środa, 22 czerwca 2016

Gestapo-Müller. Technokrata terroru- J. Bornschein

Witam po dłuższej przerwie i wracam z niewielką recenzją niewielkiej książeczki. Mowa o Gestapo-Müller. Technokrata terroru pióra Bornscheina. Wpadła mi w łapki przez przypadek i pochłonęłam ją w godzinę z kawałkiem, czekając na znajomą. Pozycja krótka, ale czy treściwa  i dobra?
Mam co do tego pewne wątpliwości. Rozumiem, że życiorys Heinricha M. jest dość enigmatyczny, że jego życie prywatne to pewnego rodzaju znak zapytania. Da się jednak napisać całkiem logiczną i składną biografię skupiając się na życiu zawodowym. Ale książka Bronscheina zawodzi.
Nie zrozumcie mnie źle, ona nie jest szczególnie zła, czy pretensjonalna, jak wiele książek o nazistach i nawet zachęcam, żeby ją przeczytać, ale pozostawia ona pewien niedosyt. W kilkunastu krótkich rozdziałach panuje pewien rodzaj chaosu. Nie wiem po co tyle miejsca poświęcono na opisywanie poszczególnych wydziałów Gestapo, czy RSHA itp. Nie kleiło się to dla mnie z resztą tekstu i zastanawiałam się po co umieszczono te informacje w tekście, zamiast przenieść do dodatków. Przez to pozycja dla laika będzie niezrozumiała. Za to dla kogoś, kto siedzi w temacie informacje zawarte w książce są bardzo bazowe i tak naprawdę niewiele z niej wyciągnęłam.
Najciekawszy był rozdział ostatni o hipotezach odnośnie powojennych losów Müllera. Autorowi udało się uniknąć nadmiernych sensacji i dość rzeczowo opisał poszczególne wersje. Problemem natomiast jest wszystko inne. Miałam też wrażenie, że wiele informacji powtarzało się co rozdział... Nie wiem czy to wina tłumaczenia, czy w oryginale też pasował taki chaos.
Przeczytać można, ale szału nie ma. Więcej przeczytacie u Browdera.