto dwa fakty odnotować.
Dotychczas na ścianie jaworskiego zamku widniała taka o to tablica:
Dwujęzyczna, jasno opisująca co się przydarzyło. Ok, brakowało wzmianki o powojennych więźniach. Można było przecież taką tablicę bez problemów dodać i wszyscy byliby upamiętnieni. Ale ktoś miał genialny pomysł.
I tak nowa wersja tablicy wygląda tak:
źródło jawor.pl
      Francuskie kobiety zmieniono na ofiary hitlerowskich Niemiec, które o tam sobie były, nawet nie wiadomo czemu, kim w ogóle były, to jest nieważne. Aha, ale już info o żołnierzach wyklętych jest dłuższe: za wolną Polskę cierpieli i ginęli z rąk stalinowskich oprawców w więzieniu na zamku piastowskim.  Podobno oryginalna tablica jest gdzieś na zamku w ciemnicy... Oczywiście na dziedziniec nie zasługuje.
      Niefajna sprawa. Nie wiem, czy było to działanie złośliwe, czy po prostu brak myślenia, przy czym stawiam na to drugie, ale nowa tablica w Jaworze zamazuje pamięć o męce kobiet i o tym, że one też walczyły, ale niestety nie za wolną Polskę i nie przeciwko komunizmowi (którego nomen omen w Polsce nie było, ale to trochę inna para kaloszy)... no i pech chciał, nie były facetami, ani nie były Inką, a przecież tylko o Ince się teraz pamięta.
      Czy jestem wściekłą feministką robiącą dym o nic? Nie. Wyobraźcie sobie jak byście się czuli jakby to Wasze mamy czy babcie były w tym więzieniu a pamięć o nich potraktowano tak bardzo po macoszemu redukując je do jednej linijki na tablicy, odbierając im jakiekolwiek cechy, a i sam nazizm sprowadzając do czegoś błahego na tle realiów powojennej Polski. Heinrich Himmler chętnie podałby specom od polskiej polityki historycznej piątkę i ocierałby łzy wzruszenia z tego jak bardzo się obecnie banalizuje działalność jego i jemu podobnym w Polsce. A potem wielkie zdziwienie z haseł  typu polskie obozy koncentracyjne. Sorry, ale kto sieje wiatr ten zbiera wpie**ol.
     Nie zgadzam się z takim traktowaniem ofiar. Po prostu nie i podobnie ostro reagowałabym gdyby w więzieniu gdzie przetrzymywano męskich członków ruchu oporu z doby drugiej wojny światowej zredukowano do jakiś bezosobowych ofiar, na rzecz panien wyklętych.
   Pamiętam o kobietach z jaworskiego więzienia i żadna histeryczna polityka historyczna tego nie zmieni. To są moje bohaterki. Przypominam, że w zimę 1945 roku, około 1200 więźniarek zostało pognanych w kierunku Goerlitz. Podczas tego marszu śmierci masowo ginęły z zimna, głodu i wycieńczenia. Ale co tam po nich... to tylko jakieś bezimienne, bierne ofiary śmiesznego, nazistowskiego terroru, który pochłonął miliony istnień w Europie i części Azji...
   Róbmy tak dalej a dojdzie do tego, że Żołnierze Wyklęci walczyli z cybersowietami z kosmosu, a Auschwitz-Birkenau przy PRL to była piaskownica.


8 komentarzy:

  1. CO zrobisz, taka moda na żołnierzy wyklętych teraz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajnie, niech sobie będzie, ale niech na tej modzie, jak słusznie zauważyłeś nie cierpią inni i niech w niepamiec nie ida inne okresy historyczne.

      Usuń
  2. Historia wg PiS…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie to, że bronię PIS, ale powstało to cudo za czasów rządów poprzedniej ekipy...

      Usuń
    2. No przepraszam, ale PO też wspierało politykę historyczną i lansowanie wyklętych jako jedynych możliwych bohaterów. PIS idzie dalej tym tropem.

      Usuń
  3. Odnośnie naszego jaworskiego więzienia, to rzeczywiście dziwna sprawa. "Stara" tablica została wystawiona przez władze PRL (chyba pod koniec lat 70-ych), bez żadnego udziału byłych więźniarek, a generalnie po dojściu nazistów do władzy głównie kierowano tam niemieckie działaczki komunistyczne. Z jakichś powodów polskie komuchy nie chciały tego czcić. W trakcie wojny pojawiły się kobiety z podbijanych przez III Rzeszę krajów, głównie z ruchu oporu. Trafiali do Jawora również mężczyźni.
    Po wojnie więzienie służyło ubeckim katom do rozprawiania się z przeciwnikami nowej władzy.
    Problem w tym, że nie ma z polskiej strony żadnych kompleksowych opracowań (poza pracami IPN o czasach ubeckich) historii więzienia. Szukałem w źródłach niemieckich i francuskich, ale jest to układanie puzzli z pojedynczych historii osób, które odsiadywały wyroki.
    Smutny jest również brak zainteresowania ze strony jaworskiego muzeum. Zamek niszczeje od lat i nikt nie ma pomysłu na jego nową "służbę" na rzecz miasta i Jaworzan. Może to wynikać z faktu, że jeszcze żyją byli pracownicy więzienia lub ich potomkowie nie chcą się ujawniać. To przykre z dwóch powodów, po pierwsze więzieni tu byli ludzie (pomijam kryminalistów), którym należy się pamięć ich cierpień i śmierci. Po drugie historia więzienia, a nawet zamku, nakłada się z historią Dolnego Śląska i na bazie tego prosi się o stworzenie centrum prezentującego bogatą i pogmatwaną historię kilku narodów europejskich oraz dodatkowo propagującego swego rodzaju zrozumienie naszych losów, które pozwoli nam unikać "złych historii" w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tych wiezniarkach komunistycznych slyszalam, ale nie znalazlam jakis wiekszych tropow, moglbys mi sluzyc w tym pomocą? Bo tak jak i ty, znajduje pojedyncze postrzępione informacje i az przykro ze nie ma zadnej, nawet krociutkiej pracy na ten temat.
      A stan samego zamku wola o pomste do nieba swoja droga. Jak i cały Jawor, to jest tak piękne miasto, naprawde jestem w nim zakochana( mimo przyjechac chociaz zeby posiedziec w kosciele pokoju), ale to niedbalstwo, a moze raczej bieda sprawiaja, ze ten potencjal i piekno blaknie.

      Usuń