wtorek, 29 listopada 2016

O książce odcinek kolejny

Mamy na liczniku 326 stron. Po dość kłopotliwej sytuacji z pierwszej połowy listopada, na którą złożył się fakt, że w naszym pokoju rezydowały dwie w porywach do trzech dodatkowych osób, książka intensywnie ruszyła z kopyta. Zaczęło się od walki z antropozofią, która dla Heydricha musiała być jakąś personalną obsesją, potem skupiłam się na opisywaniu stosunku szefa SD do kościoła, który jak już wiecie nie należał do zbyt pozytywnych. Razem z Kasią przekopałyśmy się przez stos papierów odnośnie sytuacji z krzyżem oldenburskim (dość ciekawa sprawa, będziecie mieli o czym czytać) i paru innych interesujących sprawach. Książka Herberta posłużyła mi do nakreślenia postaci Besta, która odegrała dość ważną rolę w karierze Heydricha, a żeby dodać wszystkiemu smaku,przytoczyłam parę anegdot ze Wspomnień Schellenberga. Pracy jest naprawdę bardzo dużo, więc wybaczcie moje milczenie.

Nadal oczywiście możecie pisać maile, na które z chęcią odpowiem.
Do zobaczenia przy następnym sprawozdaniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz