poniedziałek, 1 stycznia 2018

Z Nowym Rokiem...

....Pewnie leczycie kace i niewyspanie. Najlepszego dla Was.
Ja postanowiłam poinformować co z książką. Dobiła do 571 stron, na dzień dzisiejszy i cały czas jej objętość rośnie, chociaż ostatni miesiąc spędziłam głównie na przepisywaniu dokumentów, a Kasia na ich tłumaczeniu. Czy coś udało się odkryć? Dużo, dość drobnych spraw (zaangażowanie SD i Sipo w walkę z sabotażem na statkach handlowych, czy zainteresowanie Heydricha Ukrainą Zakarpacką), opracować parę większych i bardziej znanych. Otrzymałam super wsparcie w postaci kopii zdjęć z albumu Liny Heydrich, które mam nadzieję, znajdą się już w gotowej publikacji. Na razie jednak nic nie zwiastuje jej końca. Podobnie jak nic nie zwiastuje końca mojego zapału.
Jadę twardo do przodu. 
5 stycznia odwiedzę po raz kolejny Bundesarchiv by pobrać trochę teczek między innymi o antropozofach (chyba mój ulubiony temat) i o domku myśliwskim Heydrichów. 
Poza tym ukazało się parę fajnych książek, o których będę Wam musiała co nieco napisać. Na wiosnę wychodzi na przykład odświeżona biografia pióra Williamsa uzupełniona o nowe zdjęcia i lepszy tekst. Co z tego wyjdzie, zobaczymy. Ja już jestem na pre-orderze. 
Do zobaczenia, mam nadzieję niebawem! 

2 komentarze:

  1. Przeraża mnie taka ilość stron do czytania... Czy to są strony formatu A4? Zapewne po napisaniu całości (czyli otrzymaniu wyniku około 1000 stron), przeprowadzisz korektę i wyeliminujesz jakieś 300 stron... a może nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to są A4 :D boję się, że właśnie to będzie pęcznieć i pęcznieć bo dla mnie i tak za mało detali cały czas.

      Usuń